Dlaczego Beata Kempa odkłada, a Jarosław Kaczyński przynagla?

6
593

mem-jaroslaw-kaczynski-trojpodzial-wladzy-325314-GALLERY_BIGKażda władza – nawet wybrana w procesie demokratycznym, jak ostatnio w Polsce – próbuje zacementować swoją dominację; chce przeprowadzić takie zmiany w systemie prawnym, które na długi czas, może na zawsze, osłabią opozycję i umocnią partię rządzącą. Pragnieniom tym przeciwstawia się nie tylko samo społeczeństwo, ale również konstrukcja państwa demokratycznego, gdzie konstytucyjnie strzeżone są niezależność i wzajemna równowaga władz ustawodawczej, sądowniczej i wykonawczej.

Większość ustawodawcza, którą ma obecnie PIS, nie gwarantuje więc legalności ustawy. Nawet jeżeli nowy rząd uchwali prawo, może ono okazać się niezgodne z konstytucją. Orzeka o tym Trybunał Konstytucyjny. Inaczej, a więc gdyby władza ustawodawcza (PIS) nie musiała mieć orzeczenia TK o zgodności uchwalonego prawa z konstytucją, to dzisiejszy Sejm mógłby, przykładowo, zdelegalizować Gazetę Wyborczą i ustanowić katolicyzm religią państwową. Zachowanie niezależności Trybunału Konstytucyjnego, przynajmniej w przypadku Polski, jest jednym z gwarantów kontynuacji porządku demokratycznego. Jarosław Kaczyński próbuje ten porządek zmienić.

Ale TK nie jest posłuszny i nie daje się zastraszyć. Beata Kempa przekornie zwleka z wpisaniem nowego orzeczenia TK do dziennika ustaw, domagając się dodatkowych wyjaśnień od sędziego Andrzeja Rzeplińskiego, chociaż zgodnie z konstytucją orzeczenia TK są ostateczne. Z tego samego powodu, a więc testując niezależność Trybunału, Jarosław Kaczyński powiedział, że Sejm ma prawo unieważnić orzeczenie TK. Gdyby tak się stało, byłby to zamach stanu. Sejm nie posiada takiej władzy, a TK nie jest podwładnym Sejmu. Beata Kempa, która sama nazywa siebie prawnikiem, a ma magisterium z administracji, nie może domagać się wyjaśnień od Trybunału Konstytucyjnego, gdyż taka procedura nie istnieje. To tak, jak po ogłoszonym wyroku, zasądzony przestępca zwracał się do sędziego z ławki oskarżonych: „To pana opinia. Ja jej nie podzielam. Proszę o wyjaśnienia”. Oczywiście, Beata Kempa wie, że nie ma takich zwyczajów. Jej zwlekanie z wypełnieniem obowiązku wynika z aroganckiego przekonania, że większość, którą reprezentuje, nadaje jej prawo do ignorowania demokratycznych procedur. Chce pokazać, że jak się jej spodoba, to będzie zwlekać. I nikt jej nic nie zrobi.

Jarosław Kaczyński wie, że jeżeli TK się nie ugnie, to pozostanie tylko jedna droga – zmiana ustawy zasadniczej. Odpowiednia nowelizacja mogłaby mu zapewnić dożywotnią kontrolę nad Państwem. Zmiana zapisów w konstytucji wymaga jednak innej (większej) większości niż tylko ustawodawcza. Jest to możliwe, gdy PIS zawiąże taką większość z Kukiz 15. Wszystko wskazuje, że zmiana konstytucji stanie się głównym celem nowego rządu. Jeżeli do tego dojdzie, to Trybunał Konstytucyjny zostanie zmuszony do orzeczeń zgodnych ze znowelizowaną ustawą zasadniczą. Wtedy PIS wraz z Kaczyńskim zaczną ugniatać polskie państwo w kształty, jakie sobie tylko zamarzą.

Wydarzenia w Polsce potwierdzają autorytarne zamiary nowego rządu. Wraz z chęcią majstrowania przy konstytucji widzimy próby zastraszania mediów (prof. Gliński), odsuwania niezależnych dziennikarzy i liczne przykłady ingerencji w swobodę artystycznej wypowiedzi. Zmiany, zmierzające do odebrania Polakom wolności obywatelskich oraz instytucji demokratycznych, będą łatwiejsze do przeprowadzenia wtedy, gdy samo społeczeństwo, zastraszone i zniechęcone, przestanie protestować. Ale Polacy organizują się przeciwko tym zamiarom. Dlatego szef PIS spieszy się. Z tego samego powodu Beata Kempa opóźnia.

 

tekst ukaże się również na portalu racjonalista.tv

zdjęcie: party.pl

Dariusz Wiśniewski

 

 

6 Komentarze

  1. Bój o Trybunał Konstytucyjny to bój o władzę w Polsce. TK może stwierdzić, że marszałek i prezydent nie nadają się do sprawowania władzy. Tak więc kogo mamy w TK, z jakiej partii sędziów -tego władza.

  2. A ja analfabetka konsekwentnie podtrzymuje, że zadaniem TK jest ocenianie zgodności z konstytucją stanowionego prawa. TK nie ma nic do tego, czy ktos nadaje sie do bycia prezydentem czy nie. Jerżeli ktokolwiek jest analfabetą, to Jarun właśnie.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: