Dziennik zarazy

0
168


Gospodarstwa domowe przechodzą na gospodarkę wojenną; zapasy, płynna broń i propaganda. Wychwytuję co bardziej pocieszające wieści i dzwonię z tą propagandą pocieszenia do mamy: – Okazuje się, że szczepieni na gruźlicę są odporniejsi. Ktoś porównał mapę zakażeń i w Niemczech Wschodnich, gdzie szczepienia były przymusowe, jest mniejsza umieralność na coronawirusa niż w Zachodnich.
Holandia i Niemcy, których gospodarka w wojennym szyku maszeruje nawet stojąc, nie chcą uruchomienia finansów, wspomagających resztę Unii. Ich kosztem skorzystałaby Grecja, Portugalia, my. Kto rozsądny chciałby umierać finansowo za Gdańsk, to znaczy Kaczyńskiego i Orbana?
Francuzi wypłacają częściowe bezrobocie 40% zatrudnionym, ale w kryzysowym przestoju. Szykują się do restartu gospodarki. Mimo, że krzywa zachorowań nie maleje, mówią o odpuszczeniu kwarantanny. Nie wszystkim naraz, najpierw najmniej dotkniętym regionom, grupom wiekowym itd. Nie po to, żeby wszyscy poszli razem na wybory. Wypuszczenie ludzi wspomoże ekonomię i układ odpornościowy. Jeśli będą potem zachorowania to nie jednocześnie. Francja wchodzi powoli w szwedzki system radzenia sobie z zarazą.
W Szwecji, co ja będę pisać o ich służbie zdrowia, żeby denerwować ludzi. Syn Piotra spakowany już do porodu, gdy zacznie się akcja zawiezie swoją sambo ( związek zalegalizowany przez wspólne zamieszkanie) do szpitala taksówką. Takie są możliwości, żeby zestresowani ojcowie nie powodowali kraks na drodze. Za porodowe taxi płaci państwo. Państwo, które myśli o obywatelach, nie o władzy. (Powstrzymajcie się z komentarzami o szwedzkim zabieraniu dzieci rodzicom. Lepsze są statystyki pozabijanych, torturowanych dzieci w Polsce, gdzie przemoc rodzinna, zwłaszcza w Zakopanem nie istnieje.)
Zaraza jest połączeniem świąt Bożego Narodzenia ze Wszystkimi Świętymi. Z jednej strony rodziny razem i ludzie przynajmniej na zewnątrz, świątecznie uprzejmi. Nawet rosyjski okręt dostarczy Amerykanom nie bombę atomową ale maseczki. Z drugiej strony, gdzieś się czai myśl… jeśli ja, lub ktoś bliski …na cmentarzu? Niby byliśmy szczepieni, jeszcze pamiętam bolące ramionko i niepokój czy znamię jest odpowiednio duże…

Manuela Gretkowska

Tekst oryginalnie ukazał się na profilu pisarki na facebooku

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: