Afroamerykanin czyli kto?

2
568
Fot. Jarosław Wołkowicz: Instytut Afrykański w Łodzi – na pierwszym planie pierwszy czarny poseł polski John Godson, Nigeryjczyk i łodzianin (miłośnik Łodzi i jej parków nawet) oraz jego córka – Polka nie całkiem Biała.

Przyjaźnię się od bardzo dawna z Murzynkami z Francji. Francuzkami de facto, tyle że czarnoskórymi. Przecież niekoniecznie urodziły się we Francji. Jedna z nich pojechała do USA studiować i robić doktorat z oceanografii: rasizm tam mniejszy podobno! A tu nagle okazuje się, że jestem niedobry dla nich, bo nazywam je Murzynkami i żadnych ćwiczeń językowych nie mam zamiaru na ten temat robić. Bo przecież czy ta czarna Francuzka pojechawszy do USA stała się Afroamerykanką? Czy ona chciałaby, żeby nazywać ją Afrofrancuzką? Niby dlaczego? Ma przecież związki z Karaibami, ale w kolejnym pokoleniu…

Jedna ze znajomych Murzynek była dyrektorką przedszkola, druga wszystkim: tańczyła w operze budapeszteńskiej, pracowała w dyplomacji, tłumaczyła bajki afrykańskie na węgierski.. Świetnie znała też niemiecki. Pamiętam jak próbowałem łączyć w sieć koleje afrykańskie, czy też gdy w centrum Pompidou szukaliśmy taśm do nauki języka bambara, tak ważnego w Afryce.

Czarnoskórzy Amerykanie zmęczeni poprawnością polityczną wolą zresztą słowo Black (czarny), ale czy każdy musi to wiedzieć? Podobnie można usłyszeć: tyle lat byłem Cyganem, a teraz mam być Romem? Cały czas się zastanawiać czy to Rom czy Sinti i dowiadywać się czym się różnią? Czy Sinti można nazwać Romem? Tego typu określeń nie trzeba używać bez przerwy. Czasem tylko potrzeba powiedzieć, że pan Jan jest czarny.

Do Polski przyjechało sporo Czarnych i się zaczął import awantur afroamerykańskich. Analizowanie wszystkich powiedzeń, które z obszaru postniewolniczego zostały przetransponowane do Polski, typu „Murzyn może odejść”, tłumaczonymi z obraźliwych zdań angielskich czy francuskich. Prawda, że czasem i w Polsce były tendencje kolonialne, ale to nie była tendencja trwała. Opierała się ona na dość prostym rozumieniu świeżo wywalczonej niepodległości. Autorzy słowników, nie rozumiejąc sprawy, nie umieją tego przekazać jak trzeba. Plącze się to z obecnie używanym słowem Czarni w znaczeniu kler, księża. Język ciągle żyje i daje zaskakujące rozwiązania.

Słowo Murzyn ma być z natury rzeczy obraźliwe. Twierdzi tak m. in. muzyk i działacz warszawski Mamadou Diouf, ciągle opowiadając jak to słowo to ma niewłaściwą etymologię. Podobnie i wierszyk o Murzynku Bambo, który nauczył mnie, że są różni ludzie na świecie, jest rasistowski. Przytaczanie książki W pustyni i w puszczy jako przejawu antymurzyńskości też jest nie na miejscu. Wszystko to ma mieć związek z wyzyskiem i niewolnictwem. Ależ panie Diouf! Czy pan wie, że polskich chłopów uwolniono w tym samym czasie co niewolników w Ameryce! Obecnie w Polsce najważniejsza jest tradycja szlachecka, także u potomków tych pańszczyźnianych chłopów. Czy też należy to przerabiać jakoś i popłakiwać nad ciężkim losem tych chłopów? Należy to raczej rozumieć i nie ekscytować się sposobami katowania ludzi jak to widać w niektórych programach.

Pan Diouff mówi, że nie ma pozytywnych wyrażeń z użyciem słowa Murzyni. Ma to świadczyć też o jego straszliwym wydźwięku. No więc muszę zmartwić pana Mamadou. Jako muzyk powinien wiedzieć, że mówi się o świetnym murzyńskim głosie, czego Luis Armstrong czy Ella Fitzgerald są doskonałym przykładem. Mówi się też o pięknych Murzynkach właśnie podkreślając ich cechy czarnego człowieka. Tak więc czas na zakończenie tych spraw prowokowanych przez kompleksy i skupić się na tym, żeby powstawało jak najwięcej dobrych skojarzeń ze słowem Murzyn, czy Czarny (to słowo jednak nie jest specyficzne). Mamadou Diouf sam w sobie jest doskonałym przykładem do pozytywnego kojarzenia. I niech nie psuje słowa Murzyn, czy Murzynek i swojego wizerunku. Ono sobie jest i będzie. Trzeba tępić jedynie chamstwo.

Żydzi mając podobne, a nawet gorsze doświadczenia ze słowem Żyd (złe konteksty są jak najbardziej tutejsze) wcale nie zamierzają przestać być Żydami, podobnie jak Polacy nie mieli w większości zamiaru przestać być Polakami, jakkolwiek byłoby to niewygodne. Powinniśmy to dobrze pamiętać – te historie polsko-żydowskie. Powinniśmy pamiętać polish jokes, tak rozgrywane przez tzw. komunistów, żeby wykazać jak to ci Amerykanie są niedobrzy. Także upokarzanie np. Ukraińców, czego ludzie nie tylko nie pamiętają, ale nigdy nie wiedzieli, przytaczając jedynie przykłady ich podłości. A los Ukraińców był straszny! Holokaust żydowsko-polski to rzecz niewyobrażalna.

Na szczęście nie wszyscy zgłupieli i redaktor Brian Scott (z Gujany i Krakowa) oraz pierwszy polski czarnoskóry poseł John Godson (z Nigerii i Łodzi) wiedzą, że Murzyn po polsku jest wyrazem obojętnym. Tak jest w słowniku i tyle. Może mieć zarówno dobre jak i złe konotacje, tak jak i Biały. Nie tak dawno poseł Marek Suski nazwał posła Johna Godsona waszym Murzynkiem. Na to pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz oburzyła się za użycie słowa Murzynek. W morderczym zapędzie poprawnościowym nie zauważyła ona, że chamska była forma wypowiedzi, a nie słowo Murzyn. Ośmieszył się poseł Suski, a nie złe jest słowo…

Pan Diouf oburza się, że słowo Murzyn pochodzi od Maur. Zaiste zadziwiające pretensje: przecież to słowo oznacza pochodzącego z Mauretanii Araba lub w ogóle mającego ciemną skórę. Nawet jest sporo świętych o takim imieniu. Czy Murzyn nie ma ciemnej „czarnej skóry”? Tyle, że dziś odróżnia się czarnych pochodzenia afrykańskiego od Arabów, Hindusów itp., których Murzynami się nie nazywa. Za to mówi się tak o opalonych na murzynka, o cieście murzynek (i to chcieliby zmienić niektórzy, bo ma być obraźliwe dla Murzynów występujących w sąsiednim mieście!). Przecież to śmieszne!

Zestawmy to z etymologią słowa kobieta, które może pochodzić od staropolskich słów kob – chlew, koba – kobyła, albo jeszcze innych. Słowo niewiasta zastąpiło ono dopiero w XIX w. w roli słusznej. Przedtem było obelżywe czy frywolne. A dziś? Kobieta to brzmi dumnie wręcz. Mówi się o szacunku dla kobiet, czy ich równouprawnieniu. Po etymologii prawie nie ma śladu, prócz słowników i ciągle istniejącej tendencji do zaniżania znaczenia osób płci żeńskiej.

Straszliwej, albo tylko byle jakiej historii Czarnych ludzi nie da się wykreślić za pomocą przerabiania wszystkich języków świata. Nie da się oskarżając białą klientkę o rasizm, gdy zwróci słusznie uwagę czarnej sprzedawczyni. Odpowiedzialność wzajemna to jeden z wyznaczników równouprawnienia. Ładnie wyglądałoby wojsko mieszane, gdyby w czasie akcji zaczynano takie dyskusje. Nie można też kazać się wszystkim zastanawiać i dowiadywać czy Murzyn jest z USA i czy nie jest przypadkiem Mulatem, albo inną mieszanką (przecież wiadomo, że w środowisku mieszanym takich ludzi jest pełno). Słyszałem też nawet, że niejeden Amerykanin wyraża zadowolenie, że jego pradziadka wywieźli jako niewolnika do Ameryki, bo on już jest obywatelem USA. Wszystko jest więc względne.

Jak rządzą takie stereotypy – widać teraz po Ukrainie. Zamiast się cieszyć, że udaje się nawiązać ważne dobre relacje z tym narodem wbrew trudnej historii, wielu skupia się na sianiu nienawiści. Twierdzą oni, że oczywiste zaszłości powinny być jedynym drogowskazem i to „chrześcijańskim”. Podobnie zresztą Niemców niektórzy atakują tak, jakby byli oni tacy sami jak w czasach II wojny światowej i hitleryzmu… Dziś to oni mogą przyjść nam z pomocą najprędzej! Z tymi samymi czarnymi krzyżami, które wzbudzały taki strach… Wykonali jednak wielką pracę nad sobą. Fakt, że nie bez pomocy.

Nie da się za pomocą takich manewrów zadekretować szacunku, jak by chciał pan Mamadou Diouf. Nie da się też zmienić historii polskiej ani amerykańskiej. Równouprawnienie oznacza po prostu domaganie się, żeby nikt nie startował do Murzynów z pozycji rasistowskiej, która wynikła historycznie. Zresztą nazywanie rasami odmian człowieka jest bardzo naciągane, jak twierdzą niektórzy. Wszyscy pochodzimy z Afryki.

Ewentualne zarzuty do Murzynów muszą być prawdziwe, podobnie jak prawdziwe jest uznanie dla redaktora Scotta i posła Godsona, ale także Ludwika Armstronga, Elli Fitzgerald czy Niny Simone – nie mówiąc już o siostrach Williams. Dobre jest w Polsce to, że np. Godsona przeciwnicy atakują za to, co robi bez żadnych podtekstów z niewielkimi wyjątkami, które zawsze są. Wszyscy pamiętają piękną serię o polskich mniejszościach narodowych realizowaną przez redaktora Scotta. Są ludzie, którzy wybrali na sołtysa Araba, a Godsona na posła i nikt się tym nie podnieca. W Polsce (wśród Polaków zagranicznych też) to nakłada się na chamskie teksty antyżydowskie i antycygańskie.

Coraz więcej jest Polaków czarnoskórych (też innych odmian) nawet w Polsce. Kiedyś czytałem, że w ogóle może nasz naród stać się czarnoskóry, co jest całkiem możliwe w długim okresie! Zamiast wojować z językiem należy myśleć, żeby tępić złe zachowania, z którymi się spotkają czasem. Tak więc poprawnościowe zabiegi tego typu przypominają mi zakaz jazdy rowerem po chodniku, bo niektórzy są agresywni i niebezpieczni. Łapie się tych, co łatwiej złapać, zamiast tych, co powodują zagrożenie. Tak bywało w początkach powszechnych sił bezpieczeństwa. Aby statystyka się zgadzała.

Poseł Godson opublikował dużo mówiący list, jaki otrzymał: „Bardzo mi przykro że nie udało się Panu uzyskać mandatu do europarlamentu. Sam oddałem na Pana głos. Chciałem serdecznie podziękować, bo dzięki Pana postawie czegoś się nauczyłem. Kiedyś bardzo bliskie były mi poglądy narodowców i hasła “Polska dla Polaków”. Nie podobało mi się, że czarnoskóry zasiada w Parlamencie, jednak moje poglądy i przekonania dzięki Pana postawie bardzo się zmieniły. Zrozumiałem, że kolor skóry i pochodzenie nie ma znaczenia. Bardzo spodobało mi się że jest Pan wierny swoim ideałom, że nie jest Pan moralnie obojętny. Imponuje mi fakt, że otwarcie przyznaje się Pan do swojej relacji z Bogiem, podkreśla jak ważna jest rodzina. Takich ludzi nasz kraj potrzebuje i wierzę, że dzięki takim postawom Polska moralnie nie upadnie. Życzę Panu wszystkiego najlepszego – nie można zrażać się niepowodzeniem “Tam, gdzie jest nasza niemoc, tam też jest siła.” Mam nadzieję że nie długo przyjdą sukcesy i będę trzymał za Pana mocno kciuki ! Pozdrawiam serdecznie”.

Czyż nie widać tu o co właśnie chodzi? O to by rozróżniać złych od dobrych, a sprawa ich odmian jest zupełnie trzeciorzędna. Nieraz można zobaczyć Amerykanów, np. pochodzenia japońskiego, czy wietnamskiego, którzy w trzecim pokoleniu mają tylko rysy japońskie. Wiemy jak to w czasie wojny internowano ich w USA za te rysy, podejrzewając „szpiegostwo nas rzecz Japonii”. Wielu z nas dowiaduje się, że jest pochodzenia żydowskiego, niemieckiego czy czeskiego. Wielu jest potomkami tych chłopów traktowanych jak niewolników…

Pisze o tym np. Daniel Beauvois [bovua]:  „Statut Litewski, który powstał w XVI wieku, był niezwykle okrutny, pozwalał chłopów traktować jak niewolników, jak bydło. Niektórzy ziemianie byli wręcz przekonani, że chłop nie ma duszy. (…) A na Ukrainie pogarda była jeszcze większa. Bo prawosławnych uważano za schizmatyków, czyli najgorszy gatunek chłopstwa.Opcja niewolnicza w końcu obróciła się przeciwko nim. Żeby wyjść z dzikiego świata poddaństwa, nie było dla Ukraińców innego sposobu, niż bić się i mordować w sposób okrutny. Oczywiście po polskiej stronie byli ludzie, którzy krzyczeli, że tak dłużej nie można, że czas już zaprzestać wyzysku. Na przełomie XVI i XVII wieku Szymon Szymonowic namawiał do ludzkiego traktowania chłopstwa i cytował te wszystkie okropności. (…) Był też słynny komunard Jarosław Dąbrowski, zwolennik swobodnego wyboru narodowości. Ale generalnie nienawiść między chłopstwem a dworem narastała aż do roku 1917. I rozruchy w latach 1905-1906, w czasie pierwszej rewolucji, stanowiły próbę generalną finalnej katastrofy”. Było to zaledwie 100 lat temu!

A przecież tysiąc lat wcześniej niewolnictwo było normalnym procederem uprawianym np. na bazie Wolina u ujścia Odry. Niewolnicy słowiańscy byli transportowani przez Ruś i Wołgę aż do Bagdadu! Nawet jedna hipotez pochodzenia słowa Słowianin jest niewolnik (po łacinie sclavus). Kwestia więc jest tylko ile czasu od tego upłynęło i w jakich okolicznościach.

27.05.2014 w Sejmie RP miał miejsce Dzień Polsko-Afrykański. Udział wzięli przedstawiciele korpusu dyplomatycznego państw afrykańskich, przedstawiciele Rządu RP, posłowie i senatorowie oraz przedsiębiorcy. Po raz drugi rozdano statuetki „Przyjaciel Afryki” w trzech kategoriach. W kategorii biznes/przedsiębiorca otrzymał ją Romuald Kinda, prezes Navimor International Sp. z o. o. W kategorii organizacja pozarządowa/społecznik – Szymon Hołownia, założyciel Fundacji Kasisi, zajmującej się wspieraniem dzieci w Afryce. W kategorii osobowość wyróżnienie otrzymał Wojciech Jasiński, wieloletni ambasador w krajach afrykańskich, a obecnie redaktor Kroniki Instytutu Afrykańskiego. Wystąpił zespół afrykański, Ricky Lion, a kraje afrykańskie poczęstowały wszystkich właściwymi dla swoich krajów potrawy. W uroczystości Dnia Polsko-Afrykańskiego została zorganizowana przez Parlamentarny Zespół ds. Afryki we współpracy z Instytutem Afrykańskim. Prowadziła Omena Mensah: gdyby nie występowała w telewizji i nie mówiła o tym – nikt by nie wiedział, że ma ojca Afrykanina.

A na koniec polski smaczek. Mający pretensję o rzewny wierszyk Murzynek Bambo na ogół nie wiedzą, że napisał go Polak-Żyd, co wojnę przeżył w Ameryce przeżywając mordowanie swoich narodów. Miał jak najlepsze intencje, co widać po mnie: nigdy nie miałem żadnych problemów z innymi ludźmi. Siostra miała lalkę Murzynkę i przyjaciółkę Żydówkę. Ale przecież szczytem wszystkiego jest to, że zasady języka polskiego zapisał niejaki Murzynowski, a ileś miejscowości nazywa się Murzynowo. Niejednokrotnie są one bardzo reklamowane przez swoich mieszkańców. Czy należy to wszystko przerabiać? Całą historię Polski?

Oglądaliśmy niedawno historię amerykańskiego pracownika, który musiał chodzić piechotą do pracy z powodu braku komunikacji publicznej i samochodu. Ani razu nie mówiono o jego kolorze skóry. Ważny był problem i jak mu pomóc, czyli dać samochód. I jest to ważna cecha naszych czasów, że nie już często nie analizuje się wyglądu czy pochodzenia. O tym mówi się tylko wtedy, gdy jest to ważne dla sytuacji, jako o czymś zwyczajnym. To jest dobry kierunek.

Więc kto to jest Afroamerykanin i jak to poznać? Po co się nad tym zastanawiać? Nie jest ważne co się dzieje, ale jak na to reagujesz. Jednych prześladują za kolor skóry, drugich z zawiści, a trzecich z prostego chamstwa i podłości za zbyt dużą wiedzę. Ciemny znaczy ciemniak, a przecież maurus po łacinie to ciemny, czarny. Nie da się uschematyzować języka, choć czasem się tak wydaje i zalewają świat poprawnością polityczną. Trzeba pracować nad kulturą ogólną, a także nad integracją wszystkich ludzi. Wymaga to naprawdę wiedzy na temat innych niż my ludzi. Na temat ich historii i losów, a także przyczyn powstania sytuacji agresji wobec siebie. Mało kto wie, że król Portugalii „przyjaźnił się z królem Konga. Aż do czasu, gdy król Konga poprosił go o nauczenie go budowania statków.

RAFAŁ WODZICKI

Fot. Jarosław Wołkowicz: Instytut Afrykański w Łodzi – na pierwszym planie pierwszy czarny poseł polski John Godson, Nigeryjczyk i łodzianin (miłośnik Łodzi i jej parków nawet) oraz jego córka – Polka nie całkiem Biała.

  1. Komorowski Z.: Kultury czarnej Afryki. Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo. Wrocław – Warszawa – Kraków 1994

  1. Nowak K.: Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd; listy z podróży afrykańskiej 1931-1936. Sorus, Poznań 2008

  2. Newsweek-Historia, nr 04/2014.:http://historia.newsweek.pl/ukraina-historia-polskiej-kolonizacji-newsweek-pl,artykuly,286899,1,3.html

2 Komentarze

  1. Coś porażającego tekst ten zniknął z fejsbuka! Nie jest dośc poprawny politycznie. Bardzo to jest żałosne.

  2. W czasie coraz bardziej podgrzewanej akcji przeciw słowu Murzyn z profilu Poseł John Godson ktoś do mnie wyjechał, że za spróbowanie nazwania Czarnego Murzynem to można dostać. Taki jest efekt tworzenia absurdalnych interpretacji językowych zamiast uspokajania atmosfery i walki a chamstwem i rasizmem, jak to czynimy w sprawie żydowskiej.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: