Gospodarka się wali

0
180


Czytam katastroficzne, ekonomiczne prognozy wielkich banków inwestycyjnych. Nie ma dobrych wiadomości,  idziemy w kierunku przepaści. Tak zwany mityczny rynek, zarządzany przez chciwych oszołomów, dogorywa w giełdowych konwulsjach. Oszołomy te wyczekują jakiejkolwiek dobrej wiadomości.Prezydent Trump puścił klasycznego fake newsa dotyczącego ropy i natychmiast ceny surowca wystrzeliły do góry. Przecież nikt nagle nie wsiadł do swoich aut i nie pojechał w trasę. Zapotrzebowanie na paliwa jest nadal niskie i rafinerie, pracujące w trybie ciągłym, nie mają gdzie składować wyprodukowanej benzyny, której obecnie nikt nie potrzebuje. Ktoś zaproponował, aby wprowadzić ujemne ceny na stacjach paliw, niemożliwe – powiecie? A ujemne stopy procentowe były jednak możliwe.

Ekonomia stanęła w miejscu i to nie jest tak, iż jak tylko pandemia wygaśnie, ekonomia nagle wystrzeli, życie wróci do normy. Tak szybko nie wróci. Naiwni myślą, że mają teraz dwa tygodnie wolnego, a potem szybko wrócą do pracy. Czytam prognozy, iż  W II kwartale tego roku gospodarka USA może skurczyć się nawet o 30-50 proc., a bezrobocie może wzrosnąć do 30 proc. Są szacunki, że w całym 2020 r. stopa bezrobocia będzie wyższa niż podczas największego krachu ekonomicznego, czyli- wielkiej depresji z lat 30 tych XX wieku.

O Wielkiej Depresji czytałem w książkach,wychodzenie z niej zajęło całe lata. Dzisiaj nie do powtórzenia jest wielki program robót publicznych,  gdyż państwo skutecznie przejadło wszystkie oszczędności jakie mieliśmy na ciężkie czasy.  Wtedy w 1929 roku winę zwalono na kapitalizm. Maynard Keynes, którego idee zastosowano, gdy wychodzono z Wielkiej Depresji, zaproponował gigantyczny interwencjonizm państwa, także fiskalny.  Dzisiaj to trudne do zastosowania, gdyż państwo jest koszmarnie zadłużone. Więc nie jestem optymistą. Można powiedzieć, iż tradycyjnie, jak zawsze, krach wieszczy także szef oddziału amerykańskiego banku centralnego z St. Louis, James Bullard. Według niego PKB w ciągu trzech najbliższych miesięcy spadnie o 50 proc., a bezrobocie wzrośnie do 30 proc. Taki spadek PKB to oczywiście skok w przepaść.

A wiec co?  długie cykle Kondratiewa? Nie,  dajmy spokój tym teoretycznym rozważaniom. To dobre dla studentów ekonomii na University of Chicago. Słyszałem, że dzisiaj jest modny.

Te porównania z Wielkim Kryzysem ekonomicznym budzą przerażenie i niepokój. Wiem przecież, iż to Wielki Kryzys, stworzył klimat, w którym wybór Hitlera okazał się możliwy.

Na koniec uwaga, pozornie nie na temat. Patrzę na ten czas zarazy z przerażeniem i smutkiem, wielkim żalem. Ciągle przypominam sobie Marcela Prousta i jego wielką powieść „W stronę straconego czasu”. Plotka głosi, iż ów francuski geniusz pisać ją zaczął przy filiżance herbaty, ulegajac czarowi wspomnień i refleksji nad czasem, który odchodził.  Też temu ulegam, odnoszę wrażenie, iż zaraza kończy pewien etap w historii. Nic już nie będzie takie same, ciekawe jak zmienią się relacje między ludźmi?Myślę jednak, iż będzie także pewien pozytyw. Czas zarazy pokazał, że znacznie większym szacunkiem, otaczać należy ludzi nauki. Jak niecierpliwie czekamy, aż ci mikrobiolodzy wynajdą odpowiednią szczepionkę.  W ogóle warto słuchać ludzi nauki. Jeżeli to byłoby jedną z konsekwencji zarazy, żaden nowy Hitler nie miałby szans.

Dostrzegam też wielką różnicę między USA i Polską.  W czasie zarazy, służbowo, kilkakrotnie przemierzałem drogę,  na przykład z Detroit do Chicago, albo gdzieś daleko z północnego Wisconsin.  Sporo było policji, widać jednak, że dawali ludziom spokój, nie czepiali się za zbyt szybką jazdę. Widząc nadzwyczajny czas, zachowywali się nadzwyczajnie. W Polsce jest dokładnie odwrotnie. Stworzono system drakońskich kar, biurokracja państwowa, tylko wymierza kary. Tylko to ich interesuje. Jarosław Kaczyński nie zrobi zakupów babci z Żoliborza, ale babci w razie czego mandat wlepi.

W Ameryce wojsko, co najwyżej wznosi tymczasowe szpitale. W Polsce wojacy, jak w stanie wojennym, razem z pisowską policją, straszą ludzi na ulicach. To zasadnicza różnica. Wielka różnica.

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: