Strajk nauczycieli w Chicago, czy demokraci potrafią rządzić?

4
39


Chicagowscy nauczyciele rozpoczynają strajk. Negocjacje między władzami miasta, czyli burmistrz Lori Lighffoot będą kontynuowane nadal, gdy rozpocznie się strajk. Nauczyciele domagają się podwyżki płac o 16%, rozłożonej na pięć lat, domagają się zatrudnienia dodatkowych pracowników socjalnych, pielęgniarek, zmniejszenia ilości uczniów w klasie. Realizacja postulatów nauczycieli kosztować będzie podatników w Chicago 495 milionów dolarów w skali roku. Miasta w obecnym budżecie, nie stać na taki wydatek, więc jedyną alternatywą  będzie sięgnięcie do kieszeni podatników, czyli podniesienie podatków od nieruchomości i tak zaliczanych do najwyższych w Stanach Zjednoczonych. Wysokie podatki powodują, że mieszkańcy wyprowadzają się do północnej Indiany i do Wisconsin. Wielu z nich pracując nadal w Chicago, dojeżdża do pracy, z Indiany.

Burmistrz Chicago zaakceptowała płacowe postulaty nauczycieli, nie godzi się jednak na zwiększanie zatrudnienia przez Radę Szkolną.

W Chicago było tak, iż przez dziesięciolecia, politycy podpisywali porozumienia z nauczycielami, policjantami, strażakami,  na które miasta nie było stać. Wiedziano o tym w momencie podpisywania porozumień. Mimo to, porozumienia podpisywano, kupując w ten sposób spokój i polityczne poparcie wspomnianych grup zawodowych. Wszystko to działa do czasu. Kolejna podwyżka podatków, oznaczać może wyższe ceny wynajmu mieszkań. W efekcie doprowadzić może może to ekonomicznej paranoi, obserwowanej na przykład w Kalifornii, gdzie absurdalnie wysokie podatki, doprowadziły do tego, że nawet pracujący kierowca miejskiego autobusu nie może wynająć sobie mieszkania i mieszka w samochodzie, czyli praktycznie jest bezdomnym, choć pracuje na pełny etat.

Demokraci w Illinois, gdy brakowało kasy, odpowiedź mieli tylko jedną. Podnosili podatki. Politykę tę gorąco wspierały egoistyczne grupy zawodowe, do których można zaliczyć rozpoczynających strajk nauczycieli.

Sytuacja w Chicago posiada szerszy kontekst polityczny i może posiadać znaczenie dla całych Stanów Zjednoczonych. Nowy, demokratyczny gubernator Illinois, urzędowanie rozpoczął od podwyżki podatków. Teraz realizacja postulatów nauczycieli, oznaczać będzie kolejną podwyżkę podatków dla Chicago, w kolejce czekają policjanci i strażacy. Tego typu polityka, korzystna jest jedynie dla firm organizujących przeprowadzki, gdyż coraz wyższe podatki spowodują nasilenie exodusu z Illinois.

Nie zapominajmy, iż w USA rozpoczyna się kampania prezydencka.  Prezydent Trump i wspierający go republikanie będą mogli mówić: „Czy Demokratom, którzy powodują, że ludzie uciekają z terenów przez nich rządzonych, można powierzyć kierowanie wielkim krajem? Czy chcecie, aby podatki były takie jak w Illinois i w Kalifornii? Jeżeli Trump wygrałby wybory w 2020 roku? To nieudolność demokratów z Illinois, może być jednym z faktorów, który doprowadzi do takiego koszmaru. Między innymi dlatego radzę uważnie obserwować rozwój sytuacji w Illinois.

Foto: USAtoday.com

Andrzej Jarmakowski

4 Komentarze

  1. Wszystko to bardzo dziwne i takie niezrozumiałe. Pan Jarmakowski po wielu latach mieszkania w USA nie potrafi ocenić czy “demokraci” potrafią rządzić. “Demokratom” nie zależy na efektywnych rządach, a ich główny cel to zniewolenie Amerykanów. W poprzednich latach poprzez wadliwy system pomocy społecznej zniszczyli rodziny czarnych Amerykanów robiąc z nich ludzi uzależnionych od pomocy rządowej czyli praktycznie zrobili z nich znowu niewolników. Teraz to samo chcą zrobić z pozostałymi Amerykanami. Aborcja bez ograniczeń jako metoda kontroli urodzeń ma na celu z dziesiątkowanie Amerykanów. Do prostych i niewolniczych prac będą służyć imigranci i maksymalnej imigracji ma służyć otwarta granica. Wszystkie organizacje i fundacje sponsorowane przez Sorosa właśnie koncentrują się na tych sprawach. Sama arystokracja “demokratyczna” będzie mieszkać w silnie strzeżonych rezydencjach, a pozostali Amerykanie (których będzie coraz mniej) będą ponosić konsekwencje takich rządów. Jest jeszcze “arystokracja” związków zawodowych sektora publicznego, która jest znaczną pomocą dla “demokratów” i sama odnosi z tego korzyści. Szkoły publiczne istnieją tylko dla związków zawodowych i poziom nauczania jest nieistotny. Absolwenci nie posiadają podstawowej znajomości matematyki i języka angielskiego. Niewolnicy nie potrzebują takich umiejętności. Nieliczne szkoły publiczne na przyzwoitym poziomie nauczania to zasłona dymna, która kryje właściwy “poziom” nauczania. Jakie były tematy wtorkowej debaty “demokratów”? Nieustająca antyamerykańska propaganda, Trump powinien być usunięty z urzędu, nieograniczona aborcja to szczyt postępu, drogą rewolucji należy obalić kapitalizm (Sanders), Obamacare nadaje się na śmietnik (system miał rozwiązać większość problemów z ochroną zdrowia) i tylko państwowa służba zdrowia uleczy wszystkie problemy (poziom szpitali VA się kłania). Z tym oczywiście związane są wysokie podatki i konfiskata własności prywatnej. I pan Jarmakowski chce informować Polonię, a nie potrafi właściwie ocenić demokratów.

  2. “Politykę tę gorąco wspierały egoistyczne grupy zawodowe, do których można zaliczyć rozpoczynających strajk nauczycieli.”

    You are missing the point, me thinks.

    Nauczyciele strajkują nie dla pieniędzy – ten punkt jest w żądaniach ale tak się robi w negocjacji. Od początku nauczyciele mówili że to nie jest najważniejsze i zrezygnują z niego jeśli pozostałe punkty są rozpatrzone. Nauczyciele chcą więcej terapeutów dla dzieci (co jest racjonalnym żądaniem jak się nie adresuje żadnych problemów cywilizacyjnych, jak mass shooters, global warming, racism a się wymaga lepszej kontroli od szkół), lepszej pomocy medycznej (bo większa liczba alergików), większej liczby pomocy nauczycielskiej (teaching aids), pieniędzy na kieszonkowe wydatki na przedmioty potrzebne do prezentacji w klasie – za co w tej chwili nauczyciele płacą z własnej kieszeni. I mniejszych klas (w niektórych szkołach 34 uczniów w klasie to norma – utrzymaj kontrole nad 34 10-latkami samemu, dzisiaj, a nie 50 lat temu…). Mają rację w każdym z powyższych żądań.

    Problem w tym, że Mayor będzie zmuszona do podwyżki podatków w Chicago. Bo z pustego nie nalejesz. A Chicago rządzone było od lat na granicy bankructwa bez przejmowania się tym. Po nas choćby potop! A wyborcy temu przyklaskiwali. Na miejskim i powiatowym poziomie. Przez dekady. Bo wszyscy chcą a nikt nie chce zapłacić. Problem w tym, że odpowiedzialność za podniesienie podatków nie spadnie na wyborców (którzy, prawdę mówiąc, są za to odpowiedzialni) ani na poprzednich rządzących – tylko na nią. Mayor powiedziała że zgadza się z każdym punktem żądań, ale nie podpisze żadnych zobowiązań. Bo nie może. Bo zaraz jej przykleją że zgodziła się na podwyżki i dlatego są wyższe podatki.

    Mayor przyjęła ex ald. Arene do pracy. I to wystarczyło żeby Crains i Sun Times wpadli w furie, bo przecież jest zamrożenie przyjęć przez miasto. Każdy normalny widzi że Mayor potrzebuje kogoś takiego jak Arena, w sytuacji w której się znalazła. Ale jej nie wolno. Bo ona progresywna.

    To nie będzie wojna. To będzie jatka.

    Nauczyciele mają rację. Ale mają słabe wyczucie momentu. I cala sytuacja jest bardzo tragiczna dla progresywnej polityki w Stanach.

    I jeszcze jeden punkt: IL nie traci mieszkańców w żadnym istotnym procencie. Ten exodus to tylko wymysły prawicowców po to by mieć jakiś punkt zaczepienia to dyskusji jak się nie ma żadnych argumentów. I lokalnych wiadomości telewizyjnych po tym jak im rozbito dział reporterski i maja 30 minut na ekranie do zabicia. 40K wyjeżdżających w ciągu roku nie czyni exodusu w 13 milionowym stanie z jednym dużym miastem, i z wyludnionymi stanami obok. I jest naturalnym zjawiskiem. 10 lat takiego zjawiska to wciąż nie exodus. Nawet 30 lat to wciąż NIE exodus. I nawet wtedy to jest to wciąż żaden problem. Website z “progresem” w tytule powinno sobie z tego zdawać sprawę.

  3. Alice w gruncie rzeczy zgadza się ze mną. Za dodatkowych pracowników, pielegniarki, pracowników też trzeba zapłacić. tez, skąd pieniądze? Alice wprost mówi, z podwyżki podatków. Do czego pani mayor będzie zmuszona. Czyli zarobią firmy przeprowadzkowe. Co do Areny, to przypomnę zaciekłość z jaką zwalczał, polonijny biznes, w jego dzielnicy na przykład Capitol Club. Arena nieudolny alderman, odwołali go wyborcy! Na razie mayor Lighfoot radzi sobie marnie.

  4. Dosmuczas pojechał demagogią, w debacie nikt nie proponował likwidacji kapitalizmu. Szkoły publiczne też dokonały w Chicago znacznego postępu. Niektóre z nich nie są złe. Lane Tech mieści się w pierwszej dzisiątce w stanie, podobnie jak Lincoln Park HS.I nie jest to żadna zasłona dymna.
    Ja nie piszę, że demokraci nie umieją rządzić, piszę o demokratach z Illinois, a to zasadnicza różnica, nigdzie nie rozciągałem tego na całą Amerykę. Piszę o demokratach z Illnois, zwłaszcza w Cook County partia ta przypomina organizację mafijną, bardzo mało przejrzystą. Nikt nie proponował debacie, konfiskaty własności pytwatnej. Nie było żądnej antyamerykańskiej propagandy. Odwołanie Trumpa chyba coraz bliższe, wczoraj jegop szef personalu, otwarcie przyznał, iż, proponowano Ukrainie pomoc finansową, w zamian za śledztwo w sprawie urojonego serwera Partii Demokratycznej na Ukrainie.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: