Jak (nie) powinna działać demokracja

3
483

ComneyJeszcze tydzień temu wydawało się, że Hilary Clinton prostą drogą zmierza do prezydentury. Dziś nic już nie jest pewne.  Wszystko za sprawą FBI.

W trakcie amerykańskiej kampanii wyborczej codziennie publikowanych jest kilka sondaży. Biorąc pod uwagę średnią z każdego dnia, można powiedzieć, iż do czwartku ubiegłego tygodnia (tj. do 27 października) Hilary Clinton utrzymywała bezpieczną, wynoszącą 5–6 punktów procentowych przewagę nad nieobliczalnym Donaldem Trumpem.

Ale 28 października szef FBI ogłosił, iż wznowione zostaje śledztwo w sprawie maili b. sekretarz stanu, gdyż jakieś nowe maile Clinton odnaleziono przy okazji prowadzonego przez FBI śledztwa z zupełnie innej sprawie.  To wystarczyło, by średnia przewaga Clinton nad Trumpem zmalała w ostatnich dniach października do ledwie 2 punktów procentowych.

Niestety, nie był to koniec dziwnej aktywności FBI, gdyż 1 listopada FBI ujawniło dokumenty dotyczące ułaskawienia w 2001 roku przez prezydenta Billa Clintona przedsiębiorcy Marca Richa. Sprawa budziła kontrowersję, ale jedenaście lat temu organa ścigania uznały, iż b. prezydent nie popełnił przestępstwa. Jednak przypomnienie tego na tydzień przed wyborami, spowodowało, iż teraz jednopunktową przewagą cieszy się Trump.

To co się stało nie ma precedensu. Dwa komunikaty FBI i sześciopunktowa przewaga Clintom zmienia się w parę dni w jednopunktową stratę. FBI po raz pierwszy w historii złamało niepisaną zasadę, że Biuro nie podejmuje publicznych działań, które mogłyby wpłynąć na wynik wyborów.

Szefem FBI jest teraz James Comey, z krwi i kości republikanin – co mogłoby wyjaśniać (co nie znaczy: usprawiedliwiać) jego w konsekwencji anty-Clintonowe zaangażowanie. Ale – żeby było jeszcze dziwniej – na obecne stanowisko mianował go prezydent Obama.

Przez świat (z wyjątkiem Rosji) wygrana Trumpa byłaby przyjęta z rezerwą i niepokojem. Tym bardziej, gdyby swój sukces (dzisiaj niestety bardziej prawdopodobny niż tydzień temu) miałby on  zawdzięczać niezręcznej i niezrozumiałej aktywności FBI.

Paweł Piskorski

Wideo Youtube.com; MSNBC

Foto: Liberal Society

 

3 Komentarze

  1. Panie Piskorski,
    pana komentarze na temat USA są nic nie warte (podobnie jak komentarze A.Jarmakowskiego). On ogląda CNN a pan MSNBC i wydaje się wam, ze jesteście wiarygodni i obiektywni. Wszystko to jest zaśmiecanie internetu, a żyjecie w swoim świecie fantazji, który znacznie odbiega od rzeczywistości.

Comments are closed.