Nie ma już ulicy “Łupaszki” w Białymstoku. Proszę pisać na Podlaską

0
36


Radni miasta Białegostoku przegłosowali (jednym głosem) zmianę ulicy Zygmunta Szendzielarza “Łupaszki” na Podlaską.

W mieście zawrzało. Kibole, ONRowcy, Młodzież Wszechpolska i antysemici odgrażają się i zapowiadają zemstę. Ale kto oprócz nich chciałby mieszkać przy ulicy nazwanej imieniem ludobójcy? Czy można spokojnie zmrużyć tam oko wiedząc, że nad wszystkimi czuwa postać odpowiedzialna za mord na cywilach? Brrrr!

Żaden żołnierz, partyzant czy bojownik o jakieś idee, któremu udowodniono morderstwo, nie może być patronem ulicy. Żaden człowiek. Lewak czy prawak. Wierzący, nie wierzący. Nie może być ani bohaterem, ani wzorem do naśladowania. Nieważne, czy miał dobre intencje i myślał o wolnej Polsce. Nie ma znaczenia, że Szendzielarz był zawziętym antykomunistą, co dla skrajnych nacjonalistów jest jakby od razu biletem do świętości. Nie jest.

Jego wiara, czy nawet dobre uczynki nie wykluczają odpowiedzialności za mord. A oddział Szendzielarza wymordował całą wieś. Wszystkich cywilów. Jego czyny zostały szeroko udokumentowane. Są źródła historyczne, badania IPN, a nawet zeznania żyjących jeszcze świadków. Jak ktoś taki może być bohaterem? Tylko w horrorze, albo w jakimś obłędzie.

Na szczęście radni Białegostoku nie ulegli temu kłamstwu (oraz presji).

Chwała im za to, że mieli odwagę głosować z własnym sumieniem. To przykre, ale w dzisiejszej Polsce taki akt obywatelskiej odwagi może przynieść dla nich smutne konsekwencje. Pojawią się groźby. PISowskiej władzy też nie będzie się to podobało. Ich bezpieczeństwo jest zagrożone. Nie wiadomo też, jak się potoczy kariera. Taka jest rzeczywistość polska. Więc tym bardziej – szacunek.

Ale dobry to znak. Okazuje się, że histeria środowisk nacjonalistycznych, rozdmuchiwana dodatkowo przez propagandę PIS, aby uświęcić “żołnierzy wyklętych” i spłukać z ich rąk krew niewinnych ludzi, może zostać powstrzymana. Przez zwykłych obywateli. Niekoniecznie niezłomnych, ale zwykłych i uczciwych.

Szendzielarz pewnie będzie nadal czczony gdzieś w piwnicach i podczas paramilitarnych spotkań i apeli narodowców. Podobnie dzieje się z miłośnikami Hitlera, Pol Pota czy Stalina. Niech “Łupaszko” pozostanie w historii polskiej – trudnej, bolesnej i skomplikowanej. Ale jego postać – nawet jak prezydent Duda wręczy mu pośmiertnie wszystkie dostępne odznaczenia państwowe – nigdy nie zostanie przyjęta w poczet wybitnych polskich bohaterów. Nie będzie przedmiotem kultu, opiewanym przez poetów, narodowych bardów i pisarzy.
Dlatego, że jeszcze jesteśmy normalnym narodem.

Dariusz Wiśniewski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: