Gdzie się podziały nasze awantury smoleńskie?

1
350
Gdzie się podziały nasze awantury smoleńskie?

Od razu muszę podkreślić, że jako ekspert nie zamierzam się zajmować polityką, natomiast zawsze będę oceniał chcących rządzić (być kierownikami i eksploatacji) pod względem ich kompetencji eksploatacyjnych – bez względu na to, czy wiedzą co to jest czy nie. Ludzie twierdzący, że umieją sprawować władzę, czyli być kierownikami eksploatacji jakiegoś fragmentu Polski muszą być właśnie tak rozliczani przez wyborców, jeśli ci chcą mieć dobrą klasę rządzącą, a nie tylko wybrać kogokolwiek i narzekać. Jest autentycznym dramatem (eksploatacyjnym), że kierownikami różnych szczebli chcą być osoby często mające o tym zaledwie dyletanckie pojęcie. Eksploatacja musi trwać (show must go on) i zawsze jakoś trwa, natomiast złe wybory prowadzą wprost do trwania największych absurdów. Nie jest to show darmowe: to podatnicy płacą! Takim niedarmowym show są działania wokół katastrofy smoleńskiej – w bezprzykładny sposób zmieniające tę hekatombę w okrutne widowisko pod symbolami religijnymi! Wielu religijnych znajomych jest tym oburzonych podobnie jak ja…
Przez kilka lat po katastrofie smoleńskiej Jarosław Kaczyński – z pomocą swoich klakierów i wykorzystując partię polityczną – był uprzejmy atakować naród polski skandalicznymi ekspertyzami polskoamerykańskimi na temat katastrofy. Wiem oczywiście, że dla bliźniaka śmierć rodzeństwa jest traumą, ale przecież spodziewać się należało, że ktoś dorosły oraz nazywany mężem stanu powściągnie swoje żale i nie będzie otaczał pamięci Brata obrzydliwą otoczką kłamstwa. Także nie pozwoli używać organizacji politycznej do wykonywania takich zleceń, tym bardziej, że przecież tak podobno dba o prawidłowość funkcjonowania państwa polskiego. Zarzucanie kłamstwa wszystkim, którzy się z tym nie zgadzają i obrażanie ich obcesowym słowem było mało stosowne. Otoczka religijna – zarówno frazeologia jak i ataki przy pomocy mediów – ma dodać sprawie ważności! Faktycznie podważa zasady miłości bliźniego i umiłowania prawdy… Zdumiewające jest ogrom przyzwolenia na to nawet osób z tytułami profesorskimi, którym nie przeszkadza otoczenie agresywnego tłumu. Można powiedzieć, że jest on potrzebny gównie do wyniesienia do władzy i do trwania przy niej przez ileś kadencji.
Mnie na szczęście bezpośrednio obrażali i próbowali zastraszać, trzeciorzędni wolontariusze tego układu, ale oczywiście popierałem – jako ekspert eksploatacji i inżynier mechanik – tych, co byli bezpośrednio atakowani. Mogę więc brać te agresywne teksty do siebie bezpośrednio. A ja bardzo nie lubię takich zagrywek. W kilku tekstach tutaj wykazałem bardzo dokładnie dlaczego wiadomo, że żadnego zamachu na samolot prezydencki nie było, a także to, że na wiele sposobów potwierdzono to szczegółowo.
Dochodzenia robione w cieniu jakiejkolwiek ideologii są mieszaniną prawdy i nieprawdy czyli propagandą, która przez uczciwych ludzi w warunkach powszechności informacji, powinna być rozpoznawana i odrzucana. Jarosław Kaczyński spowodował osobiście to, że jego ludzie uważali za rzecz normalną taką mieszankę, przyczyniającą się do zdziczenia obyczajów. Do ośmieszania zarówno śp. Brata jak i religii tyle mówiącej o miłości. Komunizm był także trudny do zwalczenia dzięki temu, że był mieszaniną elementów prawie rozczulających i zbrodniczych, co eliminowało siły obronne społeczeństw – przy braku mechanizmów kontrolnych. Goebbelsowski szmatławiec też rozczulał się cynicznie nad losem „naszej” biednej Warszawy po Powstaniu. To cywilizowani Niemcy, którzy dokonali dopiero mordów na Woli spieszyli tam z pomocą wypędzonym warszawiakom.
Teraz miałem okazję przeczytać wiosenny wywiad z Kaczyńskim – opublikowanym wiosną w piśmie Viva. Okazało się, że manipuluje on opinią publiczną w ten sposób, że udaje, że żadnych awantur smoleńskich nie wywoływał i żadnych fałszywych ekspertów nie powoływał. Jednocześnie pokazuje się jako miły starszy pan, który dla dobra („zbawienia”) Polski ciężko pracuje i chce rządzić osiem lat. Nieważne, czy wynika to z autocenzury autorki czy z autoryzacji usuwającej wszelkie wzmianki o tym: jest to manipulacja czytelnikiem.
Jako zaprzysiężony ekspert mam obowiązek społeczny upowszechniać prawdę – zmuszony jestem zwrócić uwagę na prosty fakt, że kto nie umie właściwie dobierać ekspertów i oceniać wartości dochodzeń, ten z założenia nie nadaje się do kierowania jakimkolwiek systemem eksploatacji, a państwowym w szczególności. Musi on popełniać wtedy zasadnicze błędy i usiłować wpływać na niewygodne dla siebie wyniki dochodzeń. Gdyby ktoś pytał dlaczego nie wymieniłem tu jeszcze osiągnięć Antoniego M. i jego „ekspertów” od razu wyjaśniam, że ich osiągnięcia (podobnie jak te prasy rzekomo niezależnej zainstalowanej w sąsiednim domku) są osiągnięciami Jarosława K., o wartości jak wyżej – i nie ma się co rozdrabniać.
Jarosław Kaczyński nie jest ubezwłasnowolniony i to on odpowiada m. i n. za kpiny z ludzi w postaci drugiego obiegu, bo podobno jest takowy potrzebny w naszym państwie demokratycznym tak jak w totalitarnym. Pokazuje tym samym znów, że nie ma kwalifikacji do rządzenia nie odróżniając najszczęśliwszego okresu w historii Polski od totalitaryzmu, gdy rzeczywiście rozpowszechnianie informacji musiało się odbywać za pomocą drugiego obiegu, bo przecież nie można było inaczej rozpowszechniać wielu wiadomości. Kiepsko jest u niego – prawnika – ze znajomością prawa, co grozi jego psuciem na jeszcze większą skalę.
Podkreślam jeszcze raz, że jedną z najważniejszych kierowniczych kompetencji eksploatacyjnych jest umiejętność posługiwania się ekspertami i wynikami ich działań, a więc i raportami z dochodzeń coraz audytów. Przecież i w tej dziedzinie są źli i dobrzy. Po prostu ekspert polega na tym przede wszystkim, że jest samokrytyczny oraz wie jakie są granice jego kompetencji, a nie na tym, że otrzymuje kwiaty od jakichś polityków, którzy chcą wprowadzić w błąd ludność wielkiego kraju i ma jakieś tytuły naukowe. Jak się sugeruje działania biniendowców trwają nadal i ma temat wybuchnąć zaraz po przejęciu władzy przez zbawiającego Polskę i jego kolegów… Czyli planuje Kaczyński wykorzystać władzę do propagowania nieprawdy! Uczciwa władza jest właśnie od pilnowania, żeby udział prawdy w życiu społecznym był jak największy!
Już dziś przecież ludzie Kaczyńskiego, występują jako specjaliści w dziedzinie gospodarki, jakby nie zostało podważone to przez awantury smoleńskie, które popierali. Nie można w jednej dziedzinie agresywnie rozpowszechniać bzdury, a potem być niezwykłym specjalistą i recenzentem innych – w drugiej. We wszystkich dziedzinach mają miejsce te same zjawiska eksploatacyjne, które tak samo muszą być rozumiane, jeśli ktoś ma odpowiednie kompetencje. Nie można jednego dnia się awanturować po pijaku na rynku, a drugiego zakładać krawat i udawać w telewizji specjalistę od zwalczania pijaństwa. Taki chwyt jest możliwy tylko gdy nastąpi zamaskowanie związku między oboma wydarzeniami… Powstaje wtedy pytanie w jakim celu … Okazuje się, że celem jest m. in., aby Jarosław Kaczyński był też postacią historyczną i to miary światowej. Bliźniaczy kult jednostki trwa…. Klakierzy – są!
Zostałem niedawno zaatakowany przez partyzantów, którzy nie mają wiedzy eskploatacyjnej nawet amatorskiej. Ich działalność jest wynikiem pracy Jarosława Kaczyńskiego. Więc się go pytam: jaki prawem napuszcza na mnie prostych ludzi wmawiając im, przy pomocy Antoniego M. i biniendowców, że każda prawdziwa ekspertyza podobna do wyników rosyjskich – jest po prostu nieprawdą. Jakim prawem mi ubliżają ci biedni ludzie, uwikłani w manipulacje towarzysza Prezesa. Jakim prawem? Przecież po takich awanturach społeczeństwo jest podzielone nie tylko wg poglądów, a także wg sympatii do totalnej głupoty!
Zjawiska tego typu oznaczają wyznaczanie na stanowiska kierownicze w państwie ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym jakie powinni mieć kompetencje za to wymądrzających się na każdy temat. Jest to jedno z największych zagrożeń systemowych, gdyż prowadzi do mianowania coraz gorszych ludzi na stanowiska zależne. Nie będą oni się posługiwać wiedzą o eksploatacji. Nawet domyślną, a co dopiero mówić o świadomej. Twierdzenia Kaczyńskiego, że on zniszczy układy świadczą o niezrozumieniu jak się do tego zabrać nawet. Rozumienie tego tematu przychodzi wraz z głębokim doświadczeniem, którego nie ma ani on, ani nikt ze świty. Nikt nie definiuje tych spraw prawidłowo.
Jeśli Kaczyński prezentuje się jako poważny człowiek i to lepiej wiedzący – powinien się rozliczyć z tego co mówi. Eksploatacja profesjonalna powinna być jak najdalsza od polityki. Eksploatacja systemu politycznego nie oznacza możliwości dowolnego postępowania. Dramatem jest, że sfera polityczna jest podatna na naginanie zasad polityków pod różnymi pretekstami…
Po co ja to piszę? Ano po to, żeby naród wiedział, że jest bezczelnie manipulowany. Nawołujący do nienawiści i posługujący się pseudowiedzą – twierdzą, że to inni zamierzają sfałszować wybory, ten co u władzy się czegoś boi, choć jest cyniczny (a przecież taki się nie boi)… Robi się wrażenie, wszelka krytyka Kaczyńskiego to zaraz walka z prawdą jedyną, publikowaną w Gazecie Polskiej Codziennie, czy niezależnej.pl. Ano tak nie jest… Prawda jest zawsze zjawiskiem ogólnym, a poszczególne środki przekazu mogą się do niej zbliżać mniej lub więcej . Są wtedy bardziej miarodajne lub mniej. Nie jest to specjalnie jednoznaczne z głównym nurtem, bo ten powstaje drogą pisania w sposób budzący zainteresowanie, ale pojęcia te są bliskie. Walka z nim jako zjawiskiem przypomina walkę z wiatrakami: ma się pretensje o to, że samemu pisze się rzeczy nieprzyjmowalne przez ludność.
Moje ekspertyzy na temat katastrofy smoleńskiej można sobie przeczytać na blogu eksploatyka.pl oraz w artykułach w Progress for Poland. Należy je rozpowszechniać, aby nie dopuścić do kłamstw rozpowszechnianych bez żenady przez środowisko Kaczyńskiego. Podkreślam, że jako ekspert jestem jak najdalszy od naginania ekspertyz i wchodzenia we wszelkie układy z tymi co dają kwiaty i inne podziękowania. Zgodność innych dochodzeń z dochodzeniem rosyjskim nie jest żadnym zarzutem, a jedynie potwierdza, że Rosjanie mieli rację w wielu elementach. Ja stosowałem metody całkowicie inne zarówno niż oni jak i komisja polska. Jest to najwyższy rodzaj zgodności i wmawianie ludziom, że rosyjskie tezy mają być niedobre z założenia jest prostu przejawem głupoty. Jeśli takie poglądy są propagowane przez kogoś kto chce rządzić Polską, rzekomo ją naprawiać, to czas najwyższy na alarm. Przecież rządzić chcą ludzie nie mający pojęcia o podstawowych zasadach dochodzeń i dowolnie manipulujących sprawami!
Gdzie są awantury smoleńskie? Ano w czasie przyczajenia są one niewygodne. Odżyć mogą po zdobyciu władzy, która bez żenady chce zdobyć Kaczyński. Jego ludzie próbują robić wrażenie, że mówienie prawdy, niezgodnej w jego tezami to jest wysługiwanie się Rosji i Tuskowi. Z radością należy stwierdzić, że struktury państwa w tej sprawie zadziałały dobrze. Także dzięki temu, że tak upublicznionej sprawy nie da się sfałszować. Nawet jeśli są jakieś błędy to nie mają one znaczenia dla ogólnego oglądu sprawy. Swego czasu działałem na rzecz poprawy jakości dochodzeń powypadkowych, z czym bywało różnie w poprzednim ustroju, gdzie rzeczywiście próbowano zrzucać winę na zabitych operatorów. W szczególności obserwowałem kolegów działających w sprawie katastrofy kolejowej w warszawskim Ursusie, gdzie nie udało się zrzucić odpowiedzialności na maszynistę lokomotywy będącej pod moją opieką. W dochodzeniu smoleńskim rozważono udział wszystkich uczestników procesu eksploatacji. Warto zwrócić uwagę, że atakujących Laska czy Millera w ogóle nie obchodzi to, że np. ja mam wielkie doświadczenie dochodzeniowe. Ich obchodzi to, czy ja je pominąłem!!!
W tle Jarosława Kaczyńskiego zawsze są wielkie słowa czy dekoracje: o religii, sprawiedliwości, prawie… Współpracujące z nim media używają takich słów już w tytułach, sugerując tym samym, że inni kłamią, mają niepolski punkt widzenia i w ogóle trzeba tę hołotę nauczyć jak być prawdziwym Polakiem. Oto tytuły i nazwy: Polski Punkt Widzenia (inni mają niepolski), My Informujemy – Oni Kłamią (dziś – Strefa Wolnego Słowa – czyli trzeba tworzyć taką strefę, bo oni kłamią), Prawo i Sprawiedliwość (bo gdzie indziej jest bezprawnie i niesprawiedliwie z założenia)…
Stałym punktem programu jest manipulowanie pomnikami, w tym dotyczącymi katastrofy smoleńskiej ze śp. Bratem. Kaczyński nie wie, że po prostu nie wypada swojego krewnego ogłaszać bohaterem narodowym zanim zweryfikuje to historia?. Jak nie to to może być pomnik braterstwa broni („czterech śpiących” w Warszawie) i podziemia niepodległościowego (ostatnio przydatny jest Witold Pilecki, ale przedtem mogła być Inka, której tablicę właśnie odsłonięto niedaleko).
Dzięki takim chwytom np. prezeska KPA na stan Illinois Irena Moskalowa w radiu mogła rzec: Wierzę profesorowi Biniendzie, bo to profesor. Pan Lasek profesorem nie jest, więc nawet debatować z nim nie warto. Oczywiście skrzętnie przemilczając niewłaściwych profesorów polskoamerykańskich takich jak Artymowicz, który bardzo dobrze przeanalizował katastrofę smoleńską na jeszcze inny sposób, ale nie koleguje się z odpowiednią siłą polityczną. Dla mnie jest oczywiste, że jest to retorsja za moje wielokrotnie stwierdzenia, że nie należy prowadzić debaty z pseudoekspertami, którzy wchodzą w układy polityczne i nie znają granic swojej kompetencji. Kaczyński na pewno nie wie, że obowiązujące do dziś komunistyczne rozporządzenie każące opłacać biegłych wg wielkości ich tytułów, a nie wiedzy – jest niewłaściwe. Nie będzie chciał jak najszybciej wprowadzić ustawy o biegłych, która to znosi i poddaje ekspertów ocenie fachowej.
Niebywałe! Niebywałe! Że użyję pańskiego ulubionego słowa. To hańba dla uczciwych ludzi bezczelnie tworzyć to przedstawienie dla tych, co ich można omotać. Hańba to też ulubione słowo Kaczyńskiego i kolegów jego… Na pewno więc takimi metodami nie można zbawić Polski. Z wszelkimi niezgodnościami, w tym z katastrofami walczy się codzienną, żmudną pracą eksploatacyjną – wszystko jedno czego dotyczą. Nie dostaje się za to oklasków, bo niefachowcy myślą, że to nic takiego – nie doprowadzić do katastrof. Wszelkie awantury po fakcie oznaczają po prostu niekompetencję.
Łączenie tego prawie bezpośrednio z religią i jeszcze twierdzenie, że się zło dobrem zwycięża jest pokrętne. Religia nie ma nic z dochodzeniem smoleńskim, a upowszechnianie pod jej szyldem bzdur i to jeszcze ufryzowanych na naukowe jest czymś absolutnie strasznym. Używanie hasła „zło dobrem zwyciężaj” jest w tym kontekście absolutnym nadużyciem świadczącym o nierozróżnieniu dobra od zła. Jest to przecież podstawowa rzecz wymagana od rządzących: żeby jak najczęściej dobrze odróżniali dobro od zła.
Co się musiało stać, żebym ja – apolityczny ekspert – zajmował się pojedynczym politykiem? Ano jego nadużycia i niewiedza terotechniczna (z zakresu inżynierii eksploatacji) przekroczyły wszelkie granice, a obecna manipulacja polegająca na wyciszeniu sprawy smoleńskiej tylko po to by się do władzy dorwać jest zagrożeniem dla systemu Państwa. Ludzie tego często nie zauważają, albo wręcz się niektórym podoba, byle było podpisane przez Kaczyńskiego. Ci których ja i podobni przekonaliśmy pokazując im na czym polega hucpa amerykańsko-polska starają się wycofać – pańskim wzorem – rakiem, aby tylko nie powiedzieć głośno, że dostali się w krąg bredni. Czy wszyscy wiedzą co to jest hucpa? Bezczelne oszustwo, arogancja… A to ludzie Kaczyńskiego przecież oskarżają o arogancję i oszustwo wszystkich, co nie z nim…
Sugeruje się, że krytykowanie tego wszystkiego to judzenie i w ogóle niedopuszczalne… Wolno krytykować tylko Tuska, bo tego wymaga demokracja, która ma doprowadzić Kaczyńskiego do władzy . A potem zobaczycie jak was nauczymy co macie myśleć… Uczciwy człowiek, gdy się pomyli wyjaśnia to publiczności, a nie udaje, że nic się nie stało. Tak sobie mogą śpiewać kibice, od których widać pobrał tę wiedzę Kaczyński. Tak robią dzieci.
Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji

Fot: Rafał Wodzicki – Sposób rozprawiania się z niepokornym Artymowiczem przez media Kaczyńskiego. Sugeruje się, że Binienda jest w ogóle jakąś alternatywą.

Gdzie się podziały nasze awantury smoleńskie?
Gdzie się podziały nasze awantury smoleńskie?

1 Komentarz

  1. Dziennikarz w TVN powiedział, że dziennikarze się mało zajęli prawdą o Smoleńsku, a mogliby zapobiec teoriom spiskowym. Jak widać i tu – my zajmowaliśmy się tym od początku. Dziennikarze i w ogóle ludzie nie robili nic by to rozpowszechnić. Efekt więc był mały. Ponosimy ogromne koszta tego.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: