Izba Reprezentantów odwołała Donalda Trumpa z urzędu

0
289


Izba Reprezentantów głosowała wczoraj za odwołaniem Donalda Trumpa z urzędu. Po raz trzeci w historii Izba głosowała za usunięciem prezydenta z urzędu, w związku z popełnionymi przez niego przestępstwami.

Stosunkiem głosów 230-197 Izba przyjęła artykuł o przekroczeniu uprawnień i próby wykorzystania zagranicznej pomocy przyznanej przez Kongres USA Ukrainie, dla osiągnięcia osobistej korzyści politycznej poprzez zwrócenie się do Ukrainy o rozpoczęcie dochodzenia w sprawie rzekomej korupcji rodziny Bidenów. Drugi artykuł przyjęty stosunkiem głosów 229-198 dotyczył obstrukcji Kongresu. W trakcie postępowania w Izbie świadkowie nominowani często przez Trumpa urzędnicy potwierdzili, że Donald Trump usiłował wykorzystać pomoc zagraniczną do zmuszenia Ukrainy do rozpoczęcia dochodzenia przeciwko rodzinie Bidena, czym zagroził także bezpieczeństwu USA. Ukraina walczyła w Donbasie z Rosją, trwały tam regularne walki, nie było tam żadnych separatystów, tylko regularne oddziały armii Federacji Rosyjskiej.  Później Donald Trump zabronił zeznawania swoim współpracownikom, ignorował wezwania Kongresu do przekazania dokumentów. Demokraci wskazywali, że postawa prezydenta to zamach na amerykańską demokrację, prezydent stawiał się ponad prawem, ignorując wezwania płynące z Kongresu. 

Głosowano w Izbie zgodnie z partyjnymi podziałami. Demokratom nie udało się przekonać Republikanów, którzy z góry założyli, że będą bronić prezydenta za wszelką cenę, zaś argumenty i prawda nie mają znaczenia. Patrząc na postępowanie w Izbie można było zapytać, co stało się z partią Ronalda Reagana, która twardo, wysoko trzymała sztandar praw człowieka i przeciwstawiała się sowieckiej dominacji.

W trakcie debaty z Izbie prezydent nie przypadkowo poleciał na wiec wyborczy do Michigan. W stanie tym ostatnie sondaże wskazują na remisowy układ między nim, a kandydatem demokratów w wyborach prezydenckich. Prezydent w swoim stylu nie przebierając w słowach, odrzucał wszelkie oskarżenia, personalnie atakował swoich przeciwników politycznych. Było to typowe wystąpienie wyborcze, pozbawione elementów merytorycznych, pełne wrzasków pod adresem politycznych przeciwników.

Co dalej? To pytanie szekspirowskie, bowiem spiker Izby Nancy Pelosi, nie musi spieszyć się z przekazaniem uchwalonych artykułów  do Senatu, gdzie odbędzie się rozprawa prezydenta. Pelosi słusznie obawia się, iż proces w Senacie nie będzie uczciwy.  Konstytucja nie określa terminu w jakim Pelosi musi przekazać uchwalone przez Izbę uchwalone artykuły o odwołaniu prezydenta z Białego Domu. Konstytucja nie określa także trybu pracy Senatu, poza stwierdzeniem, iż aby odwołać prezydenta potrzeba w Senacie 2/3 głosów. Tryb pracy nad odwołaniem prezydenta ustala sam Senat, w praktyce lider większości. Pelosi z pewnością będzie negocjować w tej sprawie. Teoretycznie może zdarzyć się tak, iż w Senacie w ogóle nie odbędzie się rozprawa, a o losie prezydenta zadecydują wyborcy w listopadzie 2020 roku. Jak będzie zobaczymy.  Jedno jest pewne, demokraci nie dysponują większością potrzebną do odwołania prezydenta z urzędu.

W trakcie debaty w Izbie republikanie używali argumentów zwalających z nóg. Niektórzy porównywali zarzuty wobec prezydenta do ukrzyżowania Chrystusa. Telewizyjni komicy, w swoich wieczornych programach, w okrutny sposób wyśmiewali taką komiczną, idiotyczną argumentację. Pokazuje to jak bardzo podzielona jest Ameryka. Z drugiej strony postępowanie w Izbie pokazało, iż prezydent Donald Trump jest zagrożeniem dla amerykańskiej demokracji, iż bliższy jest mu osobisty interes, niż interes Ameryki. Oczywiście republikanie mają inne zdanie.

Wideo: @CNN

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: