Zerwany szczyt w Hanoi

0
189


Nie oddają rzeczywistości, informacje polskich mediów, w których omawia się reakcje prasy amerykańskiej, na fiasko szczytu w Hanoi pomiędzy prezydentem Donaldem Trumpem i Kim Dzong Unem. To nie jest tak, iż dominującym tonem jest stwierdzenie, iż Donald Trump nie miał innego wyjścia jak zerwać szczyt, gdyż dyktator Korei Północnej nie godził się na ustępstwa dotyczące likwidacji jego nuklearnego arsenału. To prawda, szczyt zakończył się fiaskiem, gdyż zupełnie nie był przygotowany. Przygotowano deklarację, której jednak nie negocjowano, liczono, na jej podpisanie bez zmian.

Jednak w pamięci z tego szczytu pozostanie zupełnie co innego. Piszę o tym z wielką przykrością. Nie przypuszczałem, że dożyję takich czasów, gdyż zawsze sprawa praw człowieka była dla amerykańskich przywódców ważna i istotna. Jimmy Carter i Ronald Reagan z  zabiegów o przestrzeganie praw człowieka uczynili ważny element polityki. W związku z wizytą w Warszawie Jimmy Cartera, władze w Warszawie ratyfikowały uchwalone przez ONZ Pakty Praw Człowieka i Obywatela.Potem po Reaganie, George Bush, George W. Bush, Bill Clinton, Barack Obama kontynuowali tę linię.  Amerykańscy liderzy, nawet gdy spotykali się z dyktatorami, podkreślali, iż Ameryka nie godzi się na łamanie praw człowieka. Prezydenci nie nazywali dyktatorów swoimi, przyjaciółmi. Publicznie nie dawali wiary słowom dyktatorów i morderców.

W piątek rano telewizje informacyjne do znudzenia powtarzały fragment konferencji prasowej, w której dziennikarz pytał prezydenta Donalda Trumpa o sprawę młodego Amerykanina Otto Warmbiera, który został aresztowany w Korei, wrócił do USA w stanie comy i po kilku dniach zmarł. Prezydent Trump powiedział, iż Kim Dzong Un powiedział, iż nie wiedział o tej sprwie. Ja mu wierzę – stwierdził prezydent.  Byłem wstrząśnięty!

Kim dzong Un jest brutalnym dyktatorem, i mordercą. W tym policyjnym systemie, nie jest możliwym. Aby obywatel USA był przetrzymywany i torturowany bez wiedzy i aprobaty dyktatora.

Dawanie wiary mordercy w tej sprawie, jest zaprzeczeniem wartości, w imię których państwo to było tworzone. Rodzina zamordowanego Amerykanina ogłosiła dzisiaj ostre oświadczenie, w którym ostro polemizuje z prezydentem Trumpem, nazywa koreańskiego dyktatora, mordercą i obarcza pełną odpowiedzialnością za morderstwo jego syna,   co jest oczywiście jest zgodne z prawdą. W Korei Północnej w więzieniach przebywają tysiące ludzi. Kraj ten to morze cierpienia i ofiary dziesiątek tysięcy ludzi. Problematyki praw człowieka musimy pilnować w rozpoczynającej się kampanii wyborczej.  Prawa Człowieka to moralny imperatyw, powinniśmy pilnować , aby Prawa Człowieka, zabiegi o ich powszechne przestrzeganie stanowiły cześć amerykańskiej polityki. Ten moralny imperatyw musi, ponownie powrócić na należne mu miejsce.

W Ameryce oczywiście w dalszym ciągu komentowane są zeznania Michaela Cohena. W tym chórze wypowiedzi, pragnę zwrócić uwagę na jedną, byłego republikańskiego szefa Komisji d/s Wywiadu Izby Devina Nunesa. Powiedział, iż domagać będzie pełnego ujawnienia raportu Roberta Muellera, każdego listu elektronicznego, każdej kartki papieru.  Pokazuje to, iż w tej sprawie, w Kongresie  może znaleźć się większość, która w tej sprawie obali każde weto prezydenta.

Andrzej Jarmakowski

Wideo: @Guardian News

Foto: BBC.com

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: