35 lat minęło

6
536

archiwumNiby okrągła rocznica, więc trzeba coś napisać, choć ochotę mam niewielką. Nie mam specjalnego, nabożnego stosunku do pierwszej „Solidarności”, obecną uważam, powiedzmy delikatnie, za „mało odpowiedzialną”.

W moim przypadku wszystko zaczęło się wiosną 1976 roku, kiedy na korytarzu na Uniwersytecie Gdańskim podszedł do Ireneusza Gusta i mnie Arkadiusz Rybicki pytając, czy podpiszemy petycję przeciwko zmianom w konstytucji, czyli przeciwko tak zwanej kierowniczej roli PZPR. Podpisaliśmy, zaś protest przeszedł do „historii” jako list „92”, środowisk Gdańska i Lublina, Potem był „Bratniak”, założenie Ruchu Młodej Polski, kółka samokształceniowe, w końcu Solidarność”. Środowisko, z którym byliśmy związani nawiązywało w publicystyce do tradycyjnej endecji. Dlatego postanowiłem napisać pracę magisterską o takim młodo endeckim ruchu ONR ABC. Zacząłem czytać te endeckie wypociny i ogarnęło mnie przerażenie. Co za debile, faszyści! Przeczytałem wszystkie zszywki dziennika „ABC”, „takiego pisemka teoretycznego” „Nowy Ład” dzieła Dmowskiego, i sporo innego zadrukowanego papieru. Poziom głupoty w młodo endeckich publikacjach sięgał szczytów Himalajów. My tutaj chcemy walczyć z monopolem PZPR, a oto endecy dopuszczali w narodowej Polsce istnienie tylko jednej partii „Organizacji Politycznej Narodu”, o innych pomysłach rodem z psychiatryka już nie wspominam. Kiedy później komentowaliśmy z Irkiem, albo Aramem naszą Deklarację Ideową, mówiliśmy, iż „naród, narodowi, narodem”. Nie traktowaliśmy tych ideowych wypocin zbyt poważnie. W „Bratniaku” napisałem kiedyś zdanie, które z ogromnym skrócie oddawało to, o co nam, w tym wszystkim chodzi. „W kapitaliźmie to nawet trawa lepiej rośnie”. Mieliśmy dość siermiężnego Gumułki, zamordyzmu, niewoli, komunistycznego skurwysyństwa, zakazów, nakazów, kompletnej ekonomicznej zapaści. Czytaliśmy rzecz jasna chicagowską szkołę ekonomiczną, wierzyliśmy, że jak komuna upadnie, zbudujemy kapitalizm i wszyscy nawet robotnicy w Stoczni Gdańskiej będą szczęśliwi.   Trawa zacznie rosnąć normalnie. Przynajmniej, ja w to wierzyłem. Szczerze wyznam, nadal uważam, że kapitalizm jest lepszy od socjalizmu, nawet więcej, nie ma żadnej realnej alternatywy dla kapitalizmu, choć wiem, że to uproszczenie.

Potem był strajk, czyli dni kiedy naród przestał się bać pałek ZOMO, zaś strajkujący w Stoczni nie pili alkoholu,co też było niezwykłe.  Nastąpiło podpisanie porozumienia, które otworzyło drogę do powstania :”Solidarności”. Panowało przekonanie, że przyszłość jest nasza. Szybko jednak przekonaliśmy się, że to nie takie proste. Spostrzegliśmy, że zastąpienie socjalizmu przez kapitalizm ma, nawet w naszych własnych szeregach wielu przeciwników. Rozmaite branże zawodowe walczyły o swoje przywileje, „Solidarność” kończyła się tam, gdzie zaczynano mówić o pieniądzach. W gronie przyjaciół, żartując sobie, otwarcie mówiliśmy, że jak Polska, już w końcu odzyska niepodległość, pierwszą decyzją powinno być rozwiązanie „Solidarności”. W Gdańsku starając się, aby polityka „Solidarności” wydawała się spójna ,widzieliśmy ogromny egoizm wielu grup zawodowych.

Kiedyś byłem z delegacją Solidarności na negocjacjach z wicepremierem Obodowskim, dotyczących gospodarki. Inne grupy negocjowały inne zagadnienia. Jakoś dobrze nam się rozmawiało.

– Powiedziałem, że nie ma sensu, aby państwo zajmowało się wszystkim, Obodowski podchwycił temat, zgadzając się z moim wywodem. Stworzyliśmy taką luźną koncepcję zmian ekonomicznych, przypominających obecny model chiński. Ryszard Bugaj dość ostro skrytykował komunikat, który wspólnie z Obodowskim wysmażyliśmy. Potem podczas I Zjazdu Solidarności Obodowski, którego wicepremier był gościem, przyznał mi się , że on też dostał po łapkach – jak to powiedział.

Solidarność nie była rzecz jasna typowym związkiem zawodowym. Była ruchem wyzwoleńczym, targanym masą sprzeczności. Jednak dzięki takim ludziom jak Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, Andrzej Celiński, Karol Modzelewski, Janusz Onyszkiewicz, Wiesław Chrzanowski, Siła Nowicki, sprzeczności pozostały pod kołdrą, Solidarność zaś pozostała siłą napędową ruchu niepodległościowego. Pewnie tak zapisana zostanie w podręcznikach historii. Reszta nie ma znaczenia.

Potem, gdy komuna upadła Polacy sami decydowali o swojej przyszłości, decydując się na wstąpienie do NATO i Unii Europejskiej. Decyzje te zmieniły kraj, trawa rzeczywiście zaczęła lepiej rosnąć. Mimo tych wszystkich sukcesów, patrząc na dzisiejszą Polskę, czuję pewien niepokój, dostrzegam możliwość cofnięcia się w rozwoju, widzę zagrożenie dla ciągle jeszcze młodej demokracji, zaś dzisiejsza „Solidarność” jest związkiem zawodowych egoistów, walczącym o przywileje grup zawodowych skupionych w byłych socjalistycznych molochach. Niestety w Polsce nie udało się dokończyć reformy Balcerowicza, część gospodarki pozostała w rękach państwa, co uważam za nieszczęście. Po najbliższej przyszłości nie spodziewam się niczego dobrego. Jeżeli Polska cofnie się w rozwoju, straci silną pozycję w Unii Europejskiej, zawdzięczać to będzie wyłącznie swoim błędnym wyborom politycznym. Dotyczy to nie tylko Polski, ale całej Europy. Unia Europejska ciągle pozostaje potencjalnym światowym mocarstwem. Pozycję tę osiągnie jednak tylko wówczas gdy przezwycięży nacjonalizmy, rozumiejąc korzyści płynące z coraz głębszej integracji. Po 35 latach będąc zadowolonym z wielu sukcesów, dumnym z tego jak dobrze mówi się o Polsce na przykład w USA, dominuje niepokój, że sami możemy stracić wyjątkową szansę, jaką dała nam historia.

Andrzej Jarmakowski

Foto: archiwum

 

 

6 Komentarze

  1. No tak , smutna sprawa, reforma Balcerowicza nie zostala nigdy dokonczona z bardzo duza szkoda dla Polski. Kopalnie wegla pozostaly socjalistyczne przez 25 lat, PO sie calkowicie sPiSilo, to i dobrze ze teraz przegra wybory. Duzo gorzej, ze prawdopodobnie to PiS dojdzie do wladzy, moze nawet samodzielnie. Pamietajmy, ze PiS jako partia nie istnieje, jest to prywatna trupa Kaczynskiego nazwana partia. Ciekawe co bedzie jak Kukiz dostanie ze 7% i wejdzie do sejmu, a Kaczynskiemu braknie kilku poslow do samodzielnych rzadow. Kukiz swym programem ktorego niema, czy raczej pogladami jest dokladnie podobny do PiSu, ale koalicji nie bedzie, bo Kukiz poprostu nie cierpi Kaczynskiego i wcale sie z tym nie kryje. To go Kaczynskie nie bedzie mogl ograc, jak przewiduje Giertych. A z drugiej strony nie jest pewne kto kogo by ogral, Kukiz w swej demagogi moze nawet Kaczynskiego przewyzsza. Ostatecznie Lepper Kaczynskiego ogral. Jest pewna zasadnicza roznica, kukiz jest z natury uczciwy, a Kaczynski to pospolity kryminalista. Uczciwy, czy nie uczciwy, jak glupi to Polske moze zniszczyc, gdyby zostal premierem, ale nic nie wskazuje, aby Kukiz mogl zostac premierem. A ten kryminalista Kaczynski i owszem

  2. Nie rozumiem Username, choć wiele jego wniosków jest trafnych. Ja sądzę, że nie można uważać, iż ekonomia istnieje na księzycu. Polskie górnictwo jest pożeraczem pieniędzy, jest skrajnie deficytowe. ostatnio ceny węgla spadły drastycznie. Czy Kukiz jest uczciwy, wątpię. Jednak jak dobrze się wczytać w usermane, to lepiej głosować na PO niż na PiS i ja się z tym zgadzam.

  3. Jeszcze jedno. Powiem więcej oglądałęm uroczystości w TVN 24 i było mi przykro. Duda w kampanii tyle mówił o “współnocie”, jego wystąpienie bardzo dzieliło Polaków…

    • Bardzo! Komentarz z francuskiego Le Monde: Polski nowy prezydent Andrzej Duda, wczoraj. Jednej Michalinki francuski chłopak znalazł to w gazecie przeczytał i mówi: ale świnia ten wasz prezydent jak może robić tak złą reklamę Polsce

      • Ten francuski chłopak Michalinki musi rzeczywiście być ekspertem do spraw polskich. Zaczynamy nowe? Czy określenie “świnia” w odniesieniu do osoby Prezydenta Polski jest właściwe? Nie dajmy się zwariować.

Comments are closed.