Prywatna elektrownia jądrowa to część polskiego snu, z którego trzeba się przebudzić

0
23


Budowa prywatnej elektrowni jądrowej stała się niezasadną sensacją. Sen o polskiej energetyce atomowej trwa, bo najważniejszych decyzji brak.

Jednym z głównych tematów energetycznych mijającego miesiąca było podpisanie przez  Synthos, europejskiego lidera produkcji kauczuku syntetycznego i polistyrenu w Europie należącego do Michała Sołowowa, memorandum z GE Hitachi Nuclear Energy (GEH) w sprawie budowy w Polsce małego reaktora modułowego (SMR) BWRX-300.

Chodzi o reaktor wodno-wrzący o mocy 300 MW z obiegiem naturalnym i pasywnym systemem chłodzenia pracującym w oparciu o typ reaktora ESBWR, posiadający licencję amerykańskiej Komisji Energii Jądrowej.

Czy w obecnych polskich warunkach możliwe jest, by taka jednostka stanęła w Polsce i co ewentualnie musiałoby się stać, by pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce była faktem? Ten temat nie powinien budzić aż tak dużego zainteresowania, aż nie pojawią się konkrety.

– List intencyjny niczego nie przesądza, to jest mała punktowa inwestycja, która mogłaby zasilać jakąś fabrykę – mówi w rozmowie z MarketNews24 Wojciech Jakóbik, red.nacz. BiznesAlert.pl.

Byłby to nowy rodzaj energetyki rozproszonej, ale w rzeczywistości jest tak, że ta technologia jest dopiero na etapie doświadczalnym, jest testowana, ale nie mamy na świecie działającej instalacji takiego typu.

– Nie jest to alternatywa dla dużej elektrowni atomowej w Polsce, a decyzji brak, czyli sen o polskim atomie nadal trwa – komentuje W.Jakóbik.

Od redakcji: W USA istnieją prywatne elektrownie jądrowe, jednak rząd federalny sprawuje nad wszystkim co tam się dzieje kontrolę, zwłaszcza jeżeli chodzi o materiały rozczepialne.  W Polsce, gdzie państwo często, nie istnieje nawet teoretycznie, prywatna elektrownia jądrowa to  pomysł, delikatnie mówiąc mało odpowiedzialny.  Kogoś koń porządnie kopnął w głowę.

Wideo: @MarketNews24

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: