Chicago skręca w stronę populizmu?

23
295

IFDopiero druga tura rozstrzygnie o tym, czy burmistrz Rahm Emanuel rządzić będzie w Chicago drugą kadencję. Patrząc na wyniki wyborów, niektórzy komentatorzy wyciągają wniosek, iż Chicago wyraźnie skręca w lewo. Nie zgadzam się z tym poglądem. Jeżeli już szukać jakiś zwrotów, to raczej w stronę populizmu. Podejrzewam, iż większość wyborców w Chicago będzie miało poważny kłopot ze zdefiniowaniem „pojęcia” lewica. Raczej bliższy jest im klasyczny południowoamerykański populizm.

 

W 1970 roku wybitny szwedzki ekonomista, laureat Nagrody Nobla, Gunnar Myrdal opublikował pracę” Przeciw nędzy na świecie”. Przewidywał w niej, iż w XXI wieku jako mocarstwo ekonomiczne wkroczy na scenę Ameryka Łacińska. Przyszłość miała należeć do Ameryki Południowej. Historia brutalnie zweryfikowała przepowiednie tego szwedzkiego socjaldemokraty. O ile w XIX wieku w Paryżu mawiano: „Bogaty jak Argentyńczyk”, o tyle w XXI wieku Ameryka Południowa stała się symbolem politycznego nieudacznictwa. Dzisiaj Argentyna bardziej kojarzy się z bankructwem, niż bogactwem. Przyczyną tego stanu rzeczy były błędne wybory polityczne jakich dokonywali Argentyńczycy. Kontynent nie uporał się z korupcją, pospolitym złodziejstwem, zorganizowaną przestępczością i brakiem demokracji.

W 2004 roku twórca teorii o zderzeniu cywilizacji profesor Samuel P. Huntington opublikował pracę : „Who Are You”, twierdził w niej, że masowa latynoska imigracja do USA spowoduje, iż Ameryka straci swój charakter. To nie będzie kraj zbudowany na wartościach europejskich, wyrosłych z Rewolucji Francuskiej. Wyniki wyborów w Chicago dowodzą, że profesor, przynajmniej w odniesieniu do wielkich amerykańskich aglomeracji mógł mieć rację.

Jesus Garcia, który 7 kwietnia zmierzy się z Rahmem Emanuelem, urodził się w niewielkiej meksykańskiej wiosce. W końcu po wielu perypetiach trafił do Little Village, gdzie mieszkało wielu imigrantów z Polski, Niemiec, Włoch. Latynosi stanowili wówczas 17% mieszkańców dzielnicy. Obecnie jest ich 71%. To pokazuje skalę zmian etnicznych w Chicago, jak i fakt, że imigranci z Europy przestają w Chicago stanowić wiodącą siłę. Garcia był radnym miejskim, ustawodawcą stanowym , działaczem społecznym, organizatorem lokalnej społeczności. Jako kandydat, czego sam nie ukrywa skorzystał na rezygnacji Karen Lewis. Przewodnicząca bardzo wpływowego związku zawodowego nauczycieli, rozchorowała się i nie była w stanie kandydować. To ona namawiała Garcię do startu w wyborach, wskazując, iż może liczyć na poparcie nie tylko Latynosów, ale również Afro-Amerykanów. W gruncie rzeczy Garcia jest kandydatem związku nauczycieli i ciszy się ich poparciem. Sam definiuje siebie jako „demokratę” związanego z ruchem „progressive”. Oponował przeciwko zamknięciu przez burmistrza Rahma Emanuela kilkudziesięciu szkół na ternie Chicago, czego związek nauczycieli nie może mu wybaczyć. Przyłączył się do głodówki prowadzonej na terenie Little Village w obronie jednej ze szkół.

Domagał się od CTA, aby zatrudniała więcej Latynosów. Wracajmy jednak do szkół. Nawet jeżeli krytykować będziemy decyzję burmistrza Emanuela o zamknięciu tych szkół, nie uciekniemy od pytania dotyczącego ich finansowania. Rada Szkolna w Chicago i tak posiada zamiatany pod dywan deficyt. Gdyby spełnić wszystkie żądania, jakie przed ostatnim strajkiem nauczycieli, wysunęła Karen Lewis, podatki od nieruchomości w Chicago, jak wyliczył analityk agencji Moody’s, należałoby podnieść o 70%.

Długo szukałem w wystąpieniach Pana Jesusa odpowiedzi na pytania w jaki sposób zamierza on sfinansować deficyt Rady Szkolnej i co nie mniej ważne, funduszu emerytalnego nauczycieli, policjantów, strażaków, miejskich biurokratów. Odpowiedzi na te pytania nie znalazłem.

W wypowiedziach Jesusa Garcia zauważyłem natomiast wiecznie modne peronistyczne kawałki o pracy dla lokalnej społeczności. Dostrzeżemy u niego trochę korporacjonizmu, jak i umiłowanego przez Evitę, rozbudowanego programu osłon socjalnych. Uwielbiam musical i Madonnę w roli Evity, ale z prawdziwą historią, nie ma to nic wspólnego. Peron poszukiwał trzeciej drogi między komunizmem a kapitalizmem, nie udało się jej odnaleźć. Argentyna finansowo upadła.

To prawda, że w Chicago pewnie dopiero teraz rozpocznie się prawdziwa kampania wyborcza.

Jeżeli można cokolwiek doradzić, to proszę uważnie słuchać i poszukiwać odpowiedzi na pytania skąd pieniądze na rozmaite projekty, oczywiście słuszne, piękne, albo wcale nie piękne, a może nawet brzydkie. Jak popatrzycie jak działała kompania, wystarczy tylko kilka wypowiedzi Pana Jesusa, aby spostrzc jak bardzo mu blisk do korporacjonizmu. Tak wiem, wielu nie pamięta już, czym był korporacjonizm. Najkrócej, w wielkim skrócie, trochę upraszczając, można powiedzieć, iż to doktryna społeczno-ekonomiczna wymyślona w pod koniec XIX wieku, ostatecznie opisana jednak w pierwszej połowie wieku XX. Korporacjoniści, zwłaszcza w Ameryce Południowej, gdzie podjeto próby wcielania jej w życie dążyli, do, jak to określali, uspołecznienienia procesu decyzyjnego i upaństwowienie interesów poszczególnych grup zawodowych. Chodzi o godzenie interesów gospodarczych – pracowników i pracodawców tak, aby poszerzyć polityczną kontrolę nad pracodawcami i jednoczesnie światem pracy. Trochę Chicago z bardzo silnymi grupami zawodowymi jest taką modelową korporacją. Czy ktoś wystąpi przeciwko interesom nauczycieli? Ale skąd, przecież dzieci, nauka, edukacja. Fakt, iż te szkoły nie są wile warte, nie ma tutaj znaczenia. Korporporacjoniści w praktyce tworzyli system centralnego państwa, z silną ingerencją w gospodarkę. Ponieważ im nie wychodziło, tworzyli w praktyce dyktaturę. Zawsze te ich, obłędne działania, przynajmniej w Ameryce Łacińskiej kończyły się na dyktaturze.

Wszystko jednak jak zwykle rozbija się o pieniądze. Korporacjonistom nie udało się pogodzić rozmaitych interesów, zresztą nie było to możliwe. Doktryna zawierała w sobie mnóstwo sprzeczności.

Nie przypuszczałem, iż doktryna ta znajdzie swoich epigonów wieku XXI. Jesus Garcia jest takim trochę korporacjonistą. Chcąc ocenić kandydatów najlepiej jest oceniać ich pomysły na pozyskanie środków na realizację ich pomysłów. Reszta praktycznie nie ma znaczenia. Do 7 lutego mieszkańcy Chicago będą mogli słuchać i oceniać. A’propos peronistów, to przypomnę, że Falklandy, dzięki Królewskiej Marynarce Wojennej im odebraliśmy. Mam nadzieję, że nie damy się i tym razem, w Chicago i obejdzie się bez marynarki wojennej na jeziorze Michigan.

Foto: ww.coachusa.com

Andrzej Jarmakowski

 

23 Komentarze

  1. Z tego wynika, ze jak Jesus “Chuy” wygra wywiezie wszystko z Chicago do tej meksykańskiej wioski skąd przybył. Coś w rodzaju Ciesielczyka, rehabilitowanego doktorowego wywożacego co się da.

  2. W końcu ten Jesus “Chuy” to jakiś przybłęda, który został żle wychowany jak prezydent Obama, który choruje na na złe wychowanie w USA wg patrioty Gulianiego Coś mi to przypomina te rezonanse, które bez przerwy opowiada podobna partia w Polsce tzw. PIS-da.

  3. także wielu aldermanów, którzy wygrali w I rundzie to zagorzali lewicowcy. W Chicago nie ma atmosfery do prowadzeniu iznesu. Moim zdniem miasto zbankrutuje, skończy jak Detroit.

  4. Bylem sedzia wyborczym w 36 wardzie uprawnionych do glosowania w tym lokalu wg spisu wyborcow bylo 768 glosowalo 193 delikfentow.
    Zgadnijcie ilu polskich wyborcow zaszczycilo ten lokal swoja obecnoscia?

  5. Domyslam się, że bardzo niewiele, frekwencja wyborcza to inny temat. Jakoś to politykom niewiele daje do myślenia. Ludzie nie chcą głosowac, nie widzą sensu. Jest tez i tak. Czekam z liczbami od MK. Polonii wybory nie obchodzą, to wiemy..

  6. Kurwa, znowu sami znawcy. Z Chuyem pili wódkę meksykańską W swoim życiu głosowali za Bieruta i Stalina bo bali się rozwałki. Gierek też im pomógł w odbiorze talonu na telewizor. A najbardziej pierdolnięty Rzepkowski patriotyczny wskazał im drogę jak nawidzić siebie aby siebie tylko kochać całą gębą. Nawet swoją faję wzięliby do gęby aby dokonać spustu aby nie wydać grosza w burdelu.

    • Nie zgadzam się z Panem Kochem. Pan rzepkowski sporo zrobił, żeby to towarzystwo ryszyło tytłki, a że siedzą w domu sacząc piwko to inna sprawa. Może merytorycznie, jakim prawem nauczyciele mają takie przywileje, a policjanci mają jeszcz większe. To się nazywa popilizm i wykorzystywanie ludzi…

  7. Jakiś oprawca alderman Arena zamyka wszystkie bisnesy a lokale zamienia na saalony pustostanu aby powietrze było świeższe a w nie długim czasie następnej wygranej kolejno bedzie zamykał wszystkie mieszkania i domy aby artyleria ruska z seperatystami nie strzelała do nikogo.Sami przez to zostaniecie ocaleni i będziecie zdrowi i cali. Tak nam dopomóż partio nasza.

  8. pani usia tym kretynom do nie dzwoniacym mowi o wylaczeniu / sciszeniu radia i co??

    nawet tak prosta instrukcja do debili nie trafia to o czym mowa.

    • Pytam z ciekawości; jak można ustalić czy dany wyborca jest polskiego, czeskiego, ukraińskiego, rosyjskiego czy np. serbskiego pochodzenia?

  9. Z tego wynika, że Pani kandydatka Anna Góral to musi być dobry cep licząc, że górole pójdą głosować. Do ksiundza a owszem tak. I dlatego odchodząc od głosowania idąc tropem innym jak żarcie to nie sposób pomyśleć aby Polandzior szedł kiedykolwiek do restauracji kupować jakiekolwiek jedzenie. Nawet jakby im otwarli tanie bary. Restauracje szybkiej obsługi jak McDonald’s, Burger King, Donkin Donald to wogóle nie wchodzą w rachubę. Toż to kurwa drogo i hamburgerownia. Nawet kawa tym śmiedzi” Natomiast nie śmierdzi kanapka w plastiku robiona w domowych pieleszczach nawet tydzień temu. Może być nawet noszona w zużytej skarpetce. To prawie podgrzewana i butelka z płynem w kieszeni jak górnicy chodzili na kopalnię 50 lat temu.Polandzior to odkrycie dla świata. W domowym kociołku najlepsze i w ten sposób to nawet można zoszczędzić na lepszą “Hondę” albo inne żelastwo jak BMW czy jakieś inne gowno mercedesowskie. Hura, my górą.

  10. Panie Koch, Pani Góral należą sie brawa za to, że w ogóle jej się chcialo. Pana wypowiedź to niestety typowy bełkot. Jaki istnieje powiązanie pani Góral z tym do jakiej restauracji ktos chodzi, albo je w domu.

  11. Ten Wiktor to jakiś pojebany. Skąd to biorśą taki produkt, który kompletnie nie ma nic wspólnego z myśleniem. To może został wyprodukowany przez dwa członki naraz. Czasami się tak zdarza.

  12. Panie Koch, w pana wulgarnych wypowiedziach, nie ma za grosz merytorycznych argumentów. Lepiej niech pan siedzi cicho, skoro nie ma Pan nic sensownego do powiedzenia.

  13. Pan Koch nie przedstawił żadnego merytorycznego argumentu, przeciwko tezie autora. Zgadzam się, że Chicago skręca w lewo. Moim zdaniem jak Garcia wygra Chicago ma bankructwo jak procenty w chinskim banku. Proszę, aby Progress aktywnie włączył się w zwalczanie chicagowskiego lewactwa.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: