Afgański obłęd

0
497
Afghan war
Afghan war

Ostatnie wydarzenia w Afganistanie trudno opisać w racjonalny sposób. Fakty pomieszały się tam z religijnem fanatyzmem, ogólnym obłędem. W świat poszedł przekaz, że w kraju wybuchły rozliczne demontracje przeciwko spaleniu koranu w jednej z amerykańskich baz. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana i trudno uwierzyć, że rozliczne incydenty, które kosztowały już życie 30 osób i ponad 200 rannych rzeczywiście wybuchły w obronie uczuć religijnych, czy w obronie świętych ksiąg. Raczej mamy do czynienia ze sprytnie podsycaną zbiorową histerią.

Kiedy przyjrzeć się faktom sprawa wcale nie jest taka czarno-biała. Żołnierze więźniom skonfiskowali luźne kartki, które wykorzystywane były przez aresztowanych do komunikowania się między sobą. Razem poukładane ponoć stanowiły koran, o czym żołnierze wcale nie musieli wiedzieć. Część z tych kartek zostało nadpalonych w beczce. Czyn ten miał raczej charakter przywracania porządku w kryminale niż ataku na religię. Ponadto dokonało się to na terenie całkowicie zamkniętym. Mimo to w kraju, gdzie nie funkcjonuje w w wielu miejcach internet, lotem błyskwicy do tysięcy Afgańczyków dotarła wiadomość, że niecni Amerykanie palą koran. W wielu miastach, czy osadach wybuchły manifestacje. Niestety nie miały one charakteru pokojowego. Fanatycy poczeli wdzierać się do biur z granatami w łapach i wymierzać swoją „sprawiedliwość” wobec ludzi, którzy z samym incydentem nie mieli nic wspólnego. Intensywność manifestacji sugerowała raczej, że mamy do czynienia ze zbiorowym obłędem. Wszystko to działo się w kraju, w którym Amerykanie przebywają już od 10 lat. Przez ten czas Amerykanie przekazali Afganistanowi miliardy dolarów w ramach pomocy. Ci rzekomo straszni zołnierze pomagali w odbudowie kraju, wznosili szkoły, studnie i Afgańczycy przez 10 lat amerykańskiej obecności mogli przecież naocznie przekonać się, że wojskowi w amerykańskich mundurach nie biegają po afgańskich wsiach w płonącymi koranami w rękach. Jednak po 10 latach można było po Afgańczykach spodziewać się nieco więcej rozsądku.
Za incydent w kryminale przeprosił prezydent Barack Obama jak i sekretarz stanu Hillary Clinton. Nie wpłynęło to jednak na nastroje manifestantów. W Ameryce afgański obłęd wzbudził konsternację. Wkurzony Newt Gingrich powiedział, że skoro za całą sytuację nie przeperosi afgański prezydent Karzai, to Amerykanie powinni natychmiast wycofać się z tego kraju.
Władze Afganistanu nie zrobiły nic, aby sytuację uspokoić i jakoś ją wyjaśnić. Z drugiej strony wiadomo, że są one skrajnie skorumpowane. Ponadto trudno wyobrazić sobie, aby bez pomocy szkolonych przez NATO afgańskich oddziałów, bez całej cherlawej państwowej struktury informacja ta natychmiast z więzienia dotarła do afgańskich wiosek i miasteczek. Komuś bardzo zależało na tym, aby tak się stało.
Cała hucpa jaka rozegrała się w Afganistanie w trakcie ostatnich dni pokazała także jak niewiele w tym kraju osiągnieto. Pomogliśmy w tym kraju w utrwaleniu systemu religijnej tyranii. Nigdy nie było to tak widoczne jak w trakcie ostatnich dni. W końcu nie chodziło o żaden koran, tylko o wbudzenie antyamerykańskich nastrojów. Dziwić może fakt, że po dziesięciu latach amerykańskiej obecności udało się ten cel osiągnąć tak łatwo.
Andrzej Jarmakowski

Ostatnie wydarzenia w Afganistanie trudno opisać w racjonalny sposób. Fakty pomieszały się tam z religijnem fanatyzmem, ogólnym obłędem. W świat poszedł przekaz, że w kraju wybuchły rozliczne demontracje przeciwko spaleniu koranu w jednej z amerykańskich baz. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana i trudno uwierzyć, że rozliczne incydenty, które kosztowały już życie 30 osób i ponad 200 rannych rzeczywiście wybuchły w obronie uczuć religijnych, czy w obronie świętych ksiąg. Raczej mamy do czynienia ze sprytnie podsycaną zbiorową histerią.

Kiedy przyjrzeć się faktom sprawa wcale nie jest taka czarno-biała. Żołnierze więźniom skonfiskowali luźne kartki, które wykorzystywane były przez aresztowanych do komunikowania się między sobą. Razem poukładane ponoć stanowiły koran, o czym żołnierze wcale nie musieli wiedzieć. Część z tych kartek zostało nadpalonych w beczce. Czyn ten miał raczej charakter przywracania porządku w kryminale niż ataku na religię. Ponadto dokonało się to na terenie całkowicie zamkniętym. Mimo to w kraju, gdzie nie funkcjonuje w w wielu miejcach internet, lotem błyskwicy do tysięcy Afgańczyków dotarła wiadomość, że niecni Amerykanie palą koran. W wielu miastach, czy osadach wybuchły manifestacje. Niestety nie miały one charakteru pokojowego. Fanatycy poczeli wdzierać się do biur z granatami w łapach i wymierzać swoją „sprawiedliwość” wobec ludzi, którzy z samym incydentem nie mieli nic wspólnego. Intensywność manifestacji sugerowała raczej, że mamy do czynienia ze zbiorowym obłędem. Wszystko to działo się w kraju, w którym Amerykanie przebywają już od 10 lat. Przez ten czas Amerykanie przekazali Afganistanowi miliardy dolarów w ramach pomocy. Ci rzekomo straszni zołnierze pomagali w odbudowie kraju, wznosili szkoły, studnie i Afgańczycy przez 10 lat amerykańskiej obecności mogli przecież naocznie przekonać się, że wojskowi w amerykańskich mundurach nie biegają po afgańskich wsiach w płonącymi koranami w rękach. Jednak po 10 latach można było po Afgańczykach spodziewać się nieco więcej rozsądku.
Za incydent w kryminale przeprosił prezydent Barack Obama jak i sekretarz stanu Hillary Clinton. Nie wpłynęło to jednak na nastroje manifestantów. W Ameryce afgański obłęd wzbudził konsternację. Wkurzony Newt Gingrich powiedział, że skoro za całą sytuację nie przeperosi afgański prezydent Karzai, to Amerykanie powinni natychmiast wycofać się z tego kraju.
Władze Afganistanu nie zrobiły nic, aby sytuację uspokoić i jakoś ją wyjaśnić. Z drugiej strony wiadomo, że są one skrajnie skorumpowane. Ponadto trudno wyobrazić sobie, aby bez pomocy szkolonych przez NATO afgańskich oddziałów, bez całej cherlawej państwowej struktury informacja ta natychmiast z więzienia dotarła do afgańskich wiosek i miasteczek. Komuś bardzo zależało na tym, aby tak się stało.
Cała hucpa jaka rozegrała się w Afganistanie w trakcie ostatnich dni pokazała także jak niewiele w tym kraju osiągnieto. Pomogliśmy w tym kraju w utrwaleniu systemu religijnej tyranii. Nigdy nie było to tak widoczne jak w trakcie ostatnich dni. W końcu nie chodziło o żaden koran, tylko o wbudzenie antyamerykańskich nastrojów. Dziwić może fakt, że po dziesięciu latach amerykańskiej obecności udało się ten cel osiągnąć tak łatwo.
Andrzej Jarmakowski

 

nwoobserver.wordpress.com