Binienda nie wie, że udowodniłem i to wielokrotnie

5
483
Binienda nie wie, że udowodniłem i to wielokrotnie

„Do tej pory nie zdarzyło się, żeby ktoś naukowo udowodnił, że mylę się w swoich badaniach – mówił na antenie Telewizji Republika prof. Wiesław Binienda”. Z szachownicą lotniczą w klapie, jak Wałęsa z Matką Boską. Po czym gładko przechodzi się do tego, że został doradcą Prezydenckiej Rady Ekspertów ds. Nauki i Techniki stworzonej przez prezydenta USA (dotyczącej rozwoju wysokich technologi). O tym informuje skromnie – nie rozmawia z Obamą!!! – prof. Binienda przedstawiany tu i tam jak ten co udowodnił, że w Smoleńsku był zamach. Dumny jednak jest, że 800 profesorów uczelni zostało wybranych dwóch. W sprawie smoleńskiej stosował metodę elementów skończonych poza tym, za pomocą której obalił coś… Ma duży margines pewności w tej sprawie. Od tego gładko przeszedł do katastrofy malezyjsko-ukraińskiej, która miała miejsce z powodu niewyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Litości: już tak bezczelna manipulacja i to ze strony naukowca???

Jednocześnie w środowiskach PIS rozpowszechniane jest zestawienie wypowiedzi Macieja Laska w sprawie obu katastrof mające pokazywać, że ten to kręci. Co prawda pokazuje tam, że właśnie on wie czym się te katastrofy różnią, ale przecież chodzi głównie o zwalczanie – na podstawie Biniendy osiągnięć też – każdego kto się cokolwiek zna. Prawda się mało liczy, albo ktoś nie rozumie co to jest prawda. Można sobie wybrać.

Napisałem na temat katastrofy smoleńskiej małą książkę w odcinkach, w tym na łamach Progress for Poland, gdzie udowodniłem naukowo, że Binienda i inni tworzą fałszywe dowody w celu rzekomego udowodnienia też wymyślonych przez środowiska związane z prezydentem Kaczyńskim na poczekaniu, na ulicy zaraz po katastrofie. M. in. posługują się oni nieprawidłowo metodami naukowymi, a nawet lekceważą podstawy prowadzenia dochodzeń. Pamiętamy bajeczki o Lockerby, Columbii i układaniu szczątków w hangarze tak jakby od tego zależał przebieg katastrofy. Jakby nie istniały żadne zasady prowadzenia dochodzeń. Biniendy i apologetów jego to nie rusza i wszystko zwalają na Gazetę Wyborczą udając, że ja np. nic nie napisałem, a nawet zupełnie bezczelnie twierdząc, że ekspertem nie jestem – zupełnie jak Wybraniec Narodu – „przyjaciel” każdego co u władzy. Naukowiec wyrażający się o jakiejś gazecie słowami „to jest organ propagandowy”, żeby obalić jej publikacje na czymś oparte, ośmiesza się i tych co go popierają. Nie trzeba jednak w ogóle podejmować trudu poważnej polemiki.

Maniakalne udowadnianie, że na pewno takie pokrętne zachowania prowadzą do prawdy, prowadzi do absurdu. Do atakowania każdego, kto wykazał coś ważnego w tej sprawie. W środowiskach PIS (samo mianowanie Antoniego M, na wiceprzewodniczącego jest znaczące tu) krąży np. zestawienie mające ośmieszyć przewodniczącego komisji badania wypadków Macieja Laska przez zestawianie jego wypowiedzi o wypadku smoleńskim i zestrzeleniu ukraińskim. To co świadczy o tym, że Lasek wie jaka jest różnica między tymi katastrofami jest ośmieszane przez przypadkowych ludzi, którym propagandziści posuwają takie sklejanki. Typowa socjotechnika, przy której socjotechnika innych to Pikuś!!!

Próby pokazania prawdy zawartej w moich – niezależnego i całkiem nie mającego interesu eksperta – tekstach owocują po pół godzinie (co można zrozumieć w tym czasie?) takimi wypowiedziami osoby coraz to atakującej w zadanym kierunku: >Poczytałam… i wychodzi z tego nieładny portrecik- Rafał Wodzicki, typowy miłośnik tego rządu, a więc nienawistny wobec PiS-u, do tego widz tvn-u, a taki, choćby usłyszał z ust ulubionego ministra, ulubionego rządu, że “ch…, d… i kamieni kupa”, to i tak będzie twierdził, że to coś pięknego<. Humor polega tu też na tym, że rząd krytykowałem i tutaj wielokrotnie, a TVN nie oglądam prawie wcale. Osoba ta zajmuje się także hagiografią nie mając pojęcia co się dzieje i pisze w komentarzu do wywiadu z Biniendą: „Dzięki za ten wywiad. Mam osobistą satysfakcję, z docenienia Pana Prof. Biniendy przez najwyższe amerykańskie władze i za owo przypomnienie, iż żaden naukowiec do tej pory, nie obalił doświadczalnych wyników badań Profesora dot. zderzenia skrzydła samolotu z brzozą! Również jako Polka, jestem dumna z uznania dla wiedzy Pana Profesora.” „Gratuluję Panu Profesorowi wyróżnienia prezydenckiego i życzę wszystkiego najlepszego, kłaniam się uroczej i mądrej Żonie. Gratuluję również współpracy z Panem m. in. Antonim Macierewiczem”. Bardzo ważne są ter duże litery czy trzeba czy nie trzeba oraz słodki ton: to ta sama osoba, która brutalnie i po chamsku atakuje mnie za prawdę… I dalej: „Ponadto dodam, że oczekuję, wraz z coraz liczniejszą “watahą”, na poniesienie konsekwencji, nie przez zacnego Pana Posła Antoniego Macierewicza, lecz przez szkodnika Donalda Tuska oraz większość jego ministrów.” To jest obsesja! Potrzeba kultu jednostki i jej klakierów zależnych od okazji.

Inna osoba, po zaprezentowaniu mi kilku artykułów z Wikipedii o różnych katastrofach i zanegowaniu moich kwalifikacji pisze tak: „Szanowny panie Rafale poproszę o zacytowanie jednego zdania w którym pana obraziłam , w przeciwieństwie do pana podałam różne źródła i przykłady , pan na potwierdzenie SWOICH słów podał linki do SWOICH opinii !!! Cóż mam jeszcze więcej dodać !!! Wnioski nasuwają się same !!!!” Jakie wnioski się nasuwają? Otóż tej osobie wydaje się, że jest ekspertem, bo przeczytała w Wikipedii (i ja tam pisuje to i owo: co jakiś czas ktoś mnie atakuje tym, co sam napisałem) i kocha Biniendę. A ekspert – przecież mający być źródłem wiedzy – jest atakowany, bo pisze SWOJE opinie, a nie wg wskazań jakieś polityka. Do takiej paranoi doszło!

I do tego przyczynia się naukowiec Binienda „doradca prezydenta USA”, który mówi tak: Natomiast brzydzi mnie i irytuje nieznośny fałsz lewackiej GW, która nadal działa na szkodę polskiego narodu. Obsesja Gazety Wyborczej i TVN jak wszędzie. A przecież GW opublikowała po wielu latach to, co ja pisałem od początku być może używając moich tekstów, jako źródła! Kto chce ten wie jak krytykuję rząd, tyle, że jestem poza tym sprawiedliwy i nie walę wg wskazówek Antoniego M. Ja zweryfikowałem dochodzenia rosyjskie i polskie (w zakresie mi dostępnym!!!) zupełnie inną metodą to. Dochodzenia komisji lotniczych skupiały się na elementach lotu i omijały wiele faktów, które wynikały ze sposoby rozrzucenia części wraku. A to przecież jest jak pieczątka – nie do usunięcia. I nie trzeba było wcale układać tu części wg układu samolotu, aby ustalić sposób zniszczenia samolotu. Tymczasem Binienda, Macierewicz et consortes wyraźnie manipulowali poszczególnymi elementami śledztwa, raz eksponując, raz chowając różne… Jak pisałem – były też próby manipulowania tym co ja piszę.

Binienda wyjaśnił słusznej telewizji – tubie propagandowej, ale nie rządowej – co to jest metoda elementów skończonych, której użył: „Metoda elementów skończonych zastępuje eksperyment. Coraz mniej ich będzie”. Ja wiem co to jest metoda elementów skończonych i gdzie zastępuje ona eksperyment. Profesor raczy jej nadużywać zabawiając się założonym przez polityków przebiegiem katastrofy. Metoda ma daje takie efekty jak dokładnie daje się zbliżyć symulację do rzeczywistej sytuacji. Błędy wynikają ze złego modelu matematycznego, złego doboru współczynników, złego odwzorowania obiektu, złej metody aproksymacji, czy metod zaokrągleń. Co innego się osiąga projektując struktury odporne na uderzenia, a co innego dopasowując rzecz do konkretnej bardzo fragmentarycznej sytuacji.

Na koniec „doradca prezydenta USA” stwierdza: Ci wszyscy, którzy próbowali nie dopuścić do analizy powinni się czuć odpowiedzialni za śmierć tych ludzi. Chodzi o… zestrzelenie samolotu malezyjskiego nad rejonem walk na Ukrainie. Jest to stwierdzenie po prostu skandaliczne i raczej ośmieszające nie tylko doradcę. Dochodzenie miałoby być antyrosyjskie, żeby uznać je za prawdziwe? Chyba naukowiec takich rzeczy nie powinien mówić, bo dochodzenie ma być maksymalnie obiektywne. I tak różni ludzie twierdzą, że jesteśmy antyrosyjscy…

Do tego, co piszę w PFP nikt mnie nie zmusił. Moje analizy wynikały po prostu z tego, co wiem. A tu „doradca Obamy” opowiada dyrdymały o tym, że Gazeta Wyborcza jest organem, a jakaś pani (nie wiadomo kto) pieje na widok Biniendy i ubliża mnie, bo piszę swoje opinie, a nie te nieadekwatne z Wikipedii (gdzie to i owo jest moje i bywa używane przeciwko mnie, żeby było śmieszniej). Taki jest skutek działań zarówno polityków jak i takich naukowców, którzy widać chcą nas zaszachować prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Mnie ludzie piszą, że gdybym znajdował się przynajmniej w Niemczech to z moją wiedzą bym zarabiał góry pieniędzy. Wydaje się, że naukowcy powinni się interesować takimi ludźmi nie tylko gdy są w ich układach, a tu naukowiec powoduje dodatkowe napaści na mnie ze strony ludzi, którzy zielonego pojęcia nie mają, ale mają poczucie awanturniczej misji. W Polsce bez układów człowiek taki nie ma prawie szans. A tu jeszcze przychodzi człowiek polsko-amerykański, tworzący nowe problemy.

Zadaję sobie pytanie coraz częściej: dokąd zmierza nauka, skoro nie potrafi ukrócić takich zjawisk i jeszcze je promuje tu i tam. NIGDY nie ma uczciwej dyskusji, a tylko gra pozorów i wyimków. Dlaczego wmanewrowuje się w to naukę całą, przedstawiając takie bzdury jako jej osiągnięcia. Dlaczego w to zechcieli wmanewrować Prezydenta? Może ktoś to ustali w USA… A szczególnie na Uniwersytecie w Akron…. Pewnie Binienda na tym i owym się zna, ale wyraźnie nie zna granic swojej kompetencji. I nie wie, że udowodniłem to wielokrotnie. Udaje, oczywiście, bo przecież bez skomplikowanego programu przecież się nie liczy…

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

Fot.: Medalion Uniwersytetu w Akron.

5 Komentarze

  1. 1/ Zgadzam się, że eksperyment jest decydujący a przedstawianie swojej symulacji komputerowej jako “dowodu” jest tylko dowodem braku pojęcia dr. Biniendy o etyce obowiązującej naukowca.
    2/ Wpis pana Wodzickiego jest nieprawdopodobnie rozwlekły. Ginie najważniejsza treść i zbliżamy się do granicy cierpliwości czytelnika.

    • A zawsze mi mówili, że za krótko piszę… Cierpliwość czytelnika na ogół bywa różna, podobnie jak chęć zobaczenia wielu aspektów sprawy…

  2. Ja to sie naprawde dziwie,ze prezydent Obama nie docenił pana.Taki wybitny specjalista i sie marnuje na portaliku progress!

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: