Antoni Macierewicz znowu odwiedzi amerykańską Polonię

0
640


W czasie, gdy działająca obecnie w konspiracji, tak zwana Podkomisja Smoleńska, pilnie poszukiwana jest przez dziennikarzy, gdy stała się ona przedmiotem drwin i dowcipów,  leci do byłego ośrodka komunistycznego wywiadu jakim była w swoim czasie Amerykańska Częstochowa, czyli Sanktuarium Matki Boskiej w Doylestown w Pensylwanii.  Antoni przyleci ze świtą 3-5 maja br. na tzw. Forum Polonijne. Sanktuarium było także miejscem okradania Polonusów i robienia ich, w przysłowiowego balona. Historia ta nierozerwalnie związana jest z działalnością Ojca Michała Zembrzuskiego. Paulina, który doprowadził do cudownego wyparowania, co potwierdziła kontrola FBI 4.5, miliona dolarów.

W czasach komunistycznej nocy, Amerykańska Częstochowa, odgrywała ważną rolę, w jak to nazywano w komunistycznej Polsce, budowaniu mostów z Polonią.  Ojciec Michał Zembrzuski utrzymywał bliskie kontakty z pracownikami komunistycznych placówek dyplomatycznych. To dzięki Zembrzuskiemu na hucznych obchodach komunistycznych rocznic jak 22 lipca, pojawiały się portrety Edwarda Gierka i innych ówczesnych partyjnych dygnitarzy.

Polonusi widzieli te dziwne, gołym okiem widoczne powiązania Zembrzuskiego, jednak polonijna prasa skutecznie tłumiła wszelkie głosy krytyki. Nie było mowy o tym, aby o komunistach w sutannach, napisał cokolwiek Nowy  Dziennik, redagowany przez życzliwego dla komunistów Bolesława Wierzbiańskiego. Pewnie tak trwałoby w nieskończoność, gdyby nie artykuł otoczonego szacunkiem, zwłaszcza w środowisku kombatantów, senatora Tadeusza Katelbacha”Quo  Vdais Amerykańska Częstochowo”. Jaki ukazał się w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza. W Stanach Zjednoczonych tekst przedrukowała poczytna, wówczas „Gwiazda Polarna”, dzięki czemu dotarł on do szerokich mas polonijnych.

Tekst senatora Katelbacha był płomienną rozprawą, ze wszystkimi polonijnymi współpracownikami komunistycznego reżimu.Katelbach wyniemiał polonijne instytucje, które wkroczyły na bezdroża agentury. W tym kontekście agentury, Katelbach wymieniał Wikariusza Generalnego Michała Zembrzuskiego. „Czy pod płaszczem sanktuarium religijnego i,  narodowego, do którego wciąż płyną tysiące wiernych, nieświadomych co się pod nim dzieje, Amerykańska Częstochowa ma być wygodnym przystankiem dla reżimowych agentów”. Katelbach otwarcie pisał, że dopóki nie nastąpią w Doylestown radykalne zmiany, nie odwiedzi on Amerykańskiej Częstochowy.

Komuniści zaniepokoili się demaskatorskim tekstem senatora, obawiali się, iz polityka budowania mostów, korumpowania środowisk polonijnych, legnie w gruzach. W komunistycznej reżimowej prasie, poczęły ukazywać się napastliwe teksty wobec Katelbacha, nazywanego agentem CIA i reprezentantem burżuazji. Umacniało to pozycję senatora w patriotycznych środowiskach polonijnych.

Skandal wybuchł kiedy zbliżały się obchody XXX rocznicy mordu katyńskiego. Sprawa dla Polonii miała szczególne znaczenie, wszak to członek Izby Reprezentantów z Chicago, bohater wojny na Pacyfiku, Roman Puciński, zorganizował w Kongresie USA, publiczne przesłuchania w sprawie Katynia, podczas których udowodniono winę Rosjan.  Kombatanci chcieli w sanktuarium umieścić tablicę upamiętniającą ofiary katyńskiego mordu.  Sanktuarium nie wydało zgody na umieszczenie takiej tablicy.  Trudno było o bardziej jaskrawy dowód współpracy komunistycznego reżimu, z polonijnym katolickim duchowieństwem.

Kościół katolicki, czy sanktuarium w Dolyestown nigdy nie przeprosiło Polonii. Organizowanie w Amerykańskiej Częstochowie. Tej, niegdyś, bazie komunistycznego szpiegostwa, jaką stworzył Ojciec Michał Zembrzuski, jest jakby napluciem w twarz ofiarom Katynia! Tym bardziej, że przyjeżdżający  z Polski, na jakieś pisowskie Forum Polonijne, tam organizowane, Antoni Macierewicz, nie wytłumaczył się ze swoich związków z ludźmi Putina, co opisane zostało w książce redaktora Piątka.

Tak jak w czasach komunistycznych, Amerykańska Częstochowa była pasem transmisyjnym dla moskiewskiej propagandy, dzisiaj stała się ośrodkiem antypolskiej, pisowskiej propagandy.  Macierewicz i jego świta, w Doylestowm, mają być już ekspertami od ideologii” gender”. Tylko pod koniec Forum Podkomisja ma coś bajdurzyć o najnowszych ustaleniach w sprawie smoleńskiego wypadku lotniczego.

Choć czas płynie, w rzekach woda już nie ta,  Sanktuarium w Doylestown, pod religijnym  płaszczykiem, nadal jest siedliskiem, ogłupiającej propagandy. Inaczej nie można nazwać antypolskiej działalności Antoniego Macierewicza. Ojcowie w Doylestown już dawno zdradzili Jezusa Chrystusa, dawno zdradzili chrześcijaństwo i są jedynie oficerami, komisarzami pisowskiej propagandy.

Amerykańska Częstochowa nie ma nic wspólnego z kultem Matki Boskiej. Religia jest tylko wygodnym alibi dla  pisowskiej propagandy. Przykro patrzć, jak Polonia daje się wykorzystywać na pisowskich imprezach, zaś instytucje kościelne są już tylko narzędziem dla szerzenia propagandy.

Foto: CardCow Vintage Postcards

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: