13 grudnia w Chicago

4
339

Trybuna

Artykuł ten ukazał się rok temu. Przypominamy go, zwłaszcza w kontekście zawłaszczania rocznicy 13 grudnia przez bieżącą politykę.  To przykre co dzieje się wokół 13 grudnia.

13 grudnia 1981 roku punktualnie o godzinie 0.00 oddziały ZOMO rozpoczęły akcję internowania działaczy Solidarności i opozycji demokratycznej. Do zatrzymania było około 5 tysięcy osób. Rozpoczynała się akcja o kryptonimie “Jodła”. W akcji wprowadzania stanu wojennego udział wzięło około 70 tysięcy żołnierzy. Do rozmaitych instytucji wprowadzono około 8000 komisarzy wojskowych. Powołano do służby kilkadziesiąt tysięcy rezerwistów.

Wśród tysięcy zatrzymanych znalazł się niżej podpisany, który wraz ze swoimi znajomymi Henrykiem Jagiełło, Lechem Kaczyńskim, Janem Samsonowiczem i innymi trafili do celi numer 9 w pośpiesznie szykowanym dla nich Zakładzie Karnym w Strzebielinku. Wcześniej przetrzymywano tam więźniów, którzy budowali elektrownię atomową w Żarnowcu.

Na ulicach znalazły się setki czołgów i transporterów opancerzonych. Te wielkie siły zostawiły jednak w spokoju brata późniejszego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński nie został zatrzymany i i o wprowadzeniu stanu wojennego dowiedział się rano, gdy wstał z łóżka i założył kapcie. Rozumiem, że obecnie, organizując marsz w rocznicę 13 grudnia pan Jarosław protestuje przeciwko tej niesprawiedliwości, że nie został wówczas zatrzymany. To rzeczywiście skandal, ale te zostawmy te niczym nie uzasadnione złośliwości. Ważniejsze jest to, aby pamiętać o ogromie zbrodnie jaki komuniści dokonali.

Z jego bratem Lechem znałem się od roku 1976. Przyznać trzeba, że Leszek nie tracił poczucia humoru. Rano z głośników, czyli tzw. “kukuryźników” umieszczonych w celi puścili nam przemówienie Jaruzelskiego, wtedy dowiedzieliśmy co się stało. Padła komenda: idziemy spać. Posiedzimy dłużej. To był komentarz Leszka Kaczyńskiego i Heńka Jagiełło do wystąpienia szefa WRONY. Jarosław Kaczyński nigdy swojego brata w więzieniu nie odwiedził.

W Chicago od 1978 roku wychodził już kwartalnik POMOST, gdzie drukowano sporo przedruków z polskiej prasy podziemnej. W Chicago informacje o stanie wojennym szybko trafiły do opinii publicznej. Przez wiele kolejnych dni wydarzenia w Polsce były tematem numer jeden z mediach amerykańskich. Także lokalne wydania dzienników telewizyjnych sporo uwagi poświęcały wydarzeniom w Polsce. W kilka godzin po dotarciu do Ameryki informacji o wprowadzeniu stanu wojennego pod konsulatem na Lake Shore Drive zgromadziło się około 3000 ludzi, głośno wyrażających swoje niezadowolenie. Na czele manifestacji stanęli działacze POMOSTU. Natychmiast wydano także oświadczenie POMOSTU, które cytowane było tego dnia w wielu stacjach telewizyjnych. W oświadczeniu stwierdzano: “W związku z zaistniałą w Polsce sytuacją, gdzie zdrajcy spod znaku PZPR pod przywództwem Jaruzelskiego w brutalny sposób depczą podstawowe prawa Narodu Polskiego rozpoczynamy od dnia 15-12-1981 Wartę Solidarności z Narodem Polskim”.

Warta odbywać miała się od 5 do 9 wieczorem, wzywano o przychodzenie z transparentami i pochodniami. W cytowanym oświadczeniu stwierdzano ponadto między innymi, iż:(…) “Wszystkim wiadomo, że w systemie komunistycznym żadna tego typu akcja jak stan wyjątkowy nie może być przeprowadzona bez zgody, czytaj nakazu Moskwy, nie ulega więc wątpliwości, że decyzja Jaruzelskiego jest niczym innym jak przeprowadzoną polskimi rękoma inwazją na Naród Polski.

W związku z powyższym żądamy zawieszenia wszelkich stosunków dyplomatycznych i handlowych z juntą PRL, która w tej chwili nie jest już nawet pozorną reprezentantką Narodu Polskiego, ale tylko sowiecką agendą. Domagamy się ponadto restrykcji w stosunku do Rosji Sowieckiej”.

Jak wspomniałem oświadczenie to cytowane było w wielu chicagowskich mediach, z tym, że nigdy w “Dzienniku Związkowym”. Kongres Polonii Amerykańskiej przeprowadził co prawda w następnych tygodniach pod konsulatem jedną manifestację, w której udział brały wszystkie polonijne organizacje, ale na tym zakończyła się jego polityczna aktywność. POMOST zaś od początku domagał się nałożenia sankcji ekonomicznych na reżim PRL jak i na odpowiedzialną za stan wojenny Rosję Sowiecką. Sankcje ekonomiczne wprowadzono przeciwko reżimowi PRL już 22 grudnia 1981 roku.

Trzeba tutaj bardzo jasno powiedzieć, od pierwszego dnia po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce media związane z Kongresem Polonii Amerykańskiej informowały wyłącznie o działaniach podejmowanych przez KPA. O innych nie mówiono nic. Liderzy staropolonijnych organizacji, podobnie jak wcześniej w Polsce Edward Gierek uważali, że jak się o czymś nie powie, to tego nie ma. Sytuacja ta spowodowała, że POMOST znacznie przyspieszył swoje prace związane z utworzeniem swojego programu radiowego. Wkrótce monopol informacyjny został przełamany. Nie zmieniło to jednak polityki KPA. Kongres Polonii Amerykańskiej uważał, że nikt poza nimi nie ma prawa wypowiadać się w żadnej sprawie. Wkrótce jednak musieli pogodzić się z faktem, że stracili oni monopol i wyłączność na reprezentowanie Polonii. Mówienie o Kongresie jako jakiejś tam naczelnej organizacji stawało się pustym frazesem.

Cenzura szczególnie widoczna była w programach radiowych i telewizyjnych na przykład Roberta Lewandowskiego, które materiały przeznaczone do emisji telewizyjnej otrzymywał z Warszawy. W Chicago powstała więc paradoksalna sytuacja. O tym co działo się pod konsulatem można było zobaczyć w amerykańskiej telewizji, poczytać w Sun Times, czy “Chicago Tribune”, tylko nie w polonijnej telewizji, czy w polonijnych programach radiowych.

POMOST organizował manifestacje także realizując prośbę podziemnych władz “Związku”, prosiły one o organizowanie manifestacji dla utrzymania zainteresowania mediów sprawą “Solidarności”. Jednak ”Dziennik Związkowy” zapytywał po co, to ciągłe bieganie pod Konsulat. Najlepiej widać zdaniem redakcji “Związkowego” było siedzieć cicho i nie utrudniać życia Jaruzelskiemu. Zresztą 14 grudnia tuż po wprowadzeniu stanu wojennego Alojzy Mazewski w krótkim wywiadzie emitowanym przez lokalną stację NBC w Chicago stwierdzał:
“Przecież Jaruzelski wie co robi”. Jednak od ludzi gromadzących się pod Konsulatem PRL przekaz płynął zupełnie inny I to ten przekaz widoczny był szczególnie w mediach.

POMOST zorganizował Sylwestra pod Konsulatem, zaś w pierwszych dniach po wprowadzeniu stanu wojennego wzmożoną aktywność wykazywały wszystkie ośrodki pomostowe w innych polonijnych ośrodkach.

Sporo działo się nie tylko w Chicago, ale także i w innych miastach, ośrodkach polonijnych w USA oraz Kanadzie. Wszystkich zainteresowanych tym co działo się wówczas w USA mogę odesłać do swojej książki o historii POMOSTU. Sporo działo się w Nowym Jorku, gdzie manifestacje organizowano pod siedzibą ONZ, pod konsulatem PRL oraz przed biurami rosyjskich polskich linii lotniczych. Dwie ciekawostki

Podczas manifestacji zorganizowanej pod siedzibą ONZ do demonstrujących wyszedł ambasador Salwadoru. Prosił on POMOST o pomoc w zwalczaniu komunistycznej propagandy nie tylko w jego kraju, ale także w innych państwach regionu. Doprowadziło to do powstania bardzo owocnej współpracy w Ekwadorze, Salwadorze, Nikaragui i Gwatemali oraz w kilku innych krajach.

Po wprowadzeniu sankcji Polonia w Toronto zorganizowała manifestację pod konsulatem USA dziękując prezydentowi Reaganowi za poparcie dla walki Polaków o wolność. Była to pierwsza proamerykańska manifestacja jaką zorganizowano w Kanadzie od wielu lat. Było to tak nietypowe, że o manifestacji dziękującej Reaganowi rozpisywały się wszystkie kanadyjskie gazety.

Zaskoczony był także ambasador USA w Kanadzie, który wyszedł do manifestantów i obiecał, że rezolucję jaką otrzymał z poparciem dla prezydenta natychmiast wyśle do Białego Domu.

Manifestacje odbywały się także w Wisconsin, Teksasie, Kalifornii w Los Angeles i San Francisco, wszędzie tam, gdzie mieszkali Polacy. Nie można także zapominać o wielu wzruszających dowodach sympatii, jakich doświadczali wówczas Polacy. Jeden przykład z Chicago. Podczas jednej z demonstracji pod Konsulatem zjawiła się grupa starszych już pań, wdów po poległych amerykańskich żołnierzach w II wojnie światowej. Ich organizacja postanowiła pomóc rodzinom uwięzionych działaczy Solidarności. Prosili o adresy poszkodowanych rodzin, aby wysłać im paczki. Były bardzo szczęśliwe, kiedy ich prośba została spełniona.

Wtedy rzeczywiście w Chicago sporo się działo. Organizowano zresztą nie tylko manifestacje, ale spotkania i dyskusje na chicagowskich uczelniach.

Młodzież, która organizowała tę akcję, zdawała sobie sprawę, że ważniejsza nawet od manifestacji będzie akcja polityczna. Pamiętano o tym. Wkrótce rozpoczęła się wielka batalia o utrzymanie sankcji nałożonych na reżim Jaruzelskiego. Kongres chciał ich dość szybkiego zniesienia, jednak przegrał batalię z POMOSTEM.

Działo się więc sporo. Polska przez kilka miesięcy nie schodziła z czołówek gazet. Także i potem media systematycznie informowały co działo się w Polsce. 13 grudnia przeszedł w Chicago także burzliwie, był początkiem aktywności dla wielu ludzi.

Na pewno będzie jeszcze okazja, aby porozmawiać i podyskutować o wielu aspektach ówczesnej sytuacji. Polonia potrafiła stworzyć skuteczne lobby. Trudno było wyobrazić sobie sytuację, aby jakiś byle alderman odważył się wówczas zamykać polskie biznesy. To było zupełnie nie do pomyślenia. Natomiast patrząc się na wielu dzisiejszych chicagowskich bohaterów w kwiecie wieku, trudno nie zapytać gdzie byli wówczas?

Andrzej Jarmakowski

Foto: www.tvp.pl

4 Komentarze

  1. Jakto gdzie byli? Patriotka Łucja Śliwa lizała dupe Lewandowskiemu Robertowi. Tak jak dzisiaj liże Rydzykowi. Przez to nie może przejść na emeryture, bo ciągle ma infekcje gardła i jamy ustnej. Potrzebuje ubezpieczenie lekarskie od pracodawcy. Ale mamy juz Obamacare, to Lusia może skorzystać i przestac lizać odbyt Rydzykowi. Zajęcie nieprzyjemne i niezdrowe. Ale co innego Lusia mogłaby robić?? Sprzątać domki.

  2. Współcześnie znaczenie Polonii nie wynika z jakichś jej cech immanentnych ale jest wyłącznie funkcją amerykańskiej walki z Rosją (wcześniej z ZSRR) o kontrolę nad Polską. Gdy ZSRR/Rosja zwycięża w Polsce – znaczenie Polonii rośnie. Gdy Polska jest pod kontrolą USA – maleje. Jak ktoś ma rodzinę mieszkającą w Polsce to jego konkluzja może być tylko jedna: do d*py ze znaczeniem jakiejś amerykańskiej Polonii gdy ma się to odbywać kosztem Polaków żyjących w Polsce.

  3. A jak sobie człowiek pomyśli, że nie brakuje w USA takich osób, które chiałyby z Polski zrobić trojańskiego osła Unii Europejskiej to już resztki optymizmu się ulatniają.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: