Współmierność części Warszawy a sąd okręgowy na Gocławiu

1
96
Nowy sąd okręgowy przy ul Poligonowej 3 na Gocławiu. Fot. Rafał Wodzicki; Progress for Poland

W czasie niedawnych wyborów na prezydenta Warszawy, kandydat (i były wiceprezydent) Jacek Wojciechowicz zwracał uwagę na niezwykle konieczne stworzenie wielu miejsc pracy na prawym brzegu. Spowodowało by to współmierne obciążenie ulic, komunikacji miejskiej, a szczególnie przepraw mostowych. Zapobiegłoby to masowemu udawaniu się w korkach rano na zachód, a wieczorem na wschód. Ten niezwykle ważny projekt uwzględniał to, że Warszawa wschodnia stała współmierną wielkościowo i ludnościowo częścią miasta. Polepszyłoby wykorzystanie potencjału eksploatacyjnego wszelkiej infrastruktury. Podróże po aglomeracji byłyby racjonalne. Niestety, ale ten projekt umknął uwadze wyborców, którzy okazali się podatni na propagandę prostą, bez zastanowienia co się za nią kryje.

Istotnie był czas, gdy Warszawa prawobrzeżna była niewspółmierna w stosunku do lewobrzeżnej. Tym bardziej, że nie było długo mostu stałego (z tego powodu był osobny burmistrz). Był to zaledwie jeden cyrkuł Praga (nr VII, VIII, aż w końcu XII – zawsze ostatni w numeracji, co pokazywało tę niewspółmierność) obejmujący dzielnice Golędzinów, Praga i Skaryszew. Nazywano więc prawobrzeże Pragą, a nawet przedmieściem Praga, choć to była część Warszawy. Nawet rozrost, który spowodował podział na dwa cyrkuły w 1908 r. też pokazywał tę niewspółmierność: numery były XIV i XV. Tym razem już po raz ostatni też ostatnie, ale już z wadliwymi nazwami „praskimi”.

Rozszerzenie granic Warszawy w 1916 r. definitywnie zakończyło erę ostatnich numerów cyrkułów prawobrzeżnych, a także spowodowało widoczną chęć uwspółmiernienia obu części Warszawy, co było jasno związane z definitywną rezygnacją z funkcji twierdzy. Jasne, że znaczna część terenów przyłączonych nie miała wiele wspólnego z miejskością jednak miały one być tym terenem gdzie Warszawa się rozgęści. Taki był program. Wiadomo, że trwało to długo, jednak w końcu widać, że na prawym brzegu jest kawał miasta. Są tez instytucje o znaczeniu ogólnym, jak szkoły wyższe, telewizje, wielka stacja techniczna kolei….

Uwspółmiernianie prawego brzegu widać od kolejnego rozszerzenia w 1951 r. Powstawały instytucje prawobrzeżne jako odpowiedniki lewobrzeżnych. Różnił się nazwą i terenem działania. Już 31 marca 1952 r. (Stalin żył jeszcze rok) utworzono dla tak rozszerzonej Warszawy osobne sądy powiatowe: dla m. st. Warszawy w Warszawie z obszarem właściwości obejmującym dzielnice m. st. Warszawy, położone na lewym brzegu Wisły, a mianowicie dzielnice: Warszawa-Śródmieście, Mokotów, Ochota, Stare Miasto, Wilanów, Wola i Żoliborz oraz dla Warszawy-Pragi w Warszawie z obszarem właściwości obejmującym dzielnice m. st. Warszawy, położone na prawym brzegu Wisły, a mianowicie dzielnice: Praga-Śródmieście, Praga-Południe, Praga-Północ i Wawer.

Jak widać kontynuowano tu nazywanie Warszawy zachodniej – Warszawą, a wschodniej – Warszawą-Pragą, co od razu pokazało, że tradycja niewspółmierności ciągle żyje. Ciekawy jest ten wtręt, że oba sądy są w Warszawie! Co to znaczy? Czy w Warszawie w sensie sądu dla Warszawy, czy też w Warszawie w sensie umiejscowienia w budynku lewobrzeżnym, ciągle tym samym? Po co to w ogóle pisać? Przecież wiadomo, że są jest dla powiatu (grodzkiego?)….

Później z sądów powiatowych powstał sąd okręgowy dla m. st. Warszawy. W 2004 r. postanowiono go podzielić na dwa. Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 grudnia 2004 r. miało tytuł w sprawie utworzenia Sądu Okręgowego Warszawa – Praga w Warszawie oraz zmiany rozporządzenia w sprawie sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych oraz ustalenia ich siedzib i obszarów właściwości. Oznaczało to, że powtórzono trik z 1952 r., mimo że już nie było tych ogromnych „praskich” dzielnic administracyjnych: sąd dla Warszawy stał się sądem dla Warszawy lewobrzeżnej bez zmiany nazwy. Część prawobrzeżną jego okręgu przejął nowy okręg nazwany Warszawa-Praga WYODRĘBNIONY z sądu dla Warszawy, o czym jednak wzmianki nie ma. Zastosowano manipulację taką, że po wyodrębnieniu sądu Warszawa-Praga zmieniono odpowiednio zakres działania sądu dla Warszawy!!!! Dziś urzędnik próbuje tłumaczyć, że jest wszystko w porządku!

Oznacza to, że choć zakres działania jest współmierny to nazwy utrwalają złe tendencje nazewnicze, jakby Warszawa-Praga nie była Warszawą, choć jest napisane „w Warszawie”. Ale może to tylko nawykowa pozostałość po budynku lewobrzeżnym na Lesznie? Bałagan redakcyjny aż razi. Jest kontynuowana myśl, że część prawobrzeżna to Praga – przyczepka do Warszawy, mimo że przecież tak było sto lat temu, czyli dawno. Gorzej, że sąd, który chce sądzić inne systemy eksploatacyjne nie panuje nad własnym. Wręcz nad redakcją nazw, czyli czymś podstawowym. Obecnie ta współmierność ma mieć dalszy ciąg, gdyż sąd „Warszawa-Praga” ma być przeniesiony do własnej siedziby na prawym brzegu. Jak na razie – bez zmiany absurdalnej nazwy – z jej wyeksponowaniem!

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

Nowa siedziba sądu Warszawa-Praga (dla okręgu Warszawa-Praga!) przy ulicy Poligonowej na Gocławiu. Wszystkie błędy przeniesiono z upodobaniem do wielkiego, ładnego napisu. Żeby lepiej rozpowszechniać błędy. Fot. Rafał Wodzicki

1 Komentarz

  1. Trzeba teraz rozwiązać ten problem: >Istotnie był czas, gdy Warszawa prawobrzeżna była niewspółmierna w stosunku do lewobrzeżnej. Tym bardziej, że nie było długo mostu stałego (z tego powodu był osobny burmistrz). Był to zaledwie jeden cyrkuł Praga (nr VII, VIII, aż w końcu XII – zawsze ostatni w numeracji, co pokazywało tę niewspółmierność) obejmujący dzielnice Golędzinów, Praga i Skaryszew.<

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: