Prezydent Trump rozpocznie globalną wojnę handlową?

0
33

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo powiadomił, iż Stany Zjednoczone wycofują się traktatu INF o ograniczeniu ilości pocisków balistycznych średniego zasięgu INF, podpisanego jeszcze przez Michaiła Gorbaczowa u prezydenta Ronalda Reagana. Zachód od dawna oskarżał Rosję o  łamanie tego układu.  Chodzi o rozmieszczanie przez Rosję rakiet w terminologii natowskiej określanej jako SCS-8. Ponadto w rejonie Kaliningradu znacząco wzmocniono rosyjskie siły rakietowe, między innymi o Iskandery, zdolne przełamywać amerykańskie systemu obrony antyrakietowej. Iskandery w rejonie Kaliningradu były odpowiedzią na zapowiedzi budowy tarczy antyrakietowej w Redzikowie, w rejonie Słupska.

Rosja odpowiadając na amerykańskie zarzuty zawiesiła swój udział w układzie. Decyzja USA może oznaczać rozpoczęcie wyścigu zbrojeń na ogromną skalę. Wiadomo, że Rosja i Chiny pracują nad rakietami supersonicznymi, wygląda na to, iż w tej dziedzinie wyprzedziły nawet USA.

Sytuację komplikuje sytuacja wokół Iranu, i ciągle możliwy wybuch konfliktu w rejonie Zatoki Perskiej. Ceny ropy znacząco spadły, w związku z zapowiedzią przez USA zaostrzenia polityki handlowej wobec Chin. Informacja o nałożeniu od 1 września nowych ceł na Chiny, w wysokości około 300 miliardów dolarów, wywołała reakcję, spodziewające spowolnienia gospodarczego na świecie. Stąd spadki cen ropy i spadki na światowych giełdach.

Giełdy na świecie zareagowały spadkami, ale Wall Street w Nowym Jorku traci około 1% na swojej wartości, czyli wskaźnik Dow, po dziesiątej rano czasu chicagowskiego tracił około 250 punktów, a wiec nie tak dużo. Dodajmy, iż giełda i tak w tej chwili jest nadmuchaną wydmuszką, więc zapowiedź kolejnych ceł na Chiny, jak widać wywołuje umiarkowane reakcje.

Amerykanie spotkali się z Chińczykami w Szanghaju, ale wygląda na to, iż rozmowy te nie przyniosły żadnego rezultatu. Wygląda także na to, iż całkowicie jałowym, klasycznym międzynarodowym gadulstwem, są trwające obecnie negocjacje handlowe pomiędzy Unią, a USA.Praktycznie żadnych rozmów nie ma, zaś obie strony czekają do listopada, kiesy to prezydent Trump  zapowiedział wprowadzenie ceł na przykład na niemieckie samochody. Europejczycy, którzy nie zamierzają Trumpowi w niczym ustępować, spokojnie czekają na wprowadzenie amerykańskich ceł. W tej chwili wygląda na to, iż pogodzili się z takim scenariuszem. Mówią sobie, dobrze, dostaniemy po kieszeni, ale przynajmniej pozbędziemy się Trumpa.

Eksperci podkreślają, że w wojnie handlowej, nie będzie przegranych, wszyscy dostaną mocno po kieszeni. Amerykanie i owszem mogą wygrać wojnę handlową z Gwatemalą, ale już nie z Chinami. Nie zapominajmy, iż spowolnienie gospodarcze, które może nastąpić, jako jedna z konsekwencji wojny handlowej, jest bardzo nie na rękę prezydentowi Trumpowi, który prowadzi już swoją kampanię wyborczą.

Skuteczna i dotkliwą, dla amerykańskiego rolnictwa okazała się sankcja Chin, w postaci rezygnacji z zakupów soi w USA. Chiński rynek nie został przez nikogo zastąpiony, wielu farmerom grozi z tego powodu bankructwo.  Pytanie więc brzmi, czy prezydent Trump zdecyduje się na rozpoczęcie globalnej wojny handlowej, w trakcie kampanii wyborczej, może to być ruch samobójczy.

Na razie polityka prezydenta wobec Chin okazuje się zupełnie nieksuteczna. Deficyt handlowy w handlu z Chinami utrzymuje się na poziomie 30 miliardów dolarów miesięcznie. Zobaczymy, czy kolejne cła to zmniejszą. Nie znamy jeszcze chińskiej odpowiedzi, która z pewnością nastąpi i zapewne nie będzie ona przyjemna dla Waszyngtonu.

wideo 2 : The Sun

Wideo: FRANCE 24 English

Foto: Business Standard

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: