Apple nawet z Wawera zrobiło wariata

1
443

AppleMój przyjaciel Krzysztof Wawer, facet, który z nie jednego pieca chleb jadł, jak sam przyznaje, z powodów rodzinnych nie zgadza się z moją oceną, iż podczas ostatniej konferencji prasowej firma “Apple” zrobiła z ludzi wariata. Napisałem tylko, że firma Apple nie przedstawiła żadnych nowych produktów, co jest faktem, podkreślano to podczas wszystkich relacji, z tego wątpliwej wagi wydarzenia. Od razu dodam, że wszystkie tak zwane techniki marketingowe uważam, za naukowe robienie z ludzi wariata. Tak już mam. Konferencja “Apple” była tego pełna.

 

Nie zajmowałem się oceną jakości software tych cudeniek. Jestem przekonany, że latorośl przyjaciela pracująca dla nadgryzionego jabłka uczestniczyła w opracowaniu dobrego oprogramowania, które nie zepsuje się jak tatuś do mnie zadzwoni. Jestem także szczęśliwy, że telefony będą kolorowe, co podkreślano w trakcie konferencji. Paris Hilton, wiadomo, że lubi różowy, więc pewnie kupi. Paris tak bardzo lubi różowy, że podczas ostatniej kampanii wyborczej otwarcie mówiła, że jak zostanie wybrana prezydentem to przemaluje White House na kolor różowy. Paris co prawda nie zamieszkała w Białym Domu, no, ale chociaż telefony “Apple” będą także różowe. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

 

Jednak do rzeczy. Wawer zarzuca mnie statystyką, gdyż nie zgadza się ze stwierdzeniem, że Apple miejsca pracy wyprowadziło z USA. Tak w Ameryce firma zatrudnia około 50 tysięcy ludzi, którzy zajmują się nie tylko sprzedawaniem logo jak napisałem. Powiedzmy – prawda.Robią i inne rzeczy. Dla przykładu sklep Apple w Nowym Jorku zatrudniał ostatnio 315 osób. W San Francisco nieco mniej. i tak dalej i tak dalej.

 

Potem Wawer idzie na całość i stwierdza “Nastepne 275 tysięcy ludzi zatrudnionych jest w USA w firmach bezpośrednio związanych i istniejących tylko i wyłącznie  dzięki temu, że Apple im zleca swoje prace. To są naukowcy, profesjonaliści, inżynierowie, producenci podzespołów i komponentów, sprzedawcy detaliczni, transportowcy, sprzedawcy byznesowi a nawet specjalści od  spraw zdrowotnych. Bez firmy Apple te posady by nie istniały.  Z przyjemnościa przedstawię Ci źródła moich statystyk”.

 

Źródła tych statystyk znam. Znam też statystyki lepsze dla Apple. Firma twierdziła, że “przyczyniła sie do powstania w USA 514 tysięcy miejsc pracy”. Właśnie podanie tej gigantycznej liczby spowodowały, że ekonomiści zajeli sie tą statystyką. Ekonomista z Universytetu Berkeley w Kalifornii Enrico Moretti napisał nawet książkę. Inny Peter Capelli przygotował raport dla NPR. Zajmijmy się jednak tymi statystykami, a konkretnie liczbą 275 tysięcy. Apple wliczył na przykład do tej liczby pracowników Fred-Ex i UPS, którzy dostarczają produkty Apple. Przepraszam, ale ci pracownicy dostarczają także i inne produkty. Apple to dla nich kilka procent całości, jeśli nie mniej.

 

Następnie firma Apple twierdzi, że miejsca pracy w hucie szkła produkujacej dla Apple stworzone zostały przez nią, choć szkiełka dla Apple to zaledwie kilka procent jej produkcji. Na tej zasadzie można powiedzieć, że Apple wpływa na rozwój produkcji betonu w USA. Przecież pracownik FedEx, który przynosił telefon Apple kupiony przez internet szedł do domu klienta po betonowym chodniku. Mój profesor na uniwersytecie od statystyki już na pierwszym wykładzie zaznaczył: “pamiętajcie statystyka to nauka, która kłamie”. Nic lepiej od statystyki “Apple” nie potwierdza tej tezy. Oczywiście Moretti przyznaje, ze miejsca w sektorze nowoczesnych technologii generują powstawanie kolejnych misjsc pracy. Kupisz sobie komputer, bedziesz korzystał z wielu innych usług, nie znaczy to jednak, ze powstanie tych miejsc pracy to wyłączna zasługa “Apple”.

 

A zapytajmy jeszcze inaczej. Ile osób zatrudnia “Apple” przy produkcji komputerów i innych cudów? Zero!!!!. Apple nikogo nie zatrudnia przy produkcji, gdyż takim kompaniom jak “Apple”, czy “Nike” takie rzeczy jak produkowanie czegoś się nie opłaca. “Apple niczego nie produkuje. “Apple” do produkcji wynajmuje kontraktorów w Chinach, a “Nike” w Indonezji, Tajlandii i Pakistanie. Ostatnio pojawiły się informacje o wykorzystywaniu pracy dzieci w fabrykach pracujących dla “Apple”, był też przypadek, że pracownik zmarł z wyczerpania. Na ten temat można między innymi dowiedzieć się w raporcie http://www.npr.org/blogs/alltechconsidered/2012/01/26/145924264/apple-continues-to-be-plagued-by-reports-on-labor-conditions.

 

Apple informował, że zajął sie tą sprawą i podjął działania na rzecz poprawy warunków pracy w fabrykach chińskich kontraktorów. Ostatnio nadeszły jednak raporty, że po nagłośnieniu sprawy w mediach warunki pracy zamiast poprawie uległy pogorszeniu, a nie poprawie.

 

“Apple” krytykowany za wyprowadzenie produkcji z USA obiecał, że niektóre produkty zacznie produkować w USA. W ten sposób ma poowstać 200 miejsc pracy. I to na razie jedyna korzyść z tej zawieruchy, choć to ciągle jeszcze tylko obietnica. Trzeba przyznać stworzenie 200 miejsc pracy przez kompanię według “Forbesa” generującą największe zyski nie jest jakimś porywającym sukcesem. Firma generalnie nie produkuje żadnych komponentów, podzespołów itd, gdyż “Apple” niczego nie produkuje. Takimi duperelami jak produkcja oni się nie zajmują.

 

Następnie w krótkiej notce skrytykowałem Apple za to, że nie płaci podatków w USA. Wawer pouczył mnie że zarząd musi działać w interesie akcjonariuszy. Skoro może płacić w innym kraju, albo w ogóle, to czemu nie. Przyznałem, że Apple nie naruszył prawa, itp. To fakt, ale mam też prawo do oceny. Na tym przykładzie najlepiej widać, że globalna ekonomia potrzebuje globalnych regulacji. OECD zaczął juz to robić proponując ujednolicenie przepisów podatkowych w krajach członkowskich. Właśnie przypadek “Apple” skłonił OECD do podjęcia tych prac. Moim zdaniem to pilna konieczność, jeżeli kapitalizm ma działać według zdrowych zasad. W tej chwili bowiem ten system jest chory, bardzo chory, my zaś godząc się na to, udając, że wszystko jest OK stajemy się hipokrytami. Dla mnie postępowanie firmy “Apple” jest zalegalizowanym oszustwem i tyle. Oszustwem zgodnym z prawem, gdyż prawo w tym zakresie jest do bani i trzeba je zmienić.

 

Wielokrotnie pisałem, że jestem za kapitalizmem i w wolnym rynkiem, to jednak nie znaczy, że trzeba przymakać oczy na niewolnicza pracę dzieci, i inne wynaturzenia, dlatego, że gdzieś zezwalają na to przepisy albo prawie zezwalają. Obrona tego, w imię czego? Zysku, jest zadziwiającym brakiem obiektywizmu. Tak więc i z Ciebie Krzysiu “Apple” zrobiło wariata. Niestety. “Apple” pokazuje, że współczesny kapitalizm wymaga jednak reformy i to znaczącej. To powinien być najważniejszy wniosek z tej polemiki.

 

Andrzej Jarmakowski

 

P.S. Krzysiek Wawer stwierdza, że w tej wielkiej armii ludzi “Apple” zatrudnia nawet “myślicieli”. Chciałbym tę polemikę traktować jako ogłoszenie, że chętnie jako myśliciel mogę się zatrudnić. Za niewielką opłatą mogę myśleć, nie tylko o “Aplle”, ale “nawet o dupie Maryni”.

 

AJ

1 Komentarz

  1. Uprzejmie donosze ze Pan Krzysio nie tylko gada co wie ale przedewszystkiem Wie co gada i to by bylo na tyle jak mawial pewien klasyk z Powisla.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: