Gazeta Wyborcza: Czuma zawadza wszystkim, nawet Platformie

0
268

Komisja ds. nacisków do likwidacji? Na to PO nie pójdzie. Ale godziny posła Andrzeja Czumy w tej komisji wydają się policzone. To jest cena za uratowanie jej istnienia. Zdenerwowany wiceszef komisji naciskowej Leszek Deptuła (PSL) przerwał wczoraj w południe jej obrady i zażądał spotkania komisji z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim.

Powód? Wczoraj komisja, która miała rozstrzygnąć ważkie politycznie kwestie – czy za rządów PiS naciskano na prokuratorów, służby specjalne, podsłuchiwano dziennikarzy – zebrała się wczoraj po raz 89. Ale nie ustaliła dotąd nic. O jakimś raporcie z jej prac nawet się nie wspomina. Kolejny miesiąc posiedzenia zaczyna rozstrzyganie wniosków o odwołanie z komisji jej aktualnego przewodniczącego, posła Andrzeja Czumy. Deptuła mówił wczoraj: – Grzęźniemy. Praca jest na jałowym biegu, zajmujemy się sami sobą. Albo likwidujemy komisję, albo bierzemy się do pracy. Oczekuję jasnej deklaracji ze strony koalicyjnego partnera, co chce z tym zrobić. Zwłaszcza po wypowiedzi pana Donalda Tuska na temat jego wątpliwości co do Andrzeja Czumy, byłego prokuratora generalnego, jako przewodniczącego komisji naciskowej.
Od rana komisja próbowała przegłosować kolejny już wniosek posła Krzysztofa Matyjaszczyka (SLD) o odwołanie Czumy. Arkadiusz Mularczyk z PiS dorzucił do tego fragment wywiadu z premierem Tuskiem w Radiu TOK FM. Premier mówił w nim, że “widzi niezręczność” sytuacji (chodzi o kierowanie pracami komisji przez byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego) i zwróci się do klubu PO, aby tę kwestię wyjaśnić.

Przypomnijmy, że po odwołaniu Czumy z ministerialnego stanowiska Sejm przegłosował, że może on wrócić do komisji śledczej.

Jednak praktycznie każde posiedzenie komisji zaczyna się od wniosku o jego odwołanie. Andrzej Jóźwiak, stały ekspert komisji, pytany, czy takie wnioski mogą być wciąż ponawiane, odparł lapidarnie: – Aż do znudzenia.

Wiceszefowi komisji z PSL Leszkowi Deptule najwyraźniej się znudziło. – Z wielkim szacunkiem dla przewodniczącego Czumy, ale doprowadza do sytuacji, że jesteśmy w punkcie wyjścia. Co posiedzenie komisji, to samo – mówił Deptuła dziennikarzom. Jego słowa, że może już lepiej komisję zlikwidować, wywołały wstrząs. Wszyscy posłowie z komisji wybierali się do marszałka Sejmu. Po godz. 13 okazało się, że zaproszenie dostał tylko poseł Deptuła.

A w kuluarach sejmowych od południa poszukiwany był inny wariant rozwiązania kłopotliwej sytuacji. Rozmawiano z Czumą, aby go skłonić, aby sam zrezygnował.

– Pracujemy nad tym – potwierdzał nam około godz. 14 klubowy kolega Czumy. A poseł Deptuła (PSL) mówił, że znane jest mu to rozwiązanie.

Komisja popracowała wczoraj przez dwie godziny. Przesłuchała ministra koordynatora ds. służb za PiS Zbigniewa Wassermanna. Przewodniczący Czuma nie miał do niego pytań.

Spotkanie Deptuły z marszałkiem Bronisławem Komorowskim było krótkie. – Pan marszałek był doskonale zorientowany w sprawie i podzielał moje zdanie, że obecna sytuacja w komisji godzi w jej prestiż i całego Sejmu – relacjonuje “Gazecie” Leszek Deptuła. – Będzie o tym rozmawiał z szefem klubu PO Grzegorzem Schetyną i szefem naszego klubu.

Czy dzisiejsze posiedzenie komisji otworzy poseł Czuma? – Godziny w polityce mają duże znaczenie – uśmiecha się wiceprzewodniczący komisji ds. nacisków.
Źródło: Gazeta Wyborcza

 

Bogdan Wróblewski – Gazeta Wyborcza|Wednesday, January 6, 2010

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: