Ofiary wyklętych pozwą Polskę do sądu?

4
5604


Dzień tak zwanych Żołnierzy Wyklętych budzi spore kontrowersje. Nie popisał sał się marszałek Sejmu Terlecki, który napisał na twittwerze –Po 1945 najlepsi szli do lasu lub zostawali w konspiracji. Dzisiejsze szmaciarstwo kwestionuje ich odwagę, bo chce wykoślawić naszą historię. Ale wolni będziemy tylko wtedy, gdy zachowamy wierną pamięć – napisał na Twitterze marszałek Terlecki.  Wybitna polska dziennikarka Eliza Michalik napisała, iż Terlecki nie nadaje się, aby być nawet odźwiernym. Publicystka skrytykowała jego knajacki język. To prawda, Terlecki, jak wielu innych polityków PiS nie miałoby w USA szansy zostać radnym, w niewielkich miasteczkach, o poważniejszych funkcjach nie wspominając. Sprawa nie jest czarno-biała. Oczywiście wśród „Wyklętych” byli prawdziwi bohaterowie, o których musimy pamiętać. Byli także pospolici mordercy, zwyczajni bandyci.

ONiestety bardzo często zdarza się, że oddawanie hołdu  tak zwanym Wyklętym, to czczenie zwykłych morderców. Swoją drogą sporo dokumentów i relacji dotyczących zbrodni komunistycznych, jak i zbrodni dokonanych przez wyklętych znajdujemy w odtajnionych już dokumentach OSS, poprzedniczki CIA. Pracownicy OSS, w raportach z Warszawy ukazywali proces przejmowania państwa przez komunistów, stwierdzali jednak, że tak zwani partyzanci, to często zwykli bandyci. Polscy historycy jakoś niechętnie sięgają do dokumentów amerykańskich, choć jest tam wiele ciekawych informacji.

Odnosimy wrażenie, że fałszywy kult tak zwanych żołnierzy wyklętych, budowanie mitów wokół ich historii, w praktyce służy przykryciu działań prawdziwych bohaterów, związanych z Armią Krajową, czy Polskim Państwem Podziemnym.

Wielkie kontrowersje budzi na przykład działalność oddziału „Burego”. Przypomnijmy marszałkowi Terleckiemu  kilka faktów z działań tej bandy. Poniższe Informacje  zgromadzono podczas dochodzenia prowadzonego przez odpowiedni pion Instytutu Pamięci Narodowego.

Tutaj tytułem przykładu i nauki dla marszałka Terleckiego,  i przypominane,  wymienione w 2005 r. przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku (jednostkę organizacyjną pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej) czyny przestępcze oddziału Burego:
„1. w dniu 29.01.1946 r. we wsi Zaleszany pozbawienia życia przez zastrzelenie,

jak i spalenie 16 osób

oraz usiłowania pozbawienia życia pozostałych mieszkańców poprzez zamknięcie ich w jednym domu, który został podpalony, i spowodowania uszkodzeń ciała poprzez poparzenie co najmniej dwóch osób, i dokonanego w tym samym dniu we wsi Wólka Wygonowska pozbawienia życia przez zastrzelenie 2 osób,
2. w dniu 31.01.1946 r. w pobliżu miejscowości Puchały Stare pozbawienia życia przez rozstrzelanie30 mężczyzn,
3. w dniu 2 lutego 1946 r. we wsi Zanie pozbawienia życia przez zastrzelenie, jak i spalenie 24 osób i spowodowania uszkodzeń ciała wskutek postrzelenia z broni palnej i poparzenia
8 mieszkańców oraz dokonanego w tym samym dniu we wsi Szpaki pozbawienia życia przez zastrzelenie lub spalenie 5 osób i spowodowania uszkodzeń ciała w wyniku postrzelenia z broni palnej 4 osób, z których to 2 osoby zmarły, jak również sprowadzenia pożaru zabudowań tych wsi i wsi Końcowizna” (cytat pochodzi z oficjalnego komunikatu IPN – „Informacji o ustaleniach końcowych śledztwa S 28/02/Zi w sprawie pozbawienia życia 79 osób – mieszkańców powiatu Bielsk Podlaski, w tym:
30 osób tzw. furmanów w lesie koło Puchał Starych, dokonanych w okresie od dnia 29 stycznia 1946 r. do dnia 2 lutego 1946 r.”).
We wrześniu 1989 r. w Białymstoku do ściany gmachu, w którym w pierwszych latach po wyzwoleniu działał Teatr Miejski, a od lat 50. kino Ton, przytwierdzono ufundowaną przez NSZZ „Solidarność” tablicę z napisem: „W tym budynku po wojnie skazywano na śmierć żołnierzy Polski Podziemnej”.
We wrześniu 1949 r. w sali widowiskowej tegoż Teatru Miejskiego odbył się proces Romualda Rajsa i zastępcy jego oddziału – por. Kazimierza Chmielowskiego, pseudonim „Rekin”. „Bury” otrzymał wyrok śmierci, „Rekin” – dożywocie. Prokurator skutecznie odwołał się od wyroku „Rekina”. Także on zostałskazany na karę śmierci.

Oba wyroki wykonano.
Romuald Rajs urodził się w 1913 r. w Jabłonce, która w okresie międzywojennym wchodziła w skład województwa lwowskiego. Bardzo wcześnie związał swoje życie z wojskiem – w 1929 r. wstąpił do Szkoły Podoficerskiej Piechoty dla Małoletnich. Pięć lat później opuścił, w stopniu kaprala, mury szkoły podoficerskiej w Koninie. Brał udział w kampanii wrześniowej, jego oddział został rozbity pod Lublinem przez Niemców, a grupę żołnierzy, z którą się wycofywał, w okolicach Kowla zmusił do złożenia broni uzbrojony oddział miejscowych Białorusinów.
Rajs wrócił do Wilna, w którym służył przed wojną. W czasie okupacji działał w konspiracji, był żołnierzem 3. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Po zdobyciu Wilna przez wojska radzieckie ukrywał się, a następnie zdecydował się na wstąpienie do wojska polskiego – trafił do Samodzielnego Batalionu Ochrony Lasów Państwowych w Hajnówce.
W maju 1945 r. wyprowadził swój pluton do 5. Wileńskiej Brygady AK dowodzonej przez Zygmunta Szendzielarza, pseudonim „Łupaszka”. Po rozwiązaniu brygady skontaktował się z białostockim dowództwem okręgowym Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – organizacji, która walczyła o narodowo-katolicką Wielką Polskę, obejmującą swoim zasięgiem m.in. wschodnią granicę sprzed 1 września 1939 r. Został mianowany szefem Pogotowia Akcji Specjalnej NZW. Na przełomie 1945 i 1946 r. „Bury” przejął dowództwo nad oddziałem zebranym przez Kazimierza Chmielowskiego, „Rekina”. 120-osobowa formacja posługiwała się, poza Pogotowiem Akcji Specjalnej, jeszcze jedną nazwą – 3. Wileńskiej Brygady NZW.
27 stycznia oddział „Burego” przemieścił się w okolice Hajnówki, dotarł do wsi Łozice, w której przebywało wielu furmanów z zaprzęgami, ściągniętych przez władze gminy do transportu drzewa. Kilkadziesiąt wozów z furmanami przejął „Bury”, by wykorzystać je jako środek transportu dla swego oddziału, który miał Po akcji, w której m.in. zastrzelono dwóch radzieckich żołnierzy, 3. Wileńska Brygada NZW wycofała się w rejon Bielska Podlaskiego do zamieszkanej przez ludność prawosławną wsi Zaleszany. Po południu 29 stycznia wezwano mieszkańców wsi – rzekomo na zebranie – do domu Dymitra Sacharczuka. Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku opisała to tak:
„Po zgromadzeniu w tym domu mieszkańców wywołano na zewnątrz Piotra Demianiuka – 16-letniego syna sołtysa Łukasza Demianiuka oraz mieszkańca sąsiedniej wsi Suchowolce – Aleksandra Zielinko. Na podwórku obaj zostali zastrzeleni. Do domu, gdzie zgromadzono mieszkańców, wszedł »oficer – dowódca«, którym najpewniej był R. Rajs »Bury«. Po oddaniu strzału z pistoletu do góry, co uciszyło zebranych, oznajmił im, że przestaną istnieć, a wieś zostanie spalona. Po opuszczeniu pomieszczenia przez dowódcę drzwi zostały zamknięte. Następnie podpalono słomianą strzechę. Płonący budynek obstawiła część uzbrojonych członków oddziału. Mieszkańcy podjęli próbę ucieczki z domu przez drzwi i okna znajdujące się z jego drugiej strony, »od podwórza«. Pilnujący tego wyjścia żołnierze nie strzelali bezpośrednio do uciekających, oddając strzały ponad nimi. W tym czasie inni członkowie oddziału przystąpili do podpalania pozostałych zabudowań we wsi.
Nie wszyscy mieszkańcy udali się na zebranie. Do osób, które pozostały i dopiero wskutek rozprzestrzenienia się ognia usiłowały uciekać z domów, strzelano. Osoby, które zginęły w Zaleszanach, byli to wyłącznie ci, którzy nie poszli na zebranie. Gdy został podpalony dom Niczyporuków, Jan, jego żona Natalia i dwoje ich dzieci. Według świadka Aleksandra D. »Rodzina ta nie poszła na zebranie, bo nie mieli w czym, byli biedni, nie mieli nawet butów«. Z rodziny Nikity Niczyporuka zginęła jego żona Maria i troje dzieci: Piotr, Michał, Aleksy.

Wymieniona Maria Niczyporuk zmarła w następstwie postrzału lub poparzeń w szpitalu. Córka Marii Niczyporuk zeznała, że »matka nie poszła na zebranie, bo nie chciała zostawić samych dzieci, a ponadto obawiała się, że na zebraniu będą wywozić na roboty«. Spaleniu uległa córka Bazyla i Tatiany Leończuków – nieochrzczone, 7-dniowe dziecko, gdyż matka zostawiła je w domu, będąc przekonana, iż niezwłocznie wróci z zebrania (zeznanie Piotra L.). Podczas ucieczki ze swojego płonącego domu został zastrzelony Grzegorz Leończuk wraz z dwójką małych dzieci: Konstantym w wieku 3 lat i 6-miesięcznym Sergiuszem). Jeszcze przed podpaleniem wsi zastrzelono Fiodora Sacharczuka za odmowę wydania owsa dla koni. Zginął też 41-letni Stefan Weremczuk”.
To był dopiero początek zbrodniczego rajdu. 31 stycznia w lesie koło wsi Puchały Stare oddział „Burego” rozstrzelał 30 furmanów – wyłącznie prawosławnych (Polaków katolików egzekucja ominęła). Najmłodszy miał
17 lat, najstarszy – 56. Ciała zamordowanych złożono do dołów po ziemiankach, przysypano ziemią, na którą położono gałęzie.
1 lutego „Bury” przydzielił dowódcom pododdziałów nowe zadanie – pacyfikację zamieszkanych głównie przez ludność prawosławną wsi Zanie, Szpaki i Końcowizna.
Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku ustaliła:
„W dniu 2 lutego 1946 r. plutony wyruszyły w kierunku poszczególnych wsi. Pierwszy pluton pod dowództwem »Wiarusa« wyruszył do wsi Szpaki, drugi pluton pod dowództwem »Bitnego« udał się do Zań, natomiast trzeci pluton pod dowództwem »Leszka« – do Końcowizny. Plutonowi »Leszka« towarzyszyło dowództwo.
W godzinach wieczornych do wsi Szpaki wkroczył pluton pod dowództwem »Wiarusa«. Żołnierze zaczęli podpalać zabudowania i strzelać do mieszkańców. Śmierć od kul lub w płomieniach oraz od odniesionych od tego ran poniosło 7 osób. Zostali zastrzeleni: Filipczuk Paweł (47 lat), Kłoczko Wasyl (58 lat), Szeszko Dionizy (50 lat), Szeszko Jan (45 lat), Szeszko Jan (21 lat). W jednym z domów

dokonano gwałtu na kobiecie.

Wymieniona poddała się napastnikom, gdyż wcześniej Maria Pietruczuk (18 lat), która stawiała opór napastnikom, została postrzelona w okolicy klatki piersiowej i pleców. Zmarła w wyniku odniesionych ran w dniu 6.02.1946 r. w szpitalu w Bielsku. Zostali też postrzeleni Teofil Bałło i Michał Rudczuk oraz Antoni Szeszko, który ranny w głowę zmarł w szpitalu. Nadzwyczajna komisja powołana przez Powiatową Radę Narodową w Bielsku Podlaskim w dniu 3 lutego 1946 r. spisała straty materialne i odnalazła na miejscu ulotkę wzywającą ludność białoruską do opuszczenia wsi w ciągu 14 dni.
Drugi pluton, dowodzony przez »Bitnego«, po przybyciu do Zań zajął następujące pozycje. Z jednej strony wieś została otoczona przez drużynę »Gołębia«, a z drugiej – przez drużynę »Szczygła«. Trzecia drużyna pod dowództwem »Ładunka« weszła do wsi, gdzie zaczęto podpalać poszczególne zabudowania. Nie podkładano ognia pod domy należące do osób wyznania katolickiego, jak też nie podpalano zabudowań tych prawosławnych, którzy zamieszkiwali w bezpośrednim pobliżu gospodarstw należących do rodzin katolickich (według zeznań świadków wówczas w Zaniach mieszkały 4 rodziny katolickie). Mieszkańców, którzy usiłowali wydostać się z płonących domów, zapędzano z powrotem lub strzelano do ludzi wybiegających z palących się budynków i próbujących uciec ze wsi.

Zgromadzony materiał jest bardzo obszerny.  Wiemy, iż organizują się ofiary i rodziny poszkodowanych przez tak zwanych Żołnierzy Wyklętych. Pytamy, czy  skoro państwo polskie bierze odpowiedzialność za działania Burego, Łupaszki i innych, stawia im pomniki, funduje tablice pamiątkowe, czy zapłaci odszkodowania ofiarom, spadkobiercom pomordowanych. Wiemy,iż  obecnie badana jest możliwość wniesienia do sądu w Stanach Zjednoczonych, pozwu zbiorowego tak zwanego class action przeciwko państwu polskiemu, w celu ustanowienia Funduszu Odszkodowawczego dla ofiar działania tych osób przedstawianych jako bohaterów narodowych.Wiemy, że gromadzony jest materiał dowodowy w tej sprawie.

Foto: Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce

Wideo 1 i 2: Zbyszek G

AJ

4 Komentarze

  1. Już dawno ludzie powinni odmówić udziału w wyborach, bo na listy wyborcze trafiają wyłącznie kryminaliści i agentura z PO-PSL-PiS, SLD-Kukiz

  2. A Terlecki to taka 4 liga, bez partii PiS jest nikim, podobnie jak Ziobro, Szydło, Żalek, lalkarz Caryca-Suski, Jojo-adidas, wyszczerzona zołza Zalewska, konfeti-zioło i wielu innych.

  3. Ofiary wyklętych pozwą Polskę do sądu? jaką Polskę, Polski juz nie ma, jest bananowa republika, niech pozwą polityków którzy lansują zbrodniarzy.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: