“Bo byli łatwopalni” (“The Crime and the Silence”, Anna Bikont)

8
673

aNNAAnna Bikont napisała wstrząsającą książkę o mordzie na Żydach w Jedwabnem (The Crime and the Silence, 2015). Początkowo przeczytałem tylko recenzję w prasie amerykańskiej (WSJ). Książka dotarła do mnie później. Polskie wydanie ukazało się w kraju w 2004 r. (My z Jedwabnego). Opracowanie złożone jest głównie z relacji naocznych świadków, którzy w lipcu 1941 r. byli małymi dziećmi.

Bikont przez kilka lat pukała do każdych drzwi w Jedwabnem i okolicy. Nie wszędzie ją wpuszczono. Wielokrotnie nie chciano z nią rozmawiać. Wyzywano ją od anty-polskich hien. Oskarżano, że pracuje dla Żydów. I bierze pieniądze, aby pisać przeciwko Polsce. Ale dziennikarka była uparta. Pukała nawet wtedy, kiedy drzwi się nie otwierały i kiedy opadały zasłony w oknach. Wielokrotnie wracała. I znowu pukała. Wreszcie – być może traktując to jako spowiedź przed śmiercią – niektórzy zdecydowali się mówić. Wśród nich byli również ci, którzy uczestniczyli w paleniu Żydów (np. bracia Laudańscy). Rysujący się obraz tamtych dni jest przerażający. Polacy z własnej woli mordowali Żydów jeszcze przed „stodołą”, w całej okolicy, nie tylko w Jedwabnem. Potem, gdy już nikt nie został przy życiu, wprowadzali się do pustych, pożydowskich domów, pruli ściany i kopali wokół, szukając pieniędzy i kosztowności.

Z trudem dokończyłem czytanie. Są tam, między innymi, zeznania, jak oprawcy wrzucali widłami do płonącej stodoły małe dzieci i niemowlęta. Motyw mordu? Czy była nim zemsta za kolaborację z Armią Czerwoną? Nie. Pogromy miały miejsce jeszcze przed wojną (Radziłów, Wąsosz). To była prymitywna zawiść i chęć rabunku, przy jawnym wsparciu Kościoła katolickiego (książka zawiera fotokopie wielu dokumentów, archiwum Diecezja łomżyńska).

Kilka miesięcy temu Anna Bikont przyleciała do Chicago na sympozjum pisarzy. Udało mi się z nią spotkać. Liczyłem na rozmowę o książce oraz na krótką wypowiedź do radia. Pochodziliśmy po mieście (oprowadzał nas Krzysiek Wawer, fantastyczny przewodnik i gawędziarz). Rozmowa o pogromach Żydów nie wyszła. Pisarka wyraźnie nie chciała już o tym mówić. Rozmawialiśmy więc o Polsce. Jak wygląda dzisiaj nasz kraj. Żydów właściwie już nie ma, ale rasizm i nacjonalizm są coraz silniejsze. Po ulicach kroczą faszyzujący młodzi ludzie i krzyczą “śmierć wrogom ojczyzny”. Ponownie, jak przed wojną, „wrogowie narodu” zagrażają Wielkiej Polsce. Tym wrogiem jest dzisiaj lewak, islamista, tęczowiec, zdrajca, ale tak naprawdę to drugi Polak. Nie Niemiec, Rusek, nawet już nie mason, tylko Polak, sąsiad z ulicy, kolega z pracy.

 

Przemoc wisi w powietrzu. Jej zapowiedź można dostrzec w sferze językowej; w semantyce, w okrzykach, wyzwiskach, publicznym dyskursie, w publicystyce, ostatnio, nawet w kazaniach w kościołach (ks. Jacek Międlar). Za słowami jest już tylko przemoc fizyczna i zbrodnia. I chociaż przemoc werbalna jest w dzisiejszej Polsce faktem, to prezydent Andrzej Duda oraz premier Beata Szydło nie reagują. Milczą też hierarchowie Kościoła. A milczenie w takiej sytuacji jest przyzwoleniem.

Niebezpieczeństwo powrotu do barbarzyństwa tamtych czasów jest trudne do wyobrażenia, zwłaszcza dla pokolenia, które z fizyczną przemocą na tle rasowym czy religijnym, nigdy się nie spotkało. Groźba ta jest jednak realna. Kiedy w 2001 roku odsłonięto w Jedwabnem tablicę upamiętniającą mord, ktoś na poniemieckim bunkrze nad Narwią, blisko Jedwabnego, wymazał czerwoną farbą: „Bo byli łatwopalni”.

Nie wszyscy dostrzegają zagrożenie, albo dostrzegają, ale odwracają głowy, wskazując na inne tematy, iluzoryczne niebezpieczeństwa itd.. Wielu ogranicza się do zaprzeczania i sztucznego oburzania się. Tymczasem pamięć o tamtych czasach obciąża nasze sumienia i domaga się konfrontacji. Czy to sprawiedliwe, że nosimy w sobie winy innych?  Być może nie, ale nie możemy tego zmienić, gdyż to nie my wybieraliśmy naszych przodków. Oni wybrali nas. I uczynili nas odpowiedzialnymi. To brzemię, którego nie można zrzucić. A więc też nie można przed nim uciec.

Dariusz Wiśniewski

Foto i video: Youtube.com

8 Komentarze

  1. To obowiązkowy tekst dla chicagowskiej Polonii, która ma problem z antysemityzmem. Także warto. aby przeczytali polonijni księża, którzy swoje świątynie zamieniają na domy powszechnego kłamstwa.

  2. PAnie Wisniewski,
    Znam PAnia Bikont- odkryla swoje zydowskie korzenie , jako zydowka obchodzi swieta zydowskie i chwala jej za to – nie wiem czy jest wierzaca zydowka ? , ale co napisala to nie tylko paszkwil przeklamanie ale mity o ludziach , podstawione rozmowy.. Nigdy nie spotka sie z tymi , ktorzy wiedza i znaja co dzie dzialo w Jedwabnem 25 czerwiec 10 lipiec 1941- to prawda w oczy kole , a opowiastki Grossa i Bikont to tylko tlo do historii opowiadanej , z ePOlacy sa wspolodpowiedzialni za ludobojstwo zydow… Nie chce o tym mowic to zrozumiale…. KIlka faktow na temat JEdwabnego
    PO ROCZNICY MORDU ŻYDÓW W JEDWABNEM: IPN wynalazło orczyki , z których można strzelać?
    W Jedwabnem (Podlaskie) w dniu 10-tego lipca 2014 roku odbyły się obchody upamiętniające ofiary mordu Żydów w tej miejscowości. Była to już 73. rocznica tych tragicznych wydarzeń. Pomnik odsłonięty w 60-ta rocznicę zbrodni był miejscem spotkania w czwartek okolo100 osób. W czwartek tez doszło do tego tragicznego mordu w lipcu 1941.
    Pomnik postawiono w częsci stodoły, gdzie 10 lipca 1941 r. spalono Żydów. Został on pobudowany w rocznicę mordu 10 lipca 2001 r. Tym razem odbyło się bez przeprosin ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego, ani też nie czytano żadnego listu obecnego presidenta, jak to było w 2012 roku.
    Jak się okazuje nadal w sprawozdaniach z owego zgromadzenia, jego uczestnicy powołuja się na ustalenia kilkuletniego śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej. IPN przyjął wtedy, że to polska ludność miała w tej zbrodni – jak to określono – “rolę decydującą”, ale”można założyć”, że jej inspiratorami byli Niemcy. Obecnie hypoteza ta nie ma najmniejszego potwierdzenia ani nie ma jakiejkolwiek podstawy w dokumentach opublikowanych przez IPN , jak tez innych zródłach obecnie dostępnych.
    25 czerwca 1941 pierwsze morderstwo Zydów w Jedwabnem. Data , która była.
    Juz żydowski kalendarz pisał , ze “W 30-tego Sivan(w naszym kalendarzu jest to data 25 czerwca 1941) 5701 roku w Polsce w Jedwabne zaczęto mordować Zydów . Robili to miejscowi mieszkańcy Polski”. Wprawdzie wtedy nie było Panstwa Polskiego, jak tez nie jest możliwe okreslić kto należał do Polskich obywateli( mogli to być również Żydzi uwazani za polskich obywateli, Rosjanie czy Białorusini , którzy nie zdażyli uciec przed Niemcami, Niemcy , ktorzy byli już obecni w Jedwabnem 23-24 czerwca 1941). O tym morderstwie z datą 25-tego czerwca mówi również Datner w swoich poszukiwaniach naukowych. Shmul Wassertejn, którego tak uwielbiał Jan Tomasz Gross, w swoich coraz to innych wersjach zeznań tez wymienia datę 25 czerwca 1941 roku. Tą samą datę wymienia sąd w Łomży, ktory robił dochodzenie w sprawie morderstw, jak tez jest wiele listów pisanych przez żydów , zeznań swiadków, skarga Wisniewskiej na uczestników tego morderstwa. Można tez wspomnieć angielskie zródła mówiące o tej dacie. Jest chyba też znane miejsce pochówku tych nieszczęsników niedaleko Przystrzela.
    Wiadomym jest na 100% że Żydom kazano dźwigać rozbite popiersia Lenina na rynek w dniu 10-tego lipca 1941, a stamtąd do stodoły na skraju miasteczka. Grupa ta mogła liczyć około 40 zdrowych i silnych Żydów na czele z rabinem. Grupę tą zgładzono w nieustalony sposób według IPN, choć jest tam sugestia, ze uczestnicy zbrodni byly wyposażeni w klonnice i orczyki. Dziwne to były orczyki, z których można było strzelać , bo w obrebie stodoły znaleziono około 200-tu łusek z pistoletów i karabinów produkcji niemieckiej i rosyjskiej. Na dodatek w czasie prac archeologicznych, bo innych nie przeprowadzono na miejscu mordu, znaleziono nawet resztki niemieckiego bagneta, nie wspominam o złotych monetach czy kluczach od domów znalezionych w grobach. W szkieletach znaleziono też naboje ,jak też slad po kuli w przestrzelonej czaszce. Zamordowane ciała ułozono szeregowo w grobie wykopanym wewnątrz stodoły. Na nie wrzucono części rozbitego popiersia Lenina.
    Potem grupę około 150-200 osób, kobiet i mężczyzn w różnym wieku przygnano do stodoły. Zamknięto budynek, w jego wnętrzu spalono żywcem wspomnianą grupę. Tych , którzy próbowali uciekać z palącej się stodoły zabito z broni maszynowej, wykopano grób obok stodoły i tam ich pochowano. Zwłoki rzucono bezładnie. Nie ma innych grobów pomordowanych Żydów z wyjątkiem tych dwu, chciaż opłaceni swiadkowie wskazywali inne miejsca pochówku Zydów.
    Według IPN, zbrodnia ta została dokonana z niemieckiej inspiracji mieli to poswiadczyć liczni przesłuchani świadkowie i wskazali na przybyłych w tym dniu do Jedwabnego umundurowanych Niemców , chociaż badacz IPN Dimitrow rozmawiał z Hermannem Schaper główno dowodzącym wykonawcami tej masakry, Dimitrow nie pofatygował sie dokonczyć z nim wywiadu, jak tez nie badał dokumentów mówiących o jego skazaniu na więzienie w Niemczech. A Hermann Schaaper żył jeszcze długie lata w spokoju. Wprawdzie IPN podawał w komunikacie o końcowych ustaleniach śledztwa, wydanym w lipcu 2002 roku , że wykonawcami zbrodni było co najmniej czterdziestu polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic , ale nie podał żadnego imienia ani nazwiska.
    Pospiesznie sledztwo zostało umorzone, bo niby nie udało się wykryć innych żyjących sprawców niż ci, którzy byli za to osądzeni przez polski wymiar sprawiedliwości. Zapomniano jednak o Hermannie Schaper , ktory jeszcze długo zył i dobrze się miewał.
    W czasie uroczystosci, przy pomniku spotkali się m.in. przedstawiciele: środowisk żydowskich z Polski i Białorusi, ministerstwa kultury, Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, wojewody podlaskiego,oraz przedstawiciele IPN z Białegostoku. Obecnią swoją zaszczyćili dyrektorzy biur podlaskiego posła PO Roberta Tyszkiewicza i niezależnego senatora Włodzimierza Cimoszewicza. Byli tez przedstawiciele organizacji społecznych z różnych miast, jak też osoby prywatne. Był również przyjeżdżający od lat do Jedwabnego ksiądz Wojciech Lemański, ktory wraz z parafianami z Jasiennicy modlił się w jedwabienskim kosciele. Modlił sie chyba o zdrowie tylko, bo o rozum to już za pózno.
    A dalej, Pani Katarzyna Markusz z żydowskiego portalu karmi nas wiadomoscią , ze byli tam obecni „ Mieszkańcy Jedwabnego” (skądinąd wiemy , ze z Jedwabnego nie było tam nikogo). Katarzyna wspomina równiez przedstawicieli MSZ z dyrektorem Sebastianem Rejakiem,( ten , który dokonał chybionego wyboru pogadanek na temat Jedwabnego opublikowanych w „Inferno of Choices” dla czytelników języka agnielskiego), byli tez przedstawiciele Kancelarii Premiera. Była obecna również Alicja Schnepf – Sprawiedliwa wśród Narodów Świata, delegacja z Białorusi na czele z Prezesem Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Grodnie Borysem Baruchem Kwiatkouskim i Dyrektorem Przedstawicielstwa Programu Dialogu Żydowsko-Chrześcijańskiego “Shomer International” na Białorusi Eugeniuszem A. Kolodzinem oraz członkowie Towarzystwa Przyjaciół Kultury Żydowskiej na czele z prezesem Zbigniewem Siwińskim i wiceprezesem, reżyserem Dariuszem Szada-Borzyszkowskim”. A co mówiono.
    „Spotykamy się tu po raz kolejny,” mówiła przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, Anna Chipczyńska i zachęcała w swoim przemówieniu:„ Nasza modlitwa ma przypomnieć prawdziwy zakres nieszczęścia, które spotkało Żydów z małych miast i miasteczek. Powinniśmy współpracować z mieszkańcami tych miejscowości, nie tylko przy okazji rocznic. Warto zastanowić się nad tym co razem możemy zrobić dla naszej wspólnej historii.” I dalej nieprawdziwe informacje o ekshumacji.
    Ekshumacja, której nigdy nie było w Jedwabnem
    A jednak z radia Białystok dowiadujemy się, prace archeologiczne w Jedwabnem ujawniły: stodoła miała 19 metrów długości i 7 metrów szerokości. Z kolei mogiła, w której pochowano spalone osoby, ma wymiary 7,5 x 2,5 m i znajduje się przy dłuższym z boków budynku. Jej głębokość nie była dokładnie badana – na prośbę środowisk żydowskich. Ustalono jedynie, że grubość warstwy ziemi na mogile, tzw. nadkładki, wynosi od 50 do 130 cm.
    I czym dalej częstuje nas prezenter radia „Na przełomie maja i czerwca 2001 roku IPN przeprowadził w Jedwabnem ekshumację( ktorej nie byłojak wiemy od Prof.f Koli), która – wobec stanowiska Żydów, że nie wolno naruszać spokoju zmarłych – miała ograniczony charakter. W obrębie stodoły znaleziono m.in. łuski i naboje produkcji niemieckiej. Śledztwo wykazało jednak, że nie pochodzą one z 1941 roku., co jest nieprawdą. Oddajmy więc głos ekspertowi Profesorowi Kola w cytowanym poniżej wywiadzie:”Natrafiliśmy m.in. na pocisk kalibru 9, wystrzelony prawdopodobnie z niemieckiego parabelum – krótkiej broni stanowiącej uzbrojenie oficerów niemieckich. Pocisk musiał trafić w tkankę miękką, bo się nie zdeformował.). W dwóch odkrytych wtedy przez IPN mogiłach znaleziono szczątki około 200 ofiar.
    W czasie ekshumacji, ( której nie było) odkryto drugą mogiłę ofiar masakry. Znajduje się ona w obrębie fundamentu stodoły. Znaleziono tam – oprócz szczątków ofiar – fragmenty pomnika Lenina”. O tym własnie mówił Profesor Kola – badacz i ekspert na miejscu masakry w Jedwabnem.
    Nemere Kinga: Konstanty Gebert zamieścił w “Rzeczypospolitej” artykuł na temat badań w Jedwabnem, w którym napisał, że archeologowie byli wściekli, iż nie pozwolono im prowadzić prac w pełnym zakresie. Jak Pan to skomentuje?
    – „Trochę przesadził, wściekli może nie byliśmy, ale pewien dyskomfort odczuwaliśmy. Otrzymaliśmy zlecenie wykonania badań archeologiczno-ekshumacyjnych i chcieliśmy się z niego wywiązać. Nie było to jednak do końca możliwe ze względu na stanowisko strony żydowskiej, która nie pozwoliła naruszyć szczątków, mogliśmy je tylko odsłonić. Ekshumacją usiłowano nazywać więc to, co nią właściwie nie było”. Są to autentyczne słowa Profesora Koli opublikowane w Glosie Uczelni Uniwersytetu Torunskiego z lipca 2001 roku.Tak trudno było przenterowi zajrzec własnie do tego wywiadu. I dalej ten sam wywiad: – Skoro nie było ekshumacji, antropologowie i specjaliści medycyny sądowej nie mieli co badać… Kola-„ Wynegocjowano, że mogliśmy przesiać przez sito wszystkie destrukty, całe pogorzelisko i materiał pozyskany w ten sposób następnie im przekazaliśmy. Ale był to margines naszej pracy, bo mieliśmy na to zaledwie dwa dni, podczas gdy badania archeologiczne stodoły trwały łącznie dwa tygodnie”-Profesor Andrzej Kola. Mimo tak oczywistego stwierdzenia, wspomniani uczestnicy są przekonani o ekshumacji, bo widzieli „destrukty” wzięli udział we wspomnianej ceremonii , odspiewano psalmy , jak też odczytano imiona i nazwiska około trzystu żydowskich mieszkańców przedwojennego Jedwabnego,zaczerpnięte z książki Anny Bikont “My z Jedwabnego”. Po zakończeniu cerremonii pojechano do Radziłowa, Wąsosza, Bzur. Uczestnicy jedwabienskich obchodów „zapomnieli” o Pomniku Sybirakow w Jdwabnem, Wiżnie odległej tylko 8km od Jedwabnego, o Blaszczatce przy Stawiskach odległej tylko o 7 km od Jedwabnego. Dobrze byłoby udać się do Naliboków czy Koniuchów , gdzie żydowscy partyzanci pospołu z Sovietami wymordowali i spalili całe wsie Polaków.Warto też byłoby zbadać ilu Polaków winnych czy niewinnych zabili jedwabinscy żydzi of 1939 do 1952.
    A tymczasem, dalej trwa szopka Jedwabieńska pełna mitów , kłamstw i propagandy , są to jednak nasi współbracia w wierze, jesli taką mają.
    Marian Baginski marian.baginski@gmail.com

  3. Panie Bagiński . To Pan jest pełęm mitów, kłąmstwa, Z pana bredni nic nie wynika. Zaczyna Pam jak typowy polski przgłupi katolik, za którego trzeba się wstydzic. Odkryła swoke zydowskie koprzenie. To kończy dyskusję. Nie warto z panem dyskutowac. Z badań, które pan cytuje nic nie wynika. W zaden sposób nie odnosi sie to do tego, co opisuje autorka, rozmawiająca ze świadkami historii. To co Pan pisze to takie zamulanie prawdy.

    • Zawistowski:A co PAn mowi na cytowane dokumenty Wywiad z prof Kola, łuski, karabiny niemieckie, wykopane cenne przedmioty przestrzelona czaszka, ciala poukladane rzędem,. K..wa gdzie tu klamstwo?????? A PAn panie zawistowski to moze zawistny , ze nie zna nic a tylko zna gaworzenie:klamstwo, przyglupi katolik to kto??? ( ja doktorat z Sorbonny nadany przez Zyda) . Bikont odkryla swoje zydowskie korzenie – przeczytaj co sama pisze o sobie (Bikont). A w koncu k..wa jak nie wiesz to nie pisz i ludzi nie obrazaj bo tylko znasz inwektywy, a douczyc to moze juz za pózno dla zawistnego, bo szare komorki juz przezarte nienawiscia…u “wybranego”…

  4. “Tymczasem pamięć o tamtych czasach obciąża nasze sumienia”
    Ależ skąd. Mojego sumienia w żaden sposób nie obciąża żadna zbrodnia dokonana dawno przed moim urodzeniem. Jeszcze nie zbzikowałem.
    *
    “i domaga się konfrontacji.”
    Raczej zapoznania się z faktami. Chociaż faktów w historii jest tyle, że ciężko winić ludzi za nieznajomość tego czy tamtego. Wolałbym aby ludzie otworzyli raczej podręcznik do biologii, chemii czy fizyki zamiast ciągłego babrania się w historii. Lepsze będzie ich życie tu i teraz.
    *
    “Czy to sprawiedliwe, że nosimy w sobie winy innych?”
    Banialuki do kwadratu. Nikt z urodzonych po wojnie nie nosi żadnych cudzych win ludzi, którzy wtedy mordowali.
    *
    “Być może nie, ale nie możemy tego zmienić, gdyż to nie my wybieraliśmy naszych przodków.”
    Przebłysk rozumu?
    *
    “Oni wybrali nas.”
    Raczej urodzili. Autor sugeruje, że moi rodzice mając do wyboru kilkoro dzieci “wybrali” tylko mnie, bo miałem już w łonie matki zadatki na mordercę Żydów?
    Ciężko o większą głupotę.
    “Wybierać” swoje dzieci to będą mogły dopiero przyszłe pokolenia, które jak się wydaje będą mogły kierować się dużo większą niż my teraz wiedzą na temat genetycznych przyczyn takiego czy innego zachowania/cech/osobowości swoich potomków. To jest jednak pieśń przyszłości. My dzisiaj możemy tylko raczej prymitywnie decydować (“wybierać”) o tak zgrubnych cechach jak płeć. Patrz Chiny. Oczywiście medycyna umożliwia badanie wad genetycznych rodziców i płodów ale takie “wybieranie” nie ma nic wspólnego z postulowaną selekcją dzieci – morderców i podpalaczy stodół. Autor powinien otrzeźwieć.
    *
    ” I uczynili nas odpowiedzialnymi. To brzemię, którego nie można zrzucić. A więc też nie można przed nim uciec.”
    Jak pisałem powyżej – nic tylko piramidalne banialuki. Durnota do kwadratu.
    Proponuję zbudowanie sobie wehikułu do podróżowania w czasie. A następnie przeniesienie się do czasów dzieciństwa Hitlera, wynalezienie szczepionki na odrę i zapobiegnięcie w ten sposób śmierci jego ulubionego brata Edmunda, potem szybkie wynalezienie chemioterapii aby wyleczyć raka piersi i uratować matkę Hitlera.
    Być może wtedy Adolf wyrósłby na normalnego człowieka a nie na zbrodniarza i nie byłoby Jedwabnego.
    To jedyny sposób jaki widzę, aby Autor uwolnił się od “brzemienia”.
    *
    Jest tylko jeden mały problem… bez Hitlera-kanclerza III Rzeszy mógłby pojawić się jeszcze gorszy potwór i co wtedy?!!!
    Autorowi pod poduszkę, aby miał coś do zamartwiania się w nocy.
    Miłych snów….;-)

  5. Zamulanie dyskusji panie zza kałuzy. Nie jest Pan odpowiedzialny za to, to oczywiste. Trzeba jednak miec odwage spojrzeć historii prosto w oczy. Nasza historia taka była, W Jedwabnem spalono tych ludzi. Był to ponury akt mordu na sąsiadach. Jeżeli chycemy być powaznie naświcie powaznie traktowani musimy miec odwage o takich sprawach mówić.

    • “Jeżeli chycemy być powaznie naświcie powaznie traktowani”
      to musimy umieć zrobić cokolwiek przydatnego albo chociaż tylko ciekawego czy zabawnego dla świata. Nie tylko przetkać zlew, położyć kafelki, posprzątać oraz dopilnować czyjegoś niemowlaka albo staruszka. Tak zwany „świat” g*wno obchodzi jakieś tam Jedwabne. Niemcy podpalali ten pański świat dwa razy, za każdym razem zginęły dziesiątki milionów ludzi a i tak są tysiąc razy bardziej szanowani niż ta pańska Polska razem ze świętym Kremówkowym. To samo zresztą dotyczy innych krajów, które miały w swojej historii wielkie zbrodnie, jak Rosja, Chiny czy Japonia.
      Babranie się w historii, w trupach, grobach i tragediach z przeszłości nigdy nie poprawi reputacji Polski w świecie.

  6. Niemcy dwa razy podpalili świat, zgoda, tylko dzisiaj Niemcy to inny swiat. Szanujemy Niemcy za znakomity przemysł, wspaniałe pojazdy i wielką inzynierię.

    My w tej chwili nie wnosimy nic poza modlitwą. Kościół katolicki blokuje unowoczesniania kraju, zaś rządy PiS ośmieszają Polskę. Premier Morawiecki pieprzy coś o strategii kosmicznej dla Polski. Zszedłby chłopina na ziemię i się napił. Dlatego pełna zgoda, że trzeba czegoś więcej niz posprzątanie.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: