Pawłowicz i nie tylko szturmują Chicago

1
533


Od ostatniej wizyty Krystyny Pawłowicz w Chicago, minęło już trochę czasu. Jednak Polonia w Chicago, jest pod stałym obstrzałem Prawa i Sprawiedliwości. Partia dba,  aby nikt nie wszedł na teren, który PiS uważa  za swój.  Jakie tak naprawdę są poglądy Polonii w Chicago, do końca nie wiadomo. W aglomeracji chicagowskiej około 300.000 osób na co dzień posługuje się językiem polskim.  W domu używa się języka polskiego, choć często są osoby dwujęzyczne. W wyborach na terenie Chicago uczestniczy około 15 tysięcy osób, a więc niewielki procent osób posługujących się językiem polskim. Jest tak, iż osoby integrujące się ze społeczeństwem amerykańskim uciekają od Polonii, gdyż Polonia to obciach.  Niestety nie mamy dobrej opinii w Chicago.  Tak zwana Polonia kojarzona jest raczej z głupotą. Opowiadanie o wielomilionowej Polonii, to klasyczne bzdury.

Tych kilkanaście tysięcy osób, biorących udział w  polskich wyborach, pozostaje pod jakimś wpływem polonijnych mediów i przede wszystkim polonijnych parafii katolickich. Do parafii katolickich tłumnie przybywają emisariusze z ojczystego kraju.  Ostatnio udało przekonać się arcybiskupa w Chicago, aby zabronić na terenie kościoła występu rzekomej pani historyk, głoszącej smutne antysemickie kawałki.

Politycy, rozmaici, tak zwani prawicowi, zazwyczaj zwariowani publicyści, w Polsce trochę się hamują. Nie mogę wyskoczyć z antysemickimi kawałkami, bo jednak nie wypada. W Chicago zaś wiedzą, że publiczność oczekuje rewelacji. Uczestnicy spotkań w salkach parafialnych, czują, że zostali dopuszczeni do wiedzy tajemnej, łakną rozmaitych teorii spiskowych. Dowiedzą się, iż Żydzi rządzą światem, zaś Smoleńsku, Tusk podłożył w tupolewie bombę. Zresztą nie wiadomo, czy w ogóle ten samolot poleciał na Białoruś, może Ruscy porwali. W ostatnich latach dowiadywaliśmy się w Chicago przedziwnych rewelacji, zwłaszcza o Niemcach panoszących się w Polsce i o masonach i innych wrażych siłach.

Krystyna Pawłowicz dała w Chicago pokaz chamstwa, ale także trudnej do ogarniecia głupoty. Na Youtube znajdziecie cały jest występ.  Szkoda czasu na komentowanie tych wypocin, facetki mającej poważny problem z oceną rzeczywistości. I o to, takich bredni Polonia w Chicago wysłuchuje niemal co tydzień. Polonijne radio dostarcza podobnych atrakcji intelektualnych. Słuchanie polonijnych mediów, programów radiowych, tworzonych przez idiotów dla polonijnych idiotów, grozi kalectwem intelektualnym.  Nic dziwnego więc, że wyniki wyborów są tutaj takie jak na wsi podkarpackiej. Dziwne, że przy takim nasileniu propagandy, jakieś 20% głosuje na PO na przykład.

Nie można się też dziwić, że Polonia nie stanowi żadnej siły politycznej. Polonia nie potrafi wybrać nawet radnego miejskiego w Chicago. Tak to wygląda.  W USA Polonia nie ma żadnego znaczenia i to bardzo dobrze dla Ameryki.  Można powiedzieć całe szczęście.

Foto: Facebook

Andrzej Jarmakowski

Wideo: @Zbyszek G

1 Komentarz

  1. Polonia w USA w tym w Chicago powinna dbać o własne interesy i nie słuchać żadnej, powtarzam: żadnej partii politycznej z Polski. Podobnie mogłyby się zachowywać inne Polonie, np. Brazylijska, Argentyńska. Jedyna Polonią odporną na działanie politycznych agitatorów, są Polacy zamieszkali w W. Brytanii. Realna opozycja, czyli PO pod przywództwem Grzegorza Schetyny – w ogóle nie podejmuje działań. Kaczyńskiemu i Schetynie zależy na tym, aby scena polityczna w Polsce była dwubiegunowa: PiS-PO. Grzegorz Schetyna nie chce dopuścić do władzy “ludzi Tuska”, wyhamowuje więc siły we własnej partii, które chcą podjąć walkę polityczną z PiS-em. Nie dopuszcza też młodych wilczków z młodzieżówki PO, aby ci trochę pokąsali pisowską sitwę. Tak działając to żadnych wyborów się nie wygra, bo nie chce. Ruchy pozorne to nie walka. To jednak trzeba przyznać PiS-owi, że jest aktywny: działa, wysyła swoich agitatorów, podczas gdy PO – leniwie drzemie.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: