Dekomunizacyjna głupota

2
365

raclaPolska ma się zdekomunizować. Chodzi o komunistycznych patronów naszych ulic. Jak to zwykle u nas bywa – słusznej skądinąd inicjatywie towarzyszy nadgorliwość i głupota. Oto w Wałbrzychu powołany w tym celu zespół sporządził wstępny spis ulic, co do których istnieją podejrzenia, że być może mają one coś wspólnego z minionym ustrojem.

Czytam ten spis z niedowierzaniem. Wiem, że to lista absolutnie wstępna, o niczym jeszcze nie przesądzająca, ale niektóre pomieszczone tam nazwiska mają z komunizmem spod ręki Stalina i PRL-em tyle wspólnego, co państwo islamskie z tolerancją światopoglądową.

Wałbrzyscy dekomunizatorzy chcą się bowiem (oprócz Hanki Sawickiej – co zrozumiałe) pochylić  też nad takim nazwiskami jak m.in. Hercen, Dubois, Okrzeja, Limanowski, Kunicki, Bardowski, Ossowski, Pietrusiński, Daszyński. Umieszczenie tych nazwisk nawet na najbardziej wstępnej liście wskazuje na elementarne braki w wiedzy historycznej. To kompromitacja.

Aleksander Hercen to co prawda Rosjanin (rozumiem, że to samo w sobie może być podejrzane), ale przede wszystkim był on wybitnym XIX-wiecznym demokratą. Gdyby dzisiaj żył, należałby do „Memoriału”, a Putin miałby go za „zagranicznego agenta”.

Piotr Bardowski, Stanisław Kunicki, Michał Ossowski i Jan Pietrusiński byli działaczami I Proletaryatu, straconymi na stokach Cytadeli w 1886 roku – na 31 lat przed rewolucją bolszewicką i na 58 lat przed zainstalowaniem rządów komunistycznych w Polsce.

Stanisław Dubois to bohater wojny z bolszewikami z 1920 roku, członek PPS, zamordowany w Auschwitz, gdzie przed śmiercią działał w obozowej konspiracji wespół w Witoldem Pileckim.

 

 

Stefan Okrzeja jako członek założonej przez Piłsudskiego Organizacji Bojowej PPS został stracony na stokach Cytadeli w 1905 roku.

Bolesław Limanowski był współtwórcą Polskiej Partii Socjalistycznej. W 1912 roku, na wniosek Józefa Piłsudskiego, stanął na czele Polskiego Skarbu Wojskowego.

Ignacy Daszyński to też współzałożyciel PPS, marszałek Sejmu; we wcześniejszych latach współpracował z Piłsudskim, później był z Piłsudskim w ostrym politycznym sporze („pod bagnetami, rewolwerami i szablami sesji nie otworzę”).

Aż dziw bierze, że do tej listy nie dorzucono też nazwiska samego Piłsudskiego. Toż to też socjalista, a przy tym rozwodnik i konwertyta.

Wszyscy wymienieni wyżej Polacy to szeroko rozumiana lewica ale z komunizmem – gdyby mieli go dożyć – raczej nie byłoby im po drodze. Podobnie zresztą jak Piłsudskiemu.

I gdy już myślę, że wyjaśnieniem tej przedziwnej listy jest to, że wałbrzyskim dekomunizatorom wszystko co na lewo kojarzy się ze Stalinem i Bierutem, to doczytuję na liście jeszcze jedno nazwisko. I już wiem, że to nie może być na serio. To musi być żart. Na wstępnej liście przeznaczonych do dekomunizacji jest też Drzymała. Tak, tak – ten Drzymała od wozu Drzymały.

Drzymałę łączyło z PRL-em tyle, że był przez PRL hołubiony. Widziano w nim chłopa, który walczył nie tylko pruskim zaborcą, ale także z Krzyżakami i ziomkostwem Hupki i Czaji. Ale jeśli fakt, że daną postać pozytywnie oceniały wydawane w PRL-u podręczniki ma być wystarczającym kryterium uzasadniającym nazewniczą dekomunizację, to lista „niewłaściwych” patronów nam się znacznie wydłuża.

Bo trzeba by zacząć od Mieszka I.

Paweł Piskorski

Foto: mapio.net

2 Komentarze

  1. Wg tych watykanskich kolaborantow, to pewnie Kosciuszko i Pulaski powinni byc na tej liscie zakazanych patron patronow ulic.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: