Czy rzeczywiście bracia?

0
371

aishaRozumiem, że święta są okresem, kiedy nieco bardziej życzliwym i pewnie nieco naiwnym okiem spoglądamy na świat. Wierzymy w możliwość pojednania ze wszystkimi, nawet z teściową i ciocią, którą przez cały rok uważaliśmy za wyjątkową zełzę. Może to świąteczne uniesienie spowodowało, że Antoni Stryczula, postanowił namawiać do poznania naszych braci muzułmanów, skoro nie mamy się wzajemnie wymordować, musimy się poznać.

Pan Stryczyla w tym dążeniu do budowy szczęścia powszechnego przed świętami nie jest odosobniony. To postawa dość powszechna. Mój przyjaciel, raczej mający delikatnie mówiąc krytyczny stosunek do religii w ogóle, nie tylko do islamu, w ramach świątecznego pojednania nalepił sobie na samochodzie tak zwany ‘sticker”, w którym krzyż, gwiazda Davida, Półksiężyc układają się w napis “Coegsist”.

To prawda, mój szanowny interlokutor zwłaszcza przed świętami reprezentuje dość powszechny pogląd o pojednaniu i koniecznym wyznaniu naszych win i przesłaniu sobie znaku pokoju.

Z drugiej strony amerykański ateista Bill Maher ostrzegał swoją publiczność, zwracając uwagę, że okres Bożego Narodzenia to czas wzmożonego opowiadania religijnych bajek. Czy rzeczywiście więc winni jesteśmy naszym muzułmańskim braciom pojednanie? Czy musimy w niepamięć puścić fakt, że terroryści, którzy 11 września zaatakowali USA byli radykalnym islamistami? Czy istnieje w ogóle islam, który nie jest radykalny?

Stryczula przypomina zasługi ludów arabskich dla świata, jak system dziesiętny w matematyce. No dobrze, tyle tylko, że system ten stworzono w starożytnym Egipcie około 3100 lat p.n.e. Pierwszym rokiem ery muzułmańskiej jest rok 622. pamiętamy skąd, dokąd wówczas przeszedł Mahomet. Nie ma żadnego związku między systemem dziesiętnym, a islamem. Twórcy tego systemu o żadnym islamie pojęcia nie mieli. To, że znamy ten system nie jest zasługą islamu.

Następnie Antoni Stryczula przywołuje wyprawy krzyżowe, gdzie mieliśmy mordować muzułmanów. W VII wieku, kiedy powstawał islam, chrześcijaństwo było już ukształtowaną religią. Kilka wieków wcześniej w miejscu o kluczowym znaczeniu dla tej religii, czyli miejscu narodzenia Jezusa Chrystusa wzniesiono bazylikę. To, o to miejsce toczono zacięte wojny, także w trakcie wypraw krzyżowych, gdyż islam od początku swojego istnienia dążył do zniszczenia wszystkich innych kultur i religii. Gdy tylko obrósł w piórka I zyskał na sile ruszył na Europę, zajmując na przykład Hiszpanię. patrz “Pieśń o Rolandzie”. Ja wiem, że to daleko idące uproszczenie, jednak trudno mi jakoś winić chrześcijan za te wyprawy krzyżowe i wojny. Owszem chrześcijanie mają wiele za uszami, choćby w sercu Europy krucjatę przeciwko albigensom, inaczej katarom, zorganizowaną przez papieża Inocentego II, walki z islamem miały jednak inny charakter. Zostawmy historię.

W kończącym się roku według skromnych szacunków na świecie wymordowano kilkadziesiąt tysięcy chrześcijan. Niemal wszystkich mordów dokonali muzułmanie. Informacje o tych mordach rzadko kiedy przedostają się na czołówki gazet, jakby było to normalne.

Z powodów religijnych w krajach islamskich około 30 tysięcy kobiet w kończącym się roku zostało oblanych kwasem. Właśnie, uważam, że prawa człowieka maja uniwersalny charakter. Pozbawiać ich nie ma prawa żadna ideologia, czy religia. Poszkodowane okrutnie karane były właśnie za naruszenie, zazwyczaj urojone norm religijnych.

Islam stworzył jedyny w swoim rodzaju system ucisku kobiet. Właśnie media informują, że właśnie dwie saudyjskie kobiety zamknięto do więzienia za to, że domagały się prawa do prowadzenia samochodu. Jeden z duchowych przywódców jakiś muła natomiast powołał się na badania naukowe dowodzące, że kobiety prowadzące samochody zapadają na groźne choroby jajników. Rozumiem, że to wkład tej religii w rozwój współczesnej nauki.

Tak, być może każda religia jest formą radykalizmu. Przecież nawet w Polsce pragną zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej i mówi o tym profesor Zoll, a więc człowiek, którego trudno było posądzać o to, że upadł na głowę. A jednak.

W krajach islamskich prawo kobiet do edukacji ciągle jest tylko hipotetyczne, czego dowodzi historia Malali Yousafzai, kilkunastoletniej Pakistanki. Tej dziewczynie ciągle grożą śmiercią za to, że postanowiła chodzić do szkoły!

W arabskich telewizjach trwa niekończąca się dyskusja. Politolodzy i inni nawiedzeni eksperci rozprawiają o jednym, kiedy w końcu pokonamy Zachód. Niestety dla wielu muzułmanów utworzenie światowego kalifatu jest oczywistym celem. Czy więc jest możliwe pojednanie z religią, która neguje w codziennej praktyce podstawowe prawa człowieka?

Jest jeszcze historia Aishy Mohammadzai , młodej Afganki, którą z obciętym nosem, ledwo żywą uratowali amerykańscy żołnierze. Ta dziewczyna też jest symbolem islamskiej opresji. Czy więc rację ma profesor Samuel Huntington wieszczący zderzenie cywilizacji? To osobny temat. Wydaje mi się jednak, że nie chodzi tutaj o wzajemne poznanie. Trudno będzie mówić o koegzystencji, jeżeli religia ta negować będzie nienaruszalność podstawowych praw człowieka, jeżeli będzie uzasadnieniem gwałtu, zbrodni i agresji. To były powody, dla których Angola zdelegalizowała islam jako religię.

Czy mówię o jakimś wynaturzeniu, radykalnej odmianie islamu? Nie jestem pewien, czy istnieje jakaś forma umiarkowana. Pamiętam swoją dyskusję z reprezentantem rzekomo umiarkowanego nurtu. Akurat na tapecie była sprawa pewnej kobiety, która przeszła na chrześcijaństwo. Skazano ją za to wykroczenie na karę śmierci. Pytałem, jakie jest zdanie mojego interlokutora. Facet, rzekomo umiarkowany wyznawca islamu wił się przez kilka minut, w końcu jednak wydusił, no nie, musi zostać zabita. Dziękuję za takie umiarkowanie.

Co więc tak naprawdę mam poznać? Nauczyć się tolerancji dla całkowitego braku tolerancji? Odnoszę wrażenie, że w tym przypadku tak naprawdę o to chodzi. Jakakolwiek więc rozmowa poprzedzona musi być przyznaniem mi prawa do życia i nie podzielania poglądów wyznawców islamu. Inaczej trudno będzie o koegzystencję. Jeżeli tego zabraknie obawiam się, iż wyjdzie na to, iż to Huntington miał rację. Podobno do tanga trzeba dwojga. Z tej drugiej strony ja nie widzę chęci poznania czegokolwiek, natomiast nie zgadzam się na przyznawanie religii jakiś specjalnych, szczególnych praw.

Andrzej Jarmakowski

Okaleczona przez talibów, po serii operacji Aisha Mohammadzai uczy się w USA nowego życia. Foto: npr.org

 

 

 

 

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: