Genetyka jest po to, żeby było jak najmniej wad

0
97
Ratowanie życia

Obecne awantury wokół aborcji i rzekomej eugeniki świadczą o żadnej wiedzy tych, którzy łatwo wykrzykują hasła typu ZA ŻYCIEM i zarzucają innym wręcz holokausty (w domyśle inni są przeciw życiu). Ma to wszelkie cechy infantylizmu angażującego religie w rzeczy, o których nigdy w ich początkach mowy nie było. Wręcz można powiedzieć, że to wiedza jest powodem tych starć. Po prostu są ludzie, którzy wydłubują z niej rodzynki tworząc na ich bazie pseudosystemy. Ma z tego wynikać, że ci ludzi posiedli wiedzę specjalną, która jest większa niż tych, co np. prowadzą badania nad życiem, w tym genetyką. Jest to charakterystyczne dla dyletantów, którym brak samokrytycyzmu. Są to zjawiska eksploatacyjne, występujące w każdej dziedzinie, więc warto je opisać jako casusy.

Trzeba się zastanowić po co są geny i co wynika z mechanizmów ich działania. A życie to przecież masowe zjawisko odtwarzania gatunków, które jednocześnie ulegają modyfikacjom adekwatnym do środowiska eksploatacji. Bez tego przecież życie by nie miało sensu. W ogóle by nie powstało. Programy genetyczne są latami niezawodne prawie.

Niewątpliwie dla ludzi nie mających tej wiedzy co dzisiaj – ich stałe automatyczne działanie musiało być cudowne, a powstające czasem błędy, zwłaszcza duże, były rozumiane jako swego rodzaju kara. Na bazie obserwacji zjawisk meteorologicznych oraz genetycznych powstawały religie. Ludzie jednak zaczęli rozumieć zależności genetyczne, nie wiedząc o genach nic. Z tego wynikały zarówno manipulacje związane z potomstwem oraz coraz doskonalsze uprawy. Zwierzęta zaś były poddane doborowi naturalnemu nie myśląc o tym. Wiedzą po prostu kto z kim i dlaczego, bo mechanizmy sterownicze stosują bezpośrednio.

Paradoksalnie nieraz proste ludy rozumiały, że chów wsobny człowieka jest niedobry, a zdawałoby się wyższe sfery wmawiały sobie, że zachowuje on lepszą krew. Prowadziło to wprost do powstawania wad genetycznych tak w rodzinach faraonów, jak i królów, czy książąt i szlachty bardziej współczesnych. Ludy różne jednak starały się poprawiać swoją pulę genetyczną nie tylko za pomocą kontaktów naturalnych, ale też celowych. Np. „udostępniano” zonę gościowi!

Przy tak masowej automatycznej produkcji nowych osobników (reprodukcji) i to bez służby jakości muszą powstawać błędy różnej klasy. Różne są reakcje na to zjawisko, różnie motywowane. Obserwacja życia zwierząt i roślin pozwala zauważyć najważniejsze zasady. Generalnie wiadomo, że błędy powinny być eliminowane, bo oznaczają obniżenie jakości gatunku jako takiego. Oczywiście są pewne tolerancje normalności, jednak eliminowanie błędów jest niezbędne, by nie powielały się one masowo. Jedyną służbą jakości są właśnie geny wygaszające się na różne sposoby w razie „stwierdzenia” niewłaściwości. Eliminują one błędy w ramach określonej tolerancji normalności.

Bywa także ostro: zwierzęta nie mogą zajmować się nie dość sprawnymi osobnikami. Np. bociany wyrzucają z gniazd słabsze osobniki (eugenika!), żeby silniejsze miały więcej do rozwoju. Lwy znowu potrafią zamordować nie swoje potomstwo, żeby przekazać swoje geny. I to w warunkach, gdy lwice są jedynym chyba gatunkiem opiekującym się także nie swoimi małymi.

Hasło ochrony życia jest dość nowe i dotyczy podtrzymywania życia już istniejącego. W przyrodzie ogólnie chodzi o podtrzymywanie gatunków. Dzieje się to najczęściej przy pomocy okrucieństwa wobec innych gatunków, pożeranych żywcem. W tym celu są rozrywane lub połykane w całości. To cywilizacje ludzkie wykształciły w końcu potrzebę ochrony życia poszczególnych osobników, choć oczywiście zwierzęta też przejawiają takie tendencje wobec własnego lub niekonkurencyjnych gatunków.

Znane jest zdjęcie bezdomnego psa ratującego noworodka znalezionego na śmietniku. Wiedział, że sam nic nie może zrobić i że trzeba donieść delikatnie dziecko do siedziby ludzkiej, gdzie będą wiedzieli co zrobić.

Tymczasem prożyciowcy awanturują się w sprawie podtrzymywania każdego życia, bo coś się rusza. Lekceważą już żyjących w tym kobiety traktowane jak inkubatory, których w ogóle nie trzeba pytać o nic. Jest to działanie na szkodę gatunku człowiek! Trzeba dostarczyć służbie zdrowia i państwu materiału do pracy (wiemy, że z tym bywa różnie). Odkryciem, m. in. kościelnym jest to, że życie zaczyna się od poczęcia! To wcześniej nie wiedzieli? Przecież każdy owoc zaczyna się od zapylenia kwiatuszka … Można o tym posłuchać w szkole.

Religia przez wieki wmawiała ludziom, że są czymś lepszym od zwierząt i że cała dobroć pochodzi od niego. No nie pochodzi, jak widać choćby na tym zdjęciu psa niosącego niemowlaka, którego porzucił człowiek! To w zwierzętach zaczyna się etyka. Nie przeszkadzało to religiom uzasadniać mordy na innowiercach. Także bardzo sadystyczne!

Tak więc zwalczać aborcje trzeba, ale nie metodami okrutnymi dla już żyjących, za pomocą promowania absurdalnych teorii ignorujących rzeczywisty charakter stosunków damsko-męskich. Nazywanie tego „za życiem” czy „pro life” jest istotnym nadużyciem, gdzie próbuje się narzucić swoje wymysły jako ratowanie przez Holocaustem. To ma być dobroć, obrażanie innych, także naukowców przez dyletantów? Ja wiem, że do każdej głupoty można dorobić nadmuchaną teorię. Wszystkie moje ekspertyzy, jeśli nie są umocowane w sądzie są zbywane przez różnych dyletantów, którzy nie podejmują nawet dyskusji.

Tak więc życie to zjawisko masowe i masowe są poczęcia. Jeśli chcemy zmniejszać ilość aborcji nie powinniśmy zwalczać działań mających zapobiegać niewłaściwym zjawiskom. Nie wolno podejmować działań sprzecznych. Nie jest tak, że dowolny dyletant może dowolnie naginać własną niewiedzę i narzucać ją innym za pomocą szantażu emocjonalnego. Przy okazji wyzywając ich od morderców i obwożąc obsceniczne obrazy na samochodach, nie patrząc na to, że robią tym krzywdę dzieciom i dorosłym.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

eksploatyka.wordpress.com

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: