Fatalna gospodarka finansowa Chicago

0
408

chicagowoMedia w Chicago coraz uważniej przyglądają się gospodarce finansowej miasta. Wbrew deklaracjom pracowników biura budżetowego miasta jak i burmistrza wszystko jest w porządku, tymczasem tak nie jest. Moim zdaniem Chicago ma niewielką szansę na uniknięcie bankructwa. W gruncie rzeczy bowiem patrząc na zobowiązania finansowe miasta, Chicago znajduje się w gorszej sytuacji finansowej niż Detroit.

Chicago jak tylko może, gdy pojawi się problem pożycza pieniądze, emitując bondy, mające zabezpieczenie w dochodach z podatku od nieruchomości. Normalnie miasta pożyczają pieniądze emitując bondy, gdy muszą sfinansować wysokie wydatki infrastrukturalne, czyli bardzo długoterminowe. Zazwyczaj, gdy na przedmieściach Chicago chcą wybudować basen, czy nową szkołę trzeba zapytać o to wyborców w referendum, czy zgadzają się na zaciągnięcie pożyczki. Tymczasem w Chicago miasto nie musi się pytać o nic. Żadna inna wielka metropolia w USA nie może – zgodnie z prawem – bez ograniczeń tak beztrosko zaciągać pożyczek. A te wcale nie są małe, Obecnie przeciętny mieszkaniec Chicago ma do zapłacenia $7.797 dolarów i liczba ta rośnie.

Pieniądze z pożyczek nie są w Chicago przeznaczane na cele długoterminowe. Dziennikarze “Chicago Tribune” prześledzili na co wydawano pożyczone pieniądze. Od roku 2000 do 2012 miasto pożyczyło 9.8 miliarda dolarów. Z tego 1.8 miliarda przeznaczono na spłatę starych pożyczek. 3.8 miliarda wydano na rozmaite bieżące wydatki, nie mające nic wspólnego z długoterminowymi korzyściami. Obecnie około 30% z wpływów z podatku od nieruchomości przeznaczonych jest na spłatę bondów. Tak dużo swoich dochodów nie musiało nawet przeznaczać Detroit. Żadna inna duża metropolia w USA nie przeznacza tak dużego procentu dochodów z podatku od nieruchomości na spłatę zadłużenia. Trzeba także pamiętać, iż miasto od 2015 roku ma znacznie więcej wpłacać na fundusz emerytalny swoich pracowników’ jak policjantów i strażaków. O ile więc wzrosnąć będą musiały podatki od nieruchomości? To na razie słodka tajemnica. Trzeba jeszcze pamiętać, że mieszkańcy Chicago w roku 2039 będą jeszcze spłacać bondy emitowane przez burmistrza Rcicharda M. Daley w roku 1993.

Daley jak i Rahm Emanuel, skoro prawo nie nakłada żadnych restrykcji, chętnie emitują bondy. To tylko jednak odsuwa problemy finansowe w czasie. Zwłaszcza, że koszty pożyczania pieniędzy wraz z obniżaniem ratingu kredytowego Chicago rosną.

Nie widać obecnie, aby władze miasta chciały pożyczać mniej. Wręcz przeciwnie. Na pewno wpłynie to na przyszłość Chicago.

Andrzej Jarmakowski

Foto: zoomarun.com

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: