Ile państwa w naszym życiu?

0
383

SpKampania wyborcza w Stanach Zjednoczonych znajduje się na finiszu. W Illinois trwa zacięta walka o funkcję gubernatora oraz skarbnika stanowego. Kandydaci w tych wyścigach idą “łeb w łeb”. Kto wygra? Nasze preferencje zostały jasno określone: wspieramy Bruce Raunera oraz Toma Crossa. Uważamy, że to lepsi kandydaci, lepiej rozumiejący aktualne potrzeby Illinois.

Gubernator Pat Quinn stosuje natomiast tanie chwyty reklamowe. W trakcie minionego weekendu, gdy na ulicach Chicago zastrzelono 4 osoby, 35 osób zostało rannych, straty były więc takie jak w całkiem sporej potyczce z talibami na wojnie w Afganistanie, urzędujący gubernator zjawił się w świątyni, do której uczęszczają Afro-Amerykanie , gdzie gorąco popierał podniesienie płacy minimalnej. Partia Demokratyczna, której gubernator jest politykiem, sprawuje w Illinois rządy niepodzielne. Partia posiada większość w obu izbach stanowej legislatury. Michael Madigan żelazną ręką trzyma większość w Izbie, zdarzało się, w ciągu minionych dwóch kadencji, gdy ustawodawcy głosowali nad ustawami, których nie mieli nawet czasu przeczytać.

Partia gubernatora mogła w więc w Izbie przegłosować wszystko co tylko chciała, w tym podniesienie płacy minimalnej nawet do 25 dolarów za godzinę. Przez długich siedem lat nie uczyniono w tej sprawie nic, ale teraz gdy wybory za dosłownie już kilka dni, gubernator Quinn przypomniał sobie o płacy minimalnej. Oczywiście przed wyborami nikt jej nie podniesie, chyba trudno o lepszy przykład politycznej hipokryzji, instrumentalnego traktowania ważnych, trudnych tematów.

Quinn nie może poszczycić się wielkimi osiągnięciami, poza rzecz jasna podniesieniem podatków. Kiedy w Illinois je podnoszono, było to, niby na rok, teraz okazuje się, że na stałe. Czy pieniądze z tej podwyżki rozwiązały jakiś budżetowy problem? Skądże, zostały natychmiast skonsumowane, z nadwyżką zresztą, z dokładką, jeśli użyć określeń kulinarnych, gdyż Partia Demokratyczna w Illinois uwielbia, jest tym w absolutnym mistrzem, potrafi wydawać cudze pieniądze.

Jak patrzę na ostatnich kilkadziesiąt lat dostrzegam, iż nasza wolność osobista, gospodarcza jest systematycznie ograniczana. Politycy co rusz uchwalają nowe regulacje, mówią co nam wolno, a czego nie wolno. Stan, miasto wydaje coraz więcej pieniędzy, na wszystko potrzebuje coraz więcej środków, ale jakość oferowanego serwisu wcale nie jest lepsza, tylko gorsza. Za więcej pieniędzy otrzymujemy coraz gorszą obsługę. Wystarczy tylko popatrzeć na jakość ulic. Po mieście chodzą tabuny rozmaitych mundurowych, tylko szukając okazji, aby wlepić mandat, a to za parkowanie, a to inną wyimaginowaną duperelę. Jeżeli wraz z przyjaciółmi zaapelowaliśmy o poparcie w nadchodzących wyborach republikanów, czynimy to dlatego , iż łączy nas przekonanie, że w podstawowym sporze w makroekonomii ile państwa w ekonomii, ile państwa w naszym życiu, wierzymy, że im go mniej tym lepiej. Gruncie rzeczy do tego sprowadza się ta kampania wyborcza. Tu nie chodzi o to, co ci ktoś obieca, coś da. Tutaj chodzi o to, kto Tobie zabierze więcej. Więcej państwa oznacza rozbudowaną biurokrację, coraz głębiej wchodzącą w Twoje życie. Media zaś należące w USA do kilku kompanii mówią co wypada mówić, a czego mówić nie wypada. Co jest politycznie poprawne, a co zasługuje na potępienie.

Uważamy, iż nie należy dać się nabierać tym, którzy obiecują powszechną szczęśliwość, jak tylko bardziej nas oskubią. Illinois w tej chwili zajmuje 48 miejsce na liście stanów stwarzających najlepsze warunki dla rozwoju biznesu.Daje to stanowi Lincolna czołowe miejsce na liście najbardziej anty biznesowych stanów Ameryki. Nie może być inaczej, skoro w Illinois na wszystko trzeba mieć koncesje, pozwolenia, zezwolenia. Pod tym względem Demokratom w Illinois znacznie bliżej do Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, niż to partii, Johna Kennedy’ego.

Andrzej Jarmakowski

Foto en.wikipedia.org

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: