Afera Andruszkiewicza

2
133

Nominacja Adama Andruszkiewicza, działacza, faszystowskiej organizacji Młodzież Wszechpolska, na stanowisko sekretarza stanu w ministerstwie cyfryzacji budziło kontrowersje. Trudno było dostrzec jakieś kwalifikacje, owego człowieka do zajmowania tak wysokiego stanowiska. Oczywistym było, iż awans jest nagrodą za wierną służbę partii Jarosława Kaczyńskiego.

Minister Andruszkiewicz ponownie wrócił na czołówki gazet za sprawą programu Superwizjer stacji TVN. Okazało się, iż prokuratura dysponuje dowodami, że część podpisów na listach poparcia kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej została sfałszowana. Wiedzę na ten temat posiadał poseł Adam Andruszkiewicz, wraz z pracownikiem swojego biura uczestniczył w procederze fałszowania podpisów.

Po materiale Superwizjera zapanowało milczenie, aż odezwał się sam Andruszkiewicz, który ostro zaatakował dziennikarzy, tworząc na swoją obronę teorię spiskową.

W swoim oświadczeniu Andruszkiewicz pisze: Przyzwyczaiłem się już do roli najbardziej atakowanego przez stare układy, polityka młodego pokolenia. Byłem już przedstawiany przez niektóre media i opozycję totalną jako »faszysta«, »złodziej«, »agent wpływu« (zawsze bezpodstawnie, nigdy nie zostałem za to skazany) zaś teraz trwa kolejne zmanipulowane przedstawienie pt. »fałszerz«” – uważa poseł. No właśnie poseł nie został skazany, pewnie między innymi dlatego, że dochodzenie w tej sprawie zostało zatrzymane. To ciekawe, prokuratura w ogóle  wstrzymała dochodzenia toczone przeciwko aktywnym w Białymstoku, środowiskom kiboli Jagiellonii Białystok, związanych z miejscowym zorganizowanym podziemiem. W Chicago mieszka wielu imigrantów z tego regionu, także w przeszłości pracujących z organach ścigania. W rozmowach z naszą redakcją potwierdzili oni, iż po wygranych przez PiS wyborach, dochodzenia przeciwko tak zwanym kibolom i środowiskom narodowym  zostały zatrzymane. Niepokorni prokuratorzy zostali przeniesieni do innych prokuratur. Podobnie postępuje policja.

Nasi informatorzy potwierdzają informacje jakie pojawiały się w mediach. W Białymstoku, środowiska tak zwanych narodowców głęboko weszły w struktury miejscowej zorganizowanej przestępczości.Zajmują się handlem narkotykami, „ochroną” miejscowych klubów jak i Agencji Towarzyskich, czyli mówiąc po polsku, burdeli.  Nie jest tajemnicą w Białymstoku, iż w mieście tym doszło do swoistego sojuszu  tak zwanych środowisk narodowych ze zorganizowaną przestępczością.  Reforma sądów PiS i przejęcie prokuratury stworzyło parasol ochronny dla tego przestępczego środowiska, mającego gęby pełne pseudopatriotycznego frazesu, a tak naprawdę, to chodzi zupełnie o coś innego, o zwykłą, pospolitą gangsterkę.

Foto: poranny.plWideo: @Zbyszek G

2 Komentarze

  1. Czy ten gnojek wygląda na poważnego polityka? To nie jego “wina”, że prezes powołał go na stanowisko wiceministra cyfryzacji. Kaczorowi odbija, a Pinokio zwany premierem “wszystko łyka”. Mateuszek typowy facet bez…ikry…ciapciak, kombinator, karierowicz bez moralnych zasad.

  2. A sprawa fałszowania nie jest nowa !
    Według białostockiej prokuratury, w wyborach samorządowych w 2014 r. niemal 300 podpisów na listach poparcia Młodzieży Wszechpolskiej zostało sfałszowanych. Z ustaleń dziennikarzy „Superwizjera” TVN podpisy miał fałszować m.in ówczesny szef organizacji Adam Andruszkiewicz. Jednak w tej sprawie nigdy nie został przesłuchany.
    Informator z białostockich organów ścigania ujawnił, że sfałszowanych zostało ok. 90 proc. z 400 podpisów. Zarzuty w tej sprawie postawiono dwóm osobom. To Paweł P. i Wojciech N., bliscy współpracownicy Adruszkiewicza, ówczesnego lidera Młodzieży Wszechpolskiej.
    Paweł P. przyznał się do winy i zeznał w prokuraturze jak wyglądał proceder fałszowania podpisów. Ujawnił, że działaniami kierowali Andruszkiewicz i Wojciech N.

    – Nie było nas dużo, może pięć-sześć osób. Na ekranach były zeskanowane listy z danymi. Andruszkiewicz i Wojciech N. mówili, że mamy przepisywać je do arkuszy – powiedział P. Dodał, że po wypełnieniu list wszyscy wymieniali się arkuszami i składali podpisy. Jego zdaniem robili to także Andruszkiewicz i Wojciech N. Potwierdzają to akta prokuratury – wynika z ustaleń „Superwizjera”. Poszkodowanych w sprawie ma być ok. 300 osób.
    Zdaniem reporterów „Superwizjera”, śledczy już kilka miesięcy temu chcieli przeszukać mieszkanie Andruszkiewicza, ale zostali zablokowani przez Elżbietę Pieniążek, Prokurator Regionalną w Białymstoku. 26 września 2018 roku Pieniążek kazała wezwać Andruszkiewicza i pobrać próbki jego pisma. Śledczy nalegali jednak na przeszukanie mieszkania. Wówczas Pieniążek zabrała akta i do wezwania polityka nie doszło. Prokuratorzy mieli dostać dokumenty dopiero miesiąc po wyborach.

    – W ramach nadzoru mam prawo kontrolować pracę prokuratorów. Prokuratura prowadzi postępowania nie zwracając uwagi na kalendarz wyborczy. Sprawa jest w toku – zapewniła w rozmowie z „Superwizjerem” prokurator Pieniążek. (Pani prokurator kpi sobie z wymiaru sprawiedliwości!!
    Kim jest Andruszkiewicz?

    Przypomnijmy, że 28-letni dziś Andruszkiewicz do Sejmu wszedł jesienią 2015 roku z listy Kukiz’15. Mandat poselski zdobył startując w okręgu w Białymstoku, uzyskując 15 tys. 668 głosów poparcia. W listopadzie 2017 r. opuścił klub Kukiz’15 i przeszedł do koła Wolni i Solidarni, którego przewodniczącym jest Kornel Morawiecki. Obecnie jest posłem niezrzeszonym. Warto również wspomnieć, że w latach 2015-16 sprawował funkcję prezesa Młodzieży Wszechpolskiej. Był także członkiem Ruchu Narodowego.

    Andruszkiewicz 28 grudnia 2018 r. objął stanowisko wiceszefa resortu cyfryzacji, co wzbudziło konsternację i wątpliwości nie tylko u polityków opozycji, ale także w samym PiS.

    Cytowani przez „Rzeczpospolitą” politycy obozu rządzącego nie ukrywali, że widzą w Andruszkiewiczu zagrożenie dla przyszłości partii i uważają jego wejście do resortu cyfryzacji za polityczny i taktyczny błąd ekipy rządzącej. Powód? Jedni twierdzą, że radykalny nacjonalista w strukturach władzy może zaszkodzić wizerunkowi Zjednoczonej Prawicy, a drudzy – że Andruszkiewicz to efekt i zarazem motor napędowy polaryzacji postępującej w obozie PiS, gdzie zacięta walka wpływy (możliwe, że wyniszczająca i prowadząca do rozpadu partii) rozgrywa się głównie między Zbigniewem Ziobrą a Mateuszem Morawieckim. „Gazeta Wyborcza” dodała, że awans byłego Wszechpolaka była „decyzją samego premiera, który chce pokazać, że buduje swoje zaplecze i zbiera szable do rozprawy z ministrem sprawiedliwości”.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: