Kryzys w Ameryce Środkowej

0
93

Dla nikogo przytomnego nie ulega  wątpliwości, iż rozgrywający się na naszych oczach kryzys na południowej granicy USA jest, także naszym kryzysem. Poraża mnie bezczynność decydentów wobec starego problemu.  Stwierdzenie, iż to „nasz kryzys” nie jest moje, to konkluzja słynnego raportu Henry Kissingera z roku 1984, dotyczącego sytuacji w Ameryce Środkowej. Do podobnych w sumie konkluzji doszli autorzy tak zwanego raportu „Santa Fe”, który ukształtował politykę USA wobec Ameryki Środkowej, w czasie prezydentury. Ronalda Reagana. Ameryka od wielu dziesięcioleci usiłuje, bezskutecznie opanować sytuację w regionie. Niestety bez wielkich sukcesów.  Czy w ogóle tę sytuację można rozwiązać? Moim zdaniem tak. Skoro Amerykanie potrafili pomóc Japonii, czy Niemcom, budując tam wzorcowe demokracje, nie wierzę, aby nie było to możliwe w Hondurasie, czy Nikaragui. Potrafił w Japonii generał McArthur, pewnie mogą i inni.

Jedno zastrzeżenie trzeba poczynić na wstępie. W latach osiemdziesiątych XX wieku, Ameryka Środkowa i Południowa, były fragmentem wielkiego geopolitycznego starcia Wolnego Świata ze Związkiem Sowieckim. Jak głęboko sięgała ta konfrontacja przekonałem się, gdy trzymałem w ręku M-16, karabin utracony przez amerykańskiego żołnierza w Wietnamie. Potwierdzały to numery seryjne broni. Karabin wpadł w ręce amerykańskie w Salwadorze, gdzie był używany przez lewicowych partyzantów. Pomyślałem sobie, o długiej drodze odbytej przez karabin, przez wietnamską dżunglę, potem Moskwę, aby w końcu znaleźć się w rękach salwadorskiego partyzanta, naiwnie wierzącego, że walczy o lepszy świat.

Autorzy raportu Santa Fe, kładli ogromny nacisk na trwającą rywalizację z Sowietami. Przez pryzmat tej rywalizacji opisywali sytuację. W raporcie stwierdzano: „Ameryka Łacińska, tradycyjny sojusznik stanów Zjednoczonych, jest penetrowana przez siły sowieckie. Tak było. Basen Karaibów jest usiany sowieckimi surogatami i okrążony przez państwa socjalistyczne. – czytaliśmy(…) USA ponoszą konsekwencję dwóch dekad zaniechania, krótkowzroczności i oszukiwania się. (…) Panama kontrolowana jest przez lewicowy reżim wojskowy (…) Salwador i inne państwa środkowoamerykańskie zagrożone są przez rewolucyjną partyzantkę, jawnie wspieraną przez Moskwę (…)” Autorzy raportu postulowali bardzo aktywną politykę wobec regionu.

Raport zalecał ożywienie handlowego traktatu z Rio, inspirowanie porozumień dotyczących bezpieczeństwa w Ameryce Łacińskiej, zwiększenie pomocy finansowej i szkoleniowej dla latynoamerykańskich sił zbrojnych. Postulował również aktywne przeciwdziałanie „wywrotowym ruchom wewnętrznym”. Ronald Reagan kierował się w swojej polityce zaleceniami raportu. Już w lutym 1982 roku przedstawił plan rozwoju ekonomicznego Ameryki Środkowej i Karaibów tzw. Inicjatywę Basenu Karaibskiego (CBI). „Pomyślność i bezpieczeństwo naszych sąsiadów w tym regionie są naszym bezpieczeństwem” – podsumowywał projekt. CBI opierała się na trzech filarach: handlu, inwestycjach oraz pomocy finansowej. USA zniosły jednostronnie taryfy celne na produkty karaibskie, z wyłączeniem jednak kluczowych dla tego regionu dwóch produktów – tekstyliów i cukru, co czyniło w praktyce ten akt niestety mało znaczącym.

Otrzymanie pomocy finansowej, niestety zbyt mało rygorystycznie uzależniano od spełnienia politycznych i ekonomicznych kryteriów. Szkoda, że zniesienia ceł, nie połączono z wprowadzeniem reform. Wiadomo było, że największe kwoty pieniężne popłyną do krajów zwalczających lewicową partyzantkę. Z 234 mln dolarów przeznaczonych na Amerykę Środkową, aż 128 mln otrzymał Salwador.

Tak to prawda, iż przymykano oko na zbrodnie dokonywane przez prawicowych, proamerykańskich rzeźników. Ni bz racji uważano, że jeżeli kraje te opanowane zostaną przez komunizm sytuacja, w dziedzinie praw człowieka będzie jeszcze gorsza. W Ameryce obawiano się, iż Ameryka Środkowa opanowana zostanie przez Sowiety. Realną konsekwencją takiej sytuacji, byłaby komunistyczna rewolucja w Meksyku. To był czarny sen  Ameryki.

Niestety, za pomocą płynącą z USA, w krajach regionu, nie poszły odpowiednie reformy, reform tych, niestety nie wymuszono. Nie znaczy to, że robiono coś źle! Nie o to chodzi! Warto jednak teraz  wrócić do konkluzji raportu Santa Fe i ogłoszonego w 1984 roku raportu Kissingera i być może zmusić kraje regionu do demokratycznych reform.  Pieniądze mają ogromną siłę przekonywania. Bez opanowania sytuacji w krajach region,u nie zatrzymamy migracji, nie rozwiążemy sytuacji na południowej granicy. Trzeba skończyć to, próbowano zacząć w czasie prezydentury Reagana. Czy jest inna droga?  Dziwię się, iż w obecnej sytuacji, w Kongresie nie toczy się poważna debata na ten temat, nie padają propozycje zmierzające do rozwiązania sytuacji. Sytuacji nie  uzdrowią żadne mury, ani zamykanie granicy.  Trzeba wrócić do tego, co w przeszłości już robiono.

Jest jeszcze jeden faktor, o którym nie można zapominać Sponsorowani przez Moskwę partyzanci szybko spostrzegli, że handel narkotykami, ich produkcja jest znakomitym interesem.  Finansować może rewolucję i wygodne życie, co jednak okazywało się znacznie ważniejsze.  Kiedy upadał komunizm spostrzegli to też, dobrze wyszkoleni agenci KGB i innych służb w demoludach. Kartele narkotykowe zyskały dobrze wykwalifikowaną kadrę.

Foto: uTube

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: