Legenda o krakowskim Banasiu w formie listu do niego

0
37


I znowu się Pana czepiają. Tym razem „Rzeczpospolita” donosi, że weteran, który podarował Panu kamienicę był biedny jak mysz kościelna i że podarował ją zaraz po tym, jak ją otrzymał od miasta królewsko-cesarskiego Krakowa. A co to za problem? Otrzymał majątek i nie chciał się przyzwyczajać, bo całe życie w biedzie żył. Pan go tylko uwolnił od tego brzemienia, bo inaczej niechybnie rozpiłyby się i sczezł.

Dał mu Pan ogromne pieniądze za jego skromny gest – 500 złotych za taką kamienicę miesięcznie to mało nie jest, jakby nasz weteran pożył do roku 2289, to nawet byłby Pan stratny. A przecież winą Pana nie jest, że Stwórca powołał Pańskiego dobroczyńcę kilka miesięcy po tym jak podpisał akt notarialny i Pana obdarował. I nie jest Pana winą, że miasto Kraków tak chętnie mu majątek przyznało. To że był biedny i niezaradny pewnie urzędników wzruszyło, co jest normą w biurokracji, że najlepsze sukcesy w załatwianiu zwrotu majątku mają biedacy, którzy wzruszają serca ludzi władzy. Tak w Krakowie było, jest i będzie. Te wszystkie ataki panie Prezesie to zadrość jest. Stado zawistników nie może przeżyć, że stary weteran na Pana skierował swoje oblicze. Musi Pan tylko wyjaśnić ludziom jak to było.

Szedł Pan sobie po Rynku i karmił gołębie z urzędniczej pensji. A wtem drogę Panu zastąpił wiarus, zarzucił Panu na głowę woalkę i zawołał „Mój ci”. Zbiegli się ludziska, bo zawsze narzucenie woalki w Krakowie z jakąś szczególną łaską się kojarzy. Gdy wyplątał Pan się z narzuconej tkaniny ujrzał dostojne i radosne oblicze weterana. I ten rzekł: urzekłeś mnie Banasiu, że gołębie ze skromnej pensji karmisz w naszym pięknym grodzie.

Pójdźmy co rychlej do rejenta, a kamienicę otrzymasz. Ludzie wokół bili brawo, kobiety mdlały, Lajkonik nawet przed Panem się pokłonił i wszyscy mówili o powrocie starej tradycji do Krakowa, gdzie „Mój ci” zmieniało życie ludzkie (tak jak to Sienkiewicz o Zbyszku z Bogdańca opisał).
I tak zostałeś Pan milionerem. To prosta i uczciwa ścieżka, a kto w nią nie uwierzy to pewnie nie wierzy w dobroć ludzi. Takim niedowiarkom to powinien Pan zafundować spotkanie z Pana kolegą, aby mogli wybrać którą kończynę ten piłą im urżnie. Szybko zamknęłoby się towarzystwo niegodne.

Roman Giertych

Materiał oryginalnie ukazał się na oficjalnym profilu Romana Giertycha na facebooku.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: