Ameryka tylko obserwatorem w greckim kryzysie

0
275

grecjaChoć strefa euro przeżywa najtrudniejsze dni od momentu swojego powstania, Ameryka nie ma czasu na analizowanie tej sytuacji. Zamachy terrorystyczne w Tunezji, Francji i Kuwejcie, obnażające kompletną i całkowitą porażkę Zachodu w walce z tak zwanym Państwem Islamskim, niebezpieczeństwo kolejnych zamachów, zbliżająca się data zakończenia negocjacji nuklearnych z Iranem i na dodatek katastrofa rakiety zaopatrzeniowej, która nie doleciała do międzynarodowej stacji kosmicznej, politycznie niepoprawne, ale zawierające ziarno prawdy, wypowiedzi demokratycznych i republikańskich kandydatów na urząd prezydenta, powodowały, iż w stolicy świata mało kto przejmował się Grekami, którzy w poniedziałek nie pobiorą z banków żadnych pieniędzy, gdyż te będą zamknięte. Grecki kryzys jakby sam zaczynał się napędzać.

W Ameryce politycy doskonale wiedzą, że Grecja ze swoimi cudownymi zabytkami, piękną historią, kozim serem i dobrą kuchnią, to raptem 2% gospodarki strefy euro. W Chicago w greckiej dzielnicy, niedaleko pustego obecnie campusu uniwersytetu stanowego, mnóstwo świetnych greckich restauracji. Trudno w nich jednak spotkać Amerykanów greckiego pochodzenia, jakoś szczególnie zaniepokojonych sytuacją ich starej Ojczyzny. Uważają swoich rodaków w kraju za leniwych, w dodatku socjalistów uważających, że wszystko im należy się od państwa. Kiedy wszedłem, do greckiego Muzeum w Chicago, natychmiast usłyszałem, że gdyby Grecy w Atenach pracowali tak ciężko, jak ich rodacy w Chicago, nigdy nie byłoby takiego kryzysu.Ekspozycja muzeum ukazuje właśnie tę ciężką pracę, dzięki której wielu Grekom dobrze żyje się na ziemi Lincolna.

Gdy nadchodzi godzina „lunchu” grecka dzielnica ożywa, w restauracyjnych ogródkach mnóstwo pracowników okolicznych biur i turystów.

Grecja od czasu obalenia dyktatury w oku 1974, była źle rządzona przez wszystkie kolejne rządy, zaś wyborcy powierzali władzę politykom uważającym, iż rząd posiada magiczną kartę kredytową, bez limitu, na której nigdy nie zabraknie pieniędzy. Państwo żyło ponad stan, stworzono ponadto jedyny w swoim rodzaju, system unikania płacenia podatków i korupcji. Rząd od lat poprawiał statystyki, Grecja nigdy nie spełniała warunków przyjęcia jej do strefy euro. Dzisiejsze kłopoty wynikają więc po części także z faktu, że Europa sama niezbyt poważnie traktowała zasady, które sama stworzyła.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy, już pod koniec lat osiemdziesiątych opracował raport, który ostrzegał, iż polityka greckiego rządu doprowadzi do katastrofy. Jeszcze trwała zimna wojna, więc raport schowano głęboko do szuflady, aby nie straszył. Potem zaś uwierzono, że jakoś tam będzie.

Gdyby cokolwiek zależało od Amerykanów greckiego pochodzenia, zalecaliby twardą postawę. Europa chyba także jest zmęczona bezproduktywny negocjacjami, więc pewnie nie ulegnie. Ameryka będzie się temu przyglądać, życząc Europejczykom pokonania kłopotów. Patrząc na Waszyngton widać, że Ameryka wraca do Europy, politycznie i militarnie. Ameryka więc wkroczy dopiero, gdyby sytuacja wymykała się spod kontroli, na razie jednak z greckim kryzysem, Europa musi sobie sama radzić.

Po rozwiązaniu greckiego kryzysu Europa będzie musiała podjąć zupełnie inną ważną dyskusję. To jednak potem. Najpierw kosztem bolesnych reform, musi zostać rozwiązany grecki kryzys. Kryzys powinien być nauką także dla polskich polityków. Przecież jak słuchać zapowiedzi prezydenta – elekta, i kandydatki na urząd premiera Pani Szydło, wyraźnie pragną oni podążać drogą, którą od 1974 roku prosto do katastrofy, maszerowały kolejne greckie rządy. Obserwatorów, komentatorów dodatkowo wkurza rozpisane w Grecji referendum. Traktowane jest ono jako próba polityków zrzucenia z siebie odpowiedzialności za trudne decyzje. Niezależnie od tego jak rozwinie się grecki kryzys, sami Grecy zapłacą bardzo wysoką cenę za złe wybory polityczne, za błędne decyzje władz i za własne umysłowe lenistwo.

Andrzej Jarmakowski

Foto: www.wbrz.com

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: