Drugi Kongres Nauk Sądowych miał miejsce w Warszawie

3
445
Fot. Rafał Wodzicki; Progress for Poland: Jerzy Pobocha otwiera Drugi Kongres Nauk Sądowych

20 czerwca odbył się w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego II Kongres Nauk Sądowych, poświęcony sprawie biegłych. Jak i poprzedni, przed pięciu laty, zorganizowany został przez środowisko szczecińskie pod kierownictwem niestrudzonego prezesa Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej (ptps.com.pl) doktora Jerzego Pobochy. We wstępnym wystąpieniu wspomniał o pierwszym kongresie, w którym uczestniczyli przedstawicieli 300 specjalności. Dr Pobocha podkreślił, że w obecnym wydarzeniu na drugim miejscu po Warszawie największa ilość uczestników przyjechała z stosunkowo niewielkiego Płocka. Uczestniczył także światowej sławy kryminalistyk amerykański Henry C. Lee z New Haven.

Celem kongresów jest zapewnienie polskiemu wymiarowi sprawiedliwości i ludziom właściwego poziomu wiedzy specjalnej, co przecież zapewnia właściwe działanie wszystkich dziedzin życia społecznego, a przede wszystkim gospodarki. Nie może być tak, że biegłym może być każdy, kto się zupełnie nie zna. Obecne zasady przyznawania – a także pozbawiania – statusu biegłego nie gwarantują odpowiedniej jakości. Kompetencje osobowościowe bywają niedostateczne. Bywa że biegli nie umieją się zachować na sali sądowej.

W Polsce utworzenie federacji jest póki co niemożliwe. Polacy mają najmniejszą skłonność do zrzeszania się w warunkach pokoju. Niektórzy twierdzą, że jedynym narodem na świecie, który tak się żre ze sobą są Polacy. Tak więc kongres nauk sądowych jest jakimś wyjściem i miejscem wymiany poglądów. Jest więc kilka problemów, które muszą być rozwiązane dla zapewnienia wysokiej eksploatacyjności ogólnego systemu ustalania prawdy.

Przede wszystkim niezbędne jest podzielenie akt spraw na część korespondencyjną i merytoryczną, jak to ma miejsce w Niemczech. Nie jest konieczne zmuszanie biegłych do przerzucania dokumentów nie mających znaczenia dla meritum sprawy, nie mówiąc już o narażaniu kopii korespondencji sądowej na zagubienie. Ceny ekspertyz muszą być rynkowe wg poświęconego czasu i stopnia kwalifikacji biegłego. Wielka odpowiedzialność biegłych nie znajduje odzwierciedlenia w wynagrodzeniach. M. in. nie podlegają zwrotowi koszty dalekich podróży, co wielu powstrzymuje od nich. Jest sugestia dla ich uniknięcia wprowadzenie możliwości przesłuchania biegłych na odległość, co wiąże się z powstaniem nowych mozliwości technologicznych. Wprowadzenie z dniem 1 lipca kontradyktoryjności powoduje dalsze zwiększenie roli biegłych, co tym bardziej zmusza do rozwiązania podstawowych problemów związanych z tym statusem.

Od lat przygotowywany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy o biegłych został oceniony przez środowisko krytycznie. Jest on po prostu nie do przyjęcia i konieczne jest stworzenie nowego projektu. Jest potrzeba stałego monitorowania sprawy biegłych, bo to przecież zasadniczy element każdego systemu eksploatacyjnego.

W związku ze zmianami w przepisach pojawia się problem opinii prywatnej, powstałej na zamówienie jednej ze stron. Powstaje zawsze problem czy zostanie ona uznana przez sąd – czy taki ekspert zostanie powołany jako biegły przez sąd. Brak zakazu takich opinii nie oznacza obowiązku ich uznania, a więc ostatecznym decydentem jest sąd. W jaki sposób kształtuje się linia orzecznicza?

Są tu trzy podejścia: 1. opinia taka nie stanowi dowodu nawet jeśli autor jest biegłym, 2. opinia ma charakter dokumentu prywatnego, 3. oparcie się wyłącznie o opinię pozasądową może stanowić uchybienie procesowe. Dokument taki jest traktowany jako stanowisko strony lub potwierdzający stanowisko strony. Ekspertom tego typu nie wolno się powoływać na status biegłego, jeśli go mają (jest to zasada ogólna, że tytuł biegłego dotyczyć tylko postępowań sądowych). Dowodów rzeczowych nie wolno też im wydać, ani ich nie można przesłuchać. Nie można też skonfrontować eksperta prywatnego z biegłym procesowym. Mogą powstać wątpliwości co do kwalifikacji biegłego – fachowych i moralnych. Niezbędne jest więc przeredagowanie art. 278 kpc. dotyczącego powoływania biegłych.

Obowiązuje tylko należyta staranność i etyka. Panuje przekonanie, że „prywatny biegły z natury jest stronniczy”, ale tak nie powinno być. Opinie prywatne mają szanse w sądzie pod warunkiem, że będą pokazywały całokształt sprawy. Powinny one zawierać oświadczenie o kwalifikacjach eksperta i jego niezależności. Bardzo dobre opinie wpływają zawsze na sąd. Powstaje często potrzeba sporządzenia superopinii przez biegłego powołanego przez sąd. Są też postulaty by zrównać status opinii prywatnych i biegłych powołanych przez sądy.

Opinie prywatne powstają na podstawie umów mających najczęściej formę dorozumianą. W Polsce umowa o sporządzenie umowy prywatnej, jest to typowa umowa-zlecenie o usługę o treści wg uznania stron. Nie może to być umowa o dzieło. Nie jest ona umową procesową, ale typową umową materialną. Strona nie może liczyć na to, że koszty będą zrefundowane. Oto stworzono prawo dla bogatych! – twierdzą niektórzy. Status ten będzie wygrywał ze statusem biegłego sądowego.

Problemy pojawiają się, gdy druga strona się zapozna z taką opinią. Na Zachodzie są one powszechne. Wykorzystuje się wszystkie wady opinii, a biegli są stronami procesów sądowych jako przedsiębiorcy.

Jak wspomniałem, po 1 lipca ma nastąpić rewolucja w procedurze karnej. Przepisy kodeksów były dotknięte naleciałościami z poprzedniego ustroju. Tymczasem sąd nie powinien wcielać się w rolę prokuratora. Proces wtedy zamienia się w polemikę sądu z oskarżonym. Ma też miejsce zbyt dużo skazań. Teraz sąd będzie musiał się zachowywać biernie – jak arbiter. Odpowiedzialny za proces będzie prokurator, który decyduje kiedy ma komplet dokumentów wystarczający do oskarżenia.

Aby postępowanie sądowe było rzetelne (prawo do sądu to oczywistość) i zaspokajało roszczenia musi być równość broni. Jej elementem jest m. in. możliwość korzystania z biegłych. Musi być zachowana triada: sąd-strony-biegli, aby miało miejsce rzetelne postępowanie. Niezbędne jest też oparcie o czytelne przepisy: strony nie muszą rozumieć logiki prawniczej. Biegły także nie może być zastąpiony substytutami. Taką rolę spełniają często źli biegli, o których działalności – spowodowanej przez brak monitorowania systemu – słychać od czasu do czasu.

W orzeczeniach nie powinny być cytowane obszerne fragmenty opinii biegłych. A tak się często dzieje, gdyż sądy nie zawsze rozumieją cele i funkcje dowodu z opinii biegłego. Biegły powinien być powołany przez organa wtedy, gdy fakty już są ustalone. Jest on od oceny faktów, a nie od tworzenia podstaw wyroku czy oskarżenia! Znane są przypadki, że wykorzystuje się biegłego jak detektywa! Należy podkreślić, że status biegłego jest inny w postępowaniach arbitrażowych: tu biegły ustala stan faktyczny, a arbiter rozstrzyga sprawę.

Jak wspomniałem, projekt ustawy o biegłych, stworzony przez Ministerstwo Sprawiedliwości, jest bardzo niedoskonały. Prace nad ustawą zanikły: zaprzestano zapraszania zainteresowanych. Tymczasem sprawę tę należy uważać za bardzo pilną. Nie ma żadnego postępu w poprawie statusu biegłych. Nie mają oni legitymacji, co utrudnia ich dostanie się do sądu. Nie podlegają też ochronie prawnej. Pojawiają się firmy, które udają instytuty. Nie zawsze jest wiadomo, kto jest rzeczywistym wykonawcą. Co to oznacza dysponowanie personelem i warunkami technicznymi? Proponowana trzyletnia praktyka w zawodzie to absolutne nieporozumienie. Nawet na wiele prostych stanowisk roboczych wymaga się większej praktyki. Biegłości nie nabywa się przez trzy lata. Jest to zagrożenie dla jakości opinii.

W obecnym stanie projektu nadal pozostają listy okręgowe biegłych. Proponowana lista państwowa nie znalazła uznania twórców, choć faktycznie zawsze może być tak, szczególnie w dziedzinach rzadkich, że niezbędne jest poszukiwanie po kraju.

Sprawdzanie sposobu wykonywania funkcji biegłego jest konieczny. Mechanizmy sprawdzania są tu żadne. Np. prezes sądu pisze, że nie ma takich mechanizmów i żąda podkładki od psychiatry czy ktoś może być biegłym. Oznacza to oczywiście zgodę na przypadkowość ustaleń. Sugerowano żeby stworzyć system odpowiedzialności dyscyplinarnej. Ocenę miałby wykonywać odpowiednie organy samorządu zawodowego. Mimo wszystko ma nie być samorządu biegłych – nie, bo nie!

Językowo projekt jest bardzo niedbały. Ustawa powinna pomagać i biegłym, a tymczasem nie porusza wielu ważnych problemów. Jej przepisy są zupełnie niejasne. Nie przewidziano także wzmianki o środkach technicznych do prezentacji opinii.

Projekt został oceniony przez środowisko jako: „wydmuszka”, amatorski, spóźniony, podtrzymujący dotychczasowe rozwiązania. Tym,czasem nastąpiły bardzo duże zmiany w zakresie opiniowania. Potrzebny jest więc szybko nowy projekt.

Często prezentowane są postawy stron typu „skoro mnie nie usatysfakcjonował to trzeba powołać kolejnego”. Aby do tego doszło strona musi wykazać błędy merytoryczne, a sąd rozumieć wady strukturalne opinii. Ponieważ także opinia jest dla ludzi – ma być pisana jasnym językiem. Jej najważniejszym punktem jest uzasadnienie. Pozwala to stronom odnieść się do niej. Biegły nie rozstrzyga, bo to należy do sądu, a pomaga sądowi zrozumieć sprawy specjalne. W szczególności biegły nie może rozstrzygnąć przepisów prawnych. Wynika to wprost z obowiązku zachowania bezstronności. Szczególnie ważne jest czy biegły podchodzi do sprawy emocjonalnie: jest to niedopuszczalne, bo wskazuje na nieobiektywizm.

Biegły musi współpracować z sądem. W szczególności może on odpowiadać w części za przewlekłość postępowania. A przecież to państwo odpowiada za wszystkie wady postępowań sądowych, w tym za te powodowane przez biegłych.

Warto więc podkreślić: walka o podniesienie poziomu biegłych i wyeliminowania pseudobiegłych trwa. Ile jeszcze? Dlaczego tak długo? Kto ma ponosić koszty nieprawidłowości? Mam nadzieję, że pokazałem to w tym i innych tekstach. Polecam nasze tagi prawo i wymiar sprawiedliwości, a także zalecam podejmowanie działań wspierających inicjatywę działaczy, którzy już wykonali taką pracę. Naprawdę brak ustawy o biegłych oznacza, że wymiar sprawiedliwości robi – wobec swoich klientów – wrażenie, że wszystko jest w porządku i usiłuje przerzucić na nich ewentualne skutki. Więc nie jest w porządku, a przerzucanie skutków na bezbronnych ludzi jest zwyczajnie działaniem przeciw prawu i państwu! W skrajnych przypadkach może dochodzić do eliminowania dobrych biegłych przez złych.

Dobrze się stało, że doszło do drugiego już Kongresu. Przecież dla poprawy poziomu wymiaru sprawiedliwości niezbędne jest postawienie na możliwie wysokim poziomie całej sfery biegłych, którzy bywają budowniczymi fundamentów wyroków. Jak sądzę – dość przybliżyłem ten temat czytelnikom, z których wielu miało styczność z tą problematyką jako klienci wymiaru sprawiedliwości. Nie wszyscy byli zadowoleni.

Materiały są dostępne na witrynie 2kns.pl

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

Fot. Rafał Wodzicki: Jerzy Pobocha otwiera Drugi Kongres Nauk Sądowych w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego, obok siedziby Szkoły Rycerskiej sprzed 250 lat.

3 Komentarze

  1. Ostatnio media obiegły informacje na termat wykrytych przxez dr. Pobochę przypadków leczenia, w tym zamykania ich na lata w szpitalu, zdrowych ludzi. Pokazuje to jak ważny jest temat biegłych sądowych!

  2. Z informacji Komitetu Organizacyjnego i Rady Naukowej: Celem kongresu było też zademonstrowanie potrzeby i chęci wzięcia udziału w spotkaniu ekspertów różnych specjalności.
    Zachęcamy do:
    – studiowania materiałów kongresu, jakie przekazaliśmy uczestnikom na pendrivach
    – odwiedzania strony internetowej kongresu: http://www.2kns.p, gdzie zamieszczono przeszło 100 zdjęć z kongresu,
    – nadsyłania dalszych: uwag, wniosków, postulatów dotyczących statusu biegłego w Polsce.
    Zobowiązujemy się do dalszego monitorowania prac nad nową ustawą o biegłych sądowych, której treść powinna być zgodna z oczekiwaniami. Załączamy link do artykułu w Progress for Poland. (-) dr Jerzy Pobocha i (-) Prof. dr hab. Tadeusz Tomaszewski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: