Dziennik zarazy

0
200


Wybierałam się na te wybory, choćby 10 maja. Byłoby w tym straceńcze bohaterstwo. Odchorować, może umrzeć za wolność. Bo wierzyłam, że mimo wszystko nawet zdziesiątkowane komisje wyborcze, czegoś się uczciwie się doliczą, jak dotychczas. Nie oddałabym prezydenta walkowerem.

Ale w korespondencyjnym przekręcie gangsterów zamierzających zaparkować swojego Dudę w pałacu prezydenckim „na kopertę”, udziału nie wezmę. Już Gliński, paser od obrazów i łasiczek, chce obstalować mu złoty łańcuch. Gangsterka też obwiesza się złotem, we Włoszech jeszcze medalikami. I taki ma być ten prezydencki łańcuch trochę królewski, trochę maryjny. Skoro Duda ma budę zaklepaną na przyszłą kadencję, trzeba mu łańcuch sprawić, wart kilka milionów. Oryginał nosił ostatni polski król. Tchórz, zdrajca, przydupas Rosji. Podpisujący wszystko co mu podsunięto, za kasę. Łańcuch to pikuś, przy gangstersko-patriotycznym kiczu pisowskich rządów. Flar, narodowych znaczków, płaszczy Jezusa Króla, bielizny biało-czerwonej i podrygów disco polo galwanizujących wypatroszone z myśli cielsko suwerena.

Węgiel nam się skończy, ropy nie mamy, ale pokłady groteski nieskończone na wieki. Będziemy fedrować z naszych mózgów grotechę, jak wczorajszą w sejmie. I wzajemną pogardę, żyjąc w bezradnym poniżeniu klęski.

Jestem fanką „Piratów z Karaibów”. Wizualna wyobraźnia ich twórców dorównuje naukowej Einsteina. W Piratach „Na krańcu świata” jest scena, gdy statek dopłynął do kresu rzeczywistości. Wschód miesza się z zachodem, jeszcze trochę i wszyscy zginą. Wtedy John Deep – kapitan Sparrow, pokazuje załodze jak rozhuśtać statek. Skoro są na krańcach rozumu, trzeba myśleć niekonwencjonalnie. Statek przekręca się do góry dnem i prostuje w już nowej rzeczywistości – Słońce wschodzi na wschodzie, Zachód jest tam gdzie trzeba, załoga przeżyła. To nasza sytuacja, między Wschodem a Zachodem, w wiecznej grotesce stawania na głowie by chociaż przez 30 lat, albo krócej było normalnie. Zanim znowu wylądujemy na mieliźnie groteski. Znarkotyzowanego kapitana Sparrowa nam zastępuje nie mniej trzeźwy przywódca, za którym tęsknimy.

“Gdyby w Polsce był ktoś kto pociągnie za sobą ludzi”, autorytet od bujania, statkiem.
Rządził Polską zwykły elektryk, rządzi zwykły idiota z Żoliborza, dlaczego nie może rządzić Tusk – zwykły polityczny lider Europy? Na tym polega polska groteska. Na krańcu rozumu, między Wschodem a Zachodem, piratów zastępują gangsterzy i statek pokazuje ciągle swoje dno.
Byłam wczoraj na zakupach. Znajomi pozdrawiali się życząc nie zdrowia, ale „Odporności!”. Tego głosu rozsądku ludu Konstancina, nie zagłuszył tym razem, charakterystyczny dźwięk jego jaguarów, lamborghini czy bentleyów. Tak, prawie wszyscy się zarazimy wirusem, biedni i bogaci, więc tylko odporność pozwoli nie chorować. I tylko odporność psychiczna pozwoli w tej grotece nie zwariować.

Manuela Gretkowska

Tekst oryginalnie ukazał się na profilu pisarki

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: