Dobrze, że jesteśmy biali

2
498

Wiele lat temu mój wtedy nowy szef – człowiek wykształcony i bez wątpienia biały – oprowadzał mnie po firmie, przedstawiając pracownikom. Wymienialiśmy uściski dłoni. Tom z każdym żartował. W sposób swobodny i przyjacielski. Wśród pracowników byli biali, ale również Latynosi oraz Afroamerykanie. Doszliśmy do mojego biurka. Tom uśmiechał się jeszcze, rozbawiony żartem, który przed chwilą z kimś wymienił, ale nagle spoważniał.

–   “Zrobiłem dla ciebie taką szachownicę. Widzisz? W każdym okienku jest nazwisko i zegarowy numer. W ten sposób nigdy ci się nic nie pomyli” – zapewniał. Potem rozejrzał się dyskretnie, czy nie ma nikogo w pobliżu, nachylił się, i wskazując na ostatnią kolumnę, powiedział ściszonym, ale wyraźnym głosem:  “a tu masz samych czarnuchów (all niggers), łatwo zapamiętać”. I uśmiechnął się do mnie serdecznie. Gdyż ja również byłem biały. Tom, jeżeli jeszcze żyje, prawdopodobnie głosował na Trumpa.

Dzięki Bogu jesteśmy biali. My, Polacy. To teraz atut. Zresztą, zawsze był. Miliony młodych Murzynów i Latynosów (teraz też Arabów) nigdy nie miało przed sobą takiej przyszłości, jaka się od razu otwierała przed niewykształconym Polakiem, który zaledwie tu przyleciał. “Właściwy” kolor skóry nie gwarantuje od razu sukcesu, ale w Ameryce to dobry start. “Białość” jest lepiej widziana. Przynależność do “właściwej” rasy przynosiła więc zawsze korzyści, ale teraz – po zwycięstwie Trumpa – uzyskaliśmy coś jeszcze, mianowicie przepustkę do moralnej większości.

Oczywiście, mamy pewne wątpliwości, czy taka nobilitacja nam się należy, ale przyjmujemy ją z pokorą gościa; nie kwestionujemy niesprawiedliwości, z której czerpiemy korzyści. To zadanie dla wybitnych jednostek. Żadna grupa społeczna nie rezygnuje dobrowolnie z przywileju, dającego poczucie wyższości nad innymi. Przy czym, aby utrzymać ten przywilej w USA, nie trzeba nawet walczyć. Wystarczy przyłączyć się do większości, do której przecież i tak należymy. Poprzez, chociażby, oddanie głosu na Trumpa.

To postawa cyniczna. Ale też powszechna, a zatem i powszednia. Człowiek najczęściej czuje się dobrze, jeżeli posiada coś, czego nie posiadają inni. Siedzimy więc cicho. Inni biali też. Polacy przybyli do Ameryki w poszukiwaniu lepszej przyszłości dla siebie i swoich dzieci, a nie po to, aby walczyć o równość społeczną. Wśród protestujących na amerykańskich ulicach przeciwko rasistowskim wypowiedziom Trumpa (i jego kontrowersyjnym nominacjom) raczej nie ma Polaków. Ale nie ma też Rosjan, Chorwatów czy Litwinów.

Po zwycięstwie Trumpa, trudno nie dostrzec analogii do narodowego populizmu PIS w Polsce. W obu przypadkach uderza wrogość wobec liberalizmu, międzynarodowych umów, elit, skłonność do izolacjonizmu, militaryzmu i państwowego protekcjonizmu. W obu też przypadkach jest schlebianie obywatelom, obiecując im dodatkowe socjalne przywileje (Polska), albo państwowe wydatki na infrastrukturę i cła zaporowe (USA). Trump chce przywrócić Stanom wielkość i w tym celu nawołuje do solidarności rasowej (co brzmi jak wojskowy apel przeciwko innym rasom). Hasło “Make America Great Again” zostało odczytane przez miliony białych Amerykanów jako “Make America White Again”. Kaczyński postuluje, aby Polska powstała z kolan (a klęczy się najczęściej przed kimś). Co jednak zbliża oba populizmy do faszyzmu, to fakt, że demagodzy, Kaczyński i Trump, “odcedzają” ludzi, którzy prezentują “mniejszą wartość” dla społeczności. Z małą jednak różnicą. “Pełnowartościowy obywatel” jest w Ameryce Trumpa opisywany w kategoriach rasowych, w Polsce – w religijnych i narodowych.

Ale komunikat jest identyczny: konieczna jest mobilizacja rasowa, religijna czy patriotyczna, aby naród odzyskał siłę i był ponownie wielki. Najpierw jednak trzeba wskazać tych, którzy stoją nam na drodze. Potem należy ich publicznie zdeprecjonować i wykluczyć, albo chociaż upokorzyć. Jeżeli nie roznoszą nieznanych chorób, czy są “gorszego sortu”, albo są “zdrajcami narodu” (Kaczyński), to nie są czyści rasowo, religijnie czy etnicznie (Trump).

God Bless AmeriKKKa. Wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA, podobnie, jak w Polsce po wygranej PIS, ożywił organizacje rasistowskie i skrajnie nacjonalistyczne. Przez lata Nazistowska Partia USA czy Ku-Klux-Klan były utrzymywane na marginesie społecznym. Teraz sytuacja zmieniła się. Pierwszy raz od wielu lat pojawiły się antysemickie komentarze, a po 8 listopada zanotowano w całym kraju liczne przypadki werbalnych ataków na mniejszości rasowe, religijne i etniczne. W Polsce przecież dzieje się podobnie. Ku-Klux-Klan planuje wielką fetę na cześć Trumpa, a główny Mag Klanu, David Duke, powiedział, że wybór Trumpa to najszczęśliwszy dzień w jego życiu.

Naprawdę dobrze, że jesteśmy biali.

 

zdjęcie: pl.dreamstime.com

pełny tekst ukazał się na portalu: studioopinii.pl

 

Dariusz Wiśniewski

 

 

 

 

2 Komentarze

  1. A ja ten felieton już czytałem, kilka lat temu. Są pewne zmiany i dodatki, np. nazwisko Trump, ale to już było. To ja się tylko spytam, gdzie to było? W jakim mieście? W Texasie? Bo z pewnością nie w Chicago. I czy Dariusz znał angielski, że tak zaraz po przyjeździe praca przy biurku i rozmowa z szefem. Jak ja przyjechałem do USA- Chicago, to prawie każdy Polak którego znałem chciał być murzynem. Fakt, że znałem takich jak ja- nowoprzyjezdnych. Bo Polacy pracowali na sprzątaniu, z wywalonym językiem obrabiali hektary, a ich brygadzistami byli murzyni. Chodzili z rękami w kieszeniach i pilnowali białych negrów. “Jakbym był murzynem, to dalej bym sprzątał, ale był superwajzerem i sobie tylko chodził z rekami w kieszeniach”” Takie były wypowiedzi i taka świadomość.
    A ja też chciałem byc murzynem, to bym się załapał na affirmative action. Wystarczyło byc murzynem, który nie kradł, nie bił bosa, nie pił w pracy i rano przyszedł na czas, a dostawał prace za $15/h pracując z rękami w kieszeniach. A ja w tym czasie za $4/h z rekami… Jak mówił bos – rece mają latac jak szprychy w rowerze.

  2. Ja myślę, że do składu redakcji Progressu należy szybko dołączyć takie osoby jak A.Heyduk i E.Glinka. Taka silna “grupa pod wezwaniem np. H.Clinton” napewno zacznie efektywnie indoktrynować środowisko polonijne i skutecznie uprawiać lewacką i antyamerykańską propagandę. Jak będziecie skuteczni to wezmą was pod opiekę takie środowiska antyamerykańskie jak Washington Post, New York Times, MSNBC czy też Clinton News Network. Będziecie mieć możliwości nieograniczonego rozwoju. Chyba, że tak będziecie zajęci słuchaniem “ptasiego radia” i inne istotne rzeczy umkną waszej uwadze. Ale to już będzie wyłącznie wasza wina.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: