List otwarty: Państwo polskie wrogie obywatelowi

12
3676


Ostatnio miałam okazję odwiedzić Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Chicago. Z przyczyn dla sprawy tego listu nieistotnych potrzebowaliśmy wyrobić paszport  dla męża. Po wstępnych rozmowach telefonicznych umówiłam mężowi spotkanie w celu złożenia wniosku o paszport. Mieszkamy w Michigan, w okolicy Detroit, czyli jakieś 350 mil od konsulatu. Po wejściu do środka, przy przechodzeniu przez bramkę, przedstawiciel, który był tego dnia obecny, zaczął nam zadawać pytania typu: w jakiej sprawie przybyliśmy dziś do konsulatu i czy mamy umówioną wizytę. W środku było kilka osób, może jeszcze ze dwὀch interesantów poza nami, raczej nie było tłoczno. Oczywiście odpowiedzieliśmy na pytania i wtedy zaczęła się interesująca wymiana zdań. Na pytanie, jakie mamy dokumenty? Odpowiadam, że odpis aktu urodzenia i małżeństwa. Reakcja urzędnika, to za mało. Mąż dopowiada, że ma stary paszport już nieaktualny, no ale ma. “To nie wystarczy” odpowiada osoba z konsulatu.

  Powoli  rozmowa zaczyna być drażliwa. Uspakajam się i ze stoickim spokojem pytam: “a jakie dokumenty do wyrobienia paszportu jeszcze są potrzebne?”. Wtedy to dowiadujemy się, że skoro nie pamiętaliśmy  o Państwie Polskim i paszport męża stracił ważność przed 2002 rokiem, to teraz musimy udowodnić, że jest obywatelem polskim  i jedyną osobą, która za pośrednictwem konsula może to zrobić, to wojewoda mazowiecki (jesteśmy z Warszawy). Ton wypowiedzi pracownika konsulatu, mało przyjazny i życzliwy, szczególnie dla kogoś, kto spędził pięć godzin w samochodzie, powoli zaczął wyprowadzać  nas oboje z równowagi . Dopiero po wypowiedzi męża, który to nadmienił, że to Państwo Polskie przypomniało sobie o nim w 1981 roku (był internowany) i zapomniało o jego istnieniu w 1983 (emigracja z paszportem do przekroczenia granicy w jedną stronę) a nie on, urzędnik zmienił ton, Na zakończenie wręczył nam wniosek do wypełnienia i kazał umówić się na następną wizytę, oczywiście przez Internet, za kilka dni, w celu spotkania i złożenia tego wniosku o potwierdzenie polskiego obywatelstwa.

  Nie mogłam uwierzyć paradoksalnej sytuacji w jakiej znaleźliśmy się. Znowu potraktowano nas arogancko, jak za dobrych czasów komuny. Brak szacunku do rodaka i to w miejscu, które powinno służyć obywatelom RP na obczyźnie, pokazuje w jakim stopniu  władzy w Polsce nie zależy na dobrym imieniu, a w szczególności na współpracy z Polonią. Poza tym, jesteśmy Polakami i ważne dla nas jest jak dziala polska placówka dyplomatyczna.

  Zadręczona myślami zadzwoniłam nastȩpnego dnia do konsulatu. Rozmawiałam z kimś od spraw wniosku o potwierdzenie obywatelstwa. Piszę ”z kimś”, gdyż pomimo faktu, że przedstawiłam się, osoba po drugiej stronie nie podała mi, ani imienia, ani tytułu, ani kompetencji.  W skrócie opowiedziałam całą historiȩ i usłyszałam przeprosiny z wyjaśnieniem, że osoba na bramce musiała być zmęczoną i stąd te nieprofesjonalne  potraktowanie nas. Następnie przeszliśmy do głównego tematu, wniosku o potwierdzenie obywatelstwa. Przedstawiłam moją pozycje w tej sprawie podkreślając, że ktoś kto urodził się w Polsce, z polskich rodziców i miał obywatelstwo polskie jest obywatelem polskim, chyba że sam zrzeknie się prawa do niego. Podałam przykład traktowania urodzonych w USA i innych cywilizowanych krajach. Każde dziecko urodzone w USA (z wyjątkiem dzieci zagranicznych dyplomatów) automatycznie uważane jest za obywatela, czego dowodem jest metryka urodzenia. Otrzymałam odpowiedź, że historia Polski jest skomplikowana i to obywatel, wg ustawy z 2 kwietnia 2009 roku o obywatelstwie polskim (Dz.U. z 2012r. poz. 161), musi udowadniać swoje obywatelstwo utrzymując ważność paszportu lub dowodu osobistego, albo poprzez wniosek do wojewody, któremu podlegał zgodnie z ostatnim meldunkiem w Polsce. Ta ustawa obejmuje również tych, którzy chcą dochodzić prawa do nabycia polskiego obywatelstwa na podstawie obywatelstwa rodziców, dziadków i pradziadków. To wydaje mi się zrozumiałe ale zupełnie nie mogę pogodzić się z faktem, że to mąż musi udowadniać obywatelstwo, mając odpis aktu urodzenia i małżeństwa zawartego w Polsce, jak również nieaktualny paszport. Nie wierzę w to, że polski urząd nie ma listy tych, którzy kiedyś zrzekli się obywatelstwa. Przecież nawet przy zmianie władzy i rządów istnieje jakaś kontynuacja. Od 1983 roku nie mieliśmy wojny która zniszczyłaby doszczętnie Polskę a dokumenty uległy kompletnej zagładzie. W moim przekonaniu, to jest to jeszcze jedna forma, albo szykanowania Polaków,  którzy nie przestrzegają biurokratycznych, nieludzkich zarządzeń, albo robienia za wszelką cenȩ pieniędzy na nich (czyli nas).

   Wniosek, o którym piszę, jest dostępny na stronie konsulatu czy wojewody np. Mazowieckiego. Radzę zapoznać się z nim. Zawiera 10 stron pełnych pytań o szczegółowe życiorysy osoby która udowadnia obywatelstwo, jej rodziców, dziadków i pradziadków. Trzeba znać historię rodziny, gdyż pytania dotyczą dat i miejsc urodzenia, zawarcia związków małżeńskich, zamieszkania,służby wojskowej, życiorysy wyżej wymienionych osób i wiele innych. Mają bardzo personalny charakter, wręcz są irytujące. Przy składaniu wniosku, wymagane jest dołączenie dokumentów, które nie są zwracane, jak aktu urodzenia i kopi aktualnego paszportu np. amerykańskiego. Zastanawialiśmy się z mężem, po co wojewodzie informacje o pradziadku skoro, ostatnim polskim dokumentem na jaki powołujemy się jest paszport wydany w 1983 roku, a pradziadek urodził się w 1841 roku. Znając historię Polski można stwierdzić, że każdy z nas ma przodków z tzw. Galicji, Królestwa Polskiego czy Prus. A są też tacy, co urodzili się na Litwie, Ukrainie czy Syberii. Byli Polakami, czuli się Polakami i umarli w przekonaniu że są Polakami. A jak traktuje ich Rząd Polski? Czy też ich obywatelstwo byłoby problematyczne? Ten wniosek jest upokarzającym dokumentem zmuszającym wypełniającego do bezwzględnego utrzymywania ważności polskich dokumentów, które mogą nigdy nikomu, kto mieszka na stałe poza granicami Polski, być potrzebne. Poza tym trzeba wskazać kogoś w Polsce, kto będzie reprezentował lub odbierał korespondencje w tej sprawie. Jeżeli korzysta się z pomocy konsula, to kosztuje to $96.00 w gotówce. W Polsce koszty są mniejsze, 58 złoty za wniosek i 17 złoty za wskazanego pośrednika.   

   Zdaje sobie sprawę, że część czytelników nie zrozumie mojego oburzenia. Wiele lat mieszkam w Stanach Zjednoczonych i może odwykłam od traktowania mnie jako ”problemu” przez urząd, który nie powinien mi utrudniać życia, a wręcz reagować pozytywnie i życzliwie, gdy zgłaszam się z prośbą o pomoc. Wydawało mi się, że minęło już trochę czasu i nowa generacja wychowana po upadku komuny reprezentuje Polskę za granicą na poziomie godnym cywilizowanego kraju. Mogę mieć tylko nadzieję, że to co spotkało nas w konsulacie, było wyjątkiem od reguły i tylko nam się przytrafiło.

   Absolutnie jednak nie mogę pogodzić się z wyżej wymieniona ustawą z 2 kwietnia 2009 roku o obywatelstwie polskim (Dz.U. z 2012r. poz. 161). Kto i jakim prawem odebrał nam obywatelstwo polskie! Tak to wygląda! Dlaczego my mamy udowadniać coś,co przysługuje nam z racji urodzenia? Ja nigdy nie brałam pod uwagę nawet myśli o zrzeczeniu się obywatelstwa. Jak widać, zdecydowano za mnie, mojego męża i wielu innych mieszkających na obczyźnie. Stało się to już w wolnej Polsce. Jak wytłumaczyć to tym, co po II wojnie światowej nie chcieli mieszkać w PRL-u, czekali wyzwolenia Polski od komuny, nigdy nie przyjęli obywatelstwa amerykańskiego i umarli  przekonani, że są obywatelami polskimi. Ta ustawa obraża nas wszystkich i bezcześci pamięć zmarłych. Zakładając, że przy ustalaniu tego prawa nie pomyślano o takich przypadkach jak nasz, to czas najwyższy jest wprowadzić poprawki i uszanować uczucia i losy ludzi których obejmuje. Rok 2012 to nie okres komuny, to okres rządów PO, po której teraz sprawuje władzę PIS.  Może to jest dobra chwila do naprawienia błędów i poprawienia  tejże  ustawy. Ciekawa jestem, czy są jeszcze inne przepisy o których nie wiem, a podobnie jak ta ustawa, traktują Polonię jako gorszy sort Polaków.

    Na zakończenie chciałabym dodać, że Polonia to ogromna grupa ludzi o wielkiej sile i możliwościach. Należy o tym pamiętać i przypominać  rodakom w kraju jak i przedstawicielom władz w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli będziemy traktowani tak jak do tej pory, to może powinniśmy zmienić swej stosunek to tych, co nas poniżają. Powinniśmy  zacząć działać zgodnie ze starym przysłowiem, “jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.

Jolanta Hałaczkiewicz

Rochester, MI

12 Komentarze

  1. Niestety partia PO chciała utrudnić polskim obywatelom dostanie paszportu ponieważ wiedzieli ze Polonia zagraniczna większości popiera partie prawicowa PIS co by utrudniło takiemu obywatelowi głosowanie. Wiec teraz pora żeby PIS zmieniła przepisy i ułatwiła cała procedurę

    • Jadwiga, przestań być partyjna!!. Polska to cały KRAJ , TO CAŁY NARÓD, TO MY !!!
      JADWIGA,nie wiem , gdzie mieszkasz,ale przestań MIESZAĆ w głowach “polonijnych “Polaków!. A jeśli chcesz zając stanowisko w sprawie, doucz się, kto jest kompetentny w sprawie kontaktów amerykańsko- polskich .Bo najmniej ma tu do powiedzenia i najmniej jest tym zainteresowany PiS

    • ,za PO nie było żadnych utrudnień i niedogodności ,wybraliście bandę PiSowskich niedouków to teraz macie.

  2. nie tylko wam sie to przydazylo my mieszkamy ponad 33 lata zagranica i rok temu musielismy przejsc ta GEHENNE I STRACIC PO 210 EURO i dostac PASZPORT POLSKI NA 10 LAT ciekawe co wymysla po ty czasie.
    POZDRAWIAM i zycze Cierpliwosci 3 miesiace

  3. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej Art.34
    1. Obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Inne przypadki nabycia obywatelstwa polskiego określa ustawa.

    2. Obywatel polski ne może utracić obywatelstwa polskiego, chyba że sam się go zrzeknie.

    opisana procedura jest moim zdaniem niezgodna z konstytucją i szykaną lub wynikiem fałszywej interpretacji przepisów. W moim już nieważnym paszporcie jest wydruk: OBYWATEL POLSKI. Obywatele polscy którzy nie widnieją w rejestrze osób, które zrzekły się obywatelstwa polskiego, są tym samym logicznie dalej polskimi obywatelami. Rejestry prowadzą (patrz ustawa) minister i wojewodowie a więc dostępne są innym urzędom państwowym. Słyszałam o wielu takich przypadkach jak wasz i uważam, że powinno się skończyć prawnie (pomoc prawnika lub ew. sądu) z takim haniebnym traktowaniem obywateli.

  4. paszport na 10 lat to chyba normalne? a na ile lat sa paszporty amerykańskie? ludzie, opanujcie się z tą nienawiscią do wszystkiego, czy 210 dolarów to tak dużo? może i przepisy są idiotyczne ale są i zamiast awanturować się warto sprawę załatwić, po co robic wykłady w konsulacie, w Stanach jest prawo ziemi, w Europie prawo krwi itd. a czy co sami ludzie robią wykłady Amerykanom?? osobiście nienawidzę tych polskich awantur wszędzie, wszędzie

  5. Mam taki sam problem. Gorzej… kiedy bedac w Warszawie chcialam zlozyc osobiscie wniosek o skrocony odpis aktu urodzenia, ktory jest niezbedny do przedstawienia przy wyzej opisanej procedurze, dowiedzialam sie ze jest to niemozliwe bo zmienilam nazwisko za granica. Ale z wyrobieniem dokumentow polskich w konsulacie na to zmienione nazwisko nie bylo problemu. I ostatni paszport polski ktory stracil waznosc w 2005 roku mam ze zmienionym juz nazwiskiem. Wiec to wszystko po prostu mnie przerasta, bo niby jestem a mnie nie ma.

  6. Teraz będą paszporty katolickie wymyślone przez takiego durnia Szczerskiego z kancelarii Dupy. Nawet jak będziesz Chińczykiem czy z San Escobar to gwarantują Ci obywatelstwo.

  7. Nie mozna zrzec sie obywatelstwa; mozna wyrazic taka chec i nalezy wyslac w tej sprawie pismo, do prezydenta RP. To czy on sie do tego przychyli czy nie, to inna sprawa.

    BTW – GDYBY taki obywatel byl dluzny polskiemu fiskusowi chocby 10 zlotych,nie byloby takich cyrkow 🙂

  8. Zrozumcie, że nieważne czy masz ważny paszport, czy też nie nieważny na wjazd/wyjazd (bo minęło 10 lat!) jesteś obywatelem Polski. To samowola i bezprawie urzędników ! W Polskim prawie nie istnieje pojęcie banicja czyli pozbawienie polskiego obywatelstwa. Bezprawne działanie władz Polski najlepiej zgłosić nie do Polskich urzędów (ręka rękę myje) tylko do amerykańskich, np. Praw Człowieka.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: