Dyktatura nie potrzebuje wszystkich

1
44


Nie ma na świecie dyktatury, która zgadza się na istnienie wolnych mediów. To oksymoron. Jedno wyklucza drugie. Dyktatura obsesyjnie niszczy niezależną myśl, a wolne media są symbolem tej niezależności. Ich siła polega na tym, że mogą bez obawy krytykować rząd i ostrzegać społeczeństwo przed obłędem władzy.
PIS chce tę wolność zniszczyć.

PISowski reżym zapowiedział pacyfikację wolnych, polskich mediów. Kampania nienawiści i oszczerstw pod adresem publicystów i krytycznych mediów jest w pełnym rozkwicie. Kurwizja rzuca hasła, które mają postawić na baczność suwerena. A to, że Niemcy kontrolują naszą ojczyznę przez udziały w mediach. A to, że Polacy nie są gospodarzami we własnym kraju. A to, że media przedstawiają niepolski punkt widzenia (żydowski, albo niemiecki, ma się rozumieć). A to, że Soros wszystko finansuje. PIS chce wytworzyć atmosferę zagrożenia i spisku, podobną do Smoleńska.

Bo to działa. Lud wierzy w absurd. A potem, gdy elektorat już będzie wystarczająco oburzony i rozkołysany, PIS wykorzysta ten nastrój do przeprowadzenia czystki. Wtedy zwykli ludzie, zmanipulowani i zdezorientowani, też będą domagać się ukrócenia “Michników” i “Lisów”. Wbrew wolności i demokracji. Wbrew rozumowi i godności.

PISowski rząd jest dyktaturą, a dyktatura nie może znieść krytyki.

Dla “dobrej zmiany”, protestujący na ulicach nie są tak groźni, jak fakt, że wolne media mogą o tym napisać i sfilmować. Bo to dyktaturę obnaża. I najważniejsze, że edukuje innych. I ostrzega. Pokazuje prawdziwe oblicze “dobrej zmiany”.

Reżym PISowski zapowiedział, że oprócz “repolonizacji”, jest plan wprowadzenia systemu weryfikującego dziennikarzy. A zatem dyktatura nada sobie sama przywilej kwalifikowania dziennikarzy. Może też artystów? Zelnik będzie kwalifikował Jandę, przykładowo, a Pereira przesłuchiwał Michnika. Bracia Karnowscy wezmą w dwa ognie Lisa. Miernoty będą miały okazję do satysfakcji. Pietrzak będzie ponownie królem estrady, a Sakiewicz (ten od wolnej strefy LGBT) “piórem” dekady.

Co to oznacza? Za Sowietów to nazywało się kneblem, czyli izolacją, niebytem. “Niesforni” pisarze, artyści, dziennikarze mogli tworzyć tylko do szuflady i skarżyć się w małych gronach przy wódce. Ale nie mogli o tym głośno powiedzieć, przykładowo w poczytnej gazecie czy w popularnej audycji radiowej. Gdyż główne media należały do partii. Dzisiaj jest już tak na Węgrzech. Nie ma tam niezależnych mediów, a opozycja pisuje na kilku internetowych portalach. Dla Orbana to zupełnie niegroźne zjawisko. Do tego dąży PIS. Do marginalizacji opozycji, do odebrania im forum, możliwości wymiany myśli, wolności ekspresji i edukacji społeczeństwa.

Dyktatura Kaczyńskiego nie chce, aby profesor Matczak wyjaśniał, czym jest Konstytucja i ile razy została złamana przez “dobrą zmianę”. Dyktatura nie chce, aby “Wyborcza” publikowała analizy znanych karnistów, wskazujące, że PIS zniszczył praworządność i państwo prawa, nie chce, aby “Newsweek” prowadził dziennikarskie dochodzenia w sprawie “Srebrnej” i innych afer. Dyktatura też bardzo nie chce, aby wolne media stworzyły coś na kształt uniwersytetu wiedzy o demokracji.

Dyktatura nie potrzebuje społeczeństwa wolnych, świadomych obywateli. Wystarczą jej wszyscy inni.

Dariusz Wiśniewski

1 Komentarz

  1. MON też wynajmuje lobbystów w USA. Płaci im miliony
    Od lutego Ministerstwo Obrony Narodowej płaci znanej firmie lobbingowej BGR 70 tys. dolarów miesięcznie, aby pomóc w przekonywaniu władz USA do pomysłu wzmocnienia obecności wojskowej w Polsce. Ze sprawozdania firmy wynika, że praca polega głównie wysyłaniu e-maili do asystentów kongresmenów.
    Konferencja z udziałem Mariusza Błaszczaka i Georgette Mosbacher była jedynym namacalnym efektem działalności BGR, o którym wiadomo publicznie
    Konferencja z udziałem Mariusza Błaszczaka i Georgette Mosbacher była jedynym namacalnym efektem działalności BGR, o którym wiadomo publicznie (PAP/EPA, Fot: ANDRZEJ LANGE)

    Polska Fundacja Narodowa nie jest jedyną, która korzysta z usług. Jak wynika z rejestru FARA Departamentu Sprawiedliwości USA, MON wynajmuje BGR Government Solutions. W przeciwieństwie do White House Writers Group – małej, szerzej nieznanej firmy, z której korzysta PFN, BGR to poważna siła w Waszyngtonie.

    Grupa założona przez byłego republikańskiego gubernatora Mississippi Haleya Barboura kojarzona jest z prawicą i ma na swoim koncie wielu zagranicznych klientów. Także tych kontrowersyjnych, jak rosyjski Alfa Bank czy Saud al-Kachtani, domniemanego organizatora zabójstwa dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego.

    W ramach umowy z MON, lobbyści BGR mają zajmować się “strategicznym doradztwem” dla MON i wzmacnianiem więzi z amerykańskimi władzami oraz pomagać ministerstwu w “komunikowaniu priorytetowych kwestii w relacjach USA i Polski” w kontaktach z Kongresem, administracją Trumpa oraz mediami i ekspertami. Koszt to 70 tys. dolarów miesięcznie. Do tej pory wydano 490 tys. dolarów, czyli ok. 2 miliony złotych. Kontrakt obowiązuje do stycznia 2020 roku. Spośród obecnych zagranicznych klientów BGR, tylko władze Indii płacą za usługi firmy więcej niż Polska.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: